Odwiedzamy Kaszarnię Kamienne

 

Trafić tam niełatwo, a i pierwszy rzut oka na zniszczone stare mury dużego poniemieckiego budynku nie zachęca do wejścia, nie pozwalając zupełnie domyślić się, jak ciekawie może być w środku. W zasadzie tylko zadbane łany kwitnącej w sezonie gryki pozwalają przypuszczać, że ktoś tu jednak gospodaruje. A gospodarka to, jak się okazuje, jest nie byle jaka! Kaszarnia Kamienne, gospodarstwo Państwa Renaty i Sławomira Korn, to kwintesencja ciężkiej pracy, uczciwego podejścia do życia i otaczającej przyrody oraz determinacja dwojga (a właściwie – czworga, bo przecież dzieci nie sposób pominąć) ludzi, pragnących powrócić do naturalnej równowagi człowieka i natury.


Gospodarstwo położone jest u stóp Bożej Góry, na pograniczu Gór i Pogórza Izerskiego, pomiędzy Świeradowem, Jelenią Górą a Szklarską Porębą. Budynki zaadoptowane na Kaszarnię pełniły oryginalnie funkcję gospody, którą wybudowano przy dawnym żytawsko-jeleniogórskim niemieckim szlaku handlowym, łączącym Śląsk z Saksonią i przebiegającym tamtędy już w średniowieczu. I właśnie ze średniowiecza pochodzą pierwsze wzmianki o Karczmie „Kamienne” oraz przysiółka o tej samej nazwie, wywodzącej się zresztą od wielkich głazów, z użyciem których go zbudowano. Jak można dostrzec na starych fotografiach oraz zachowanych dokumentach, była to niegdyś bardzo imponująca budowla – trzy piętra, każde po około 300 m2, wraz z podpiwniczeniem, w którym zlokalizowane były stajnie i magazyny. Dziś to na poły ruina, którą jednak pieczołowicie i własnoręcznie restaurują obecni właściciele.

Gdy Państwo Korn nabyli gospodarstwo (zaledwie nieco ponad półtora roku temu!) było ono w fatalnym stanie: rozsypujące się mury i dziurawy dach, przez który lała się woda i wyrastały drzewa, zdewastowane wnętrza… Zresztą nie ma się co dziwić: budynek przez prawie dekadę pozostawiony był na pastwę sił przyrody oraz łaskę i niełaskę szabrowników.


Jednak od tego czasu (co już bardzo wyraźnie widać – szczególnie wewnątrz Kaszarni) zmieniło się bardzo wiele. Powstała, niewielka acz wygodna, przestrzeń mieszkalna. Odrestaurowano sporą część wnętrz oraz zabezpieczono mury i dach. Przywrócono też do użytkowania piwnice – to właśnie tam znajduje się obecnie mała kolekcja tradycyjnych maszyn do przemiału i obróbki zbóż oraz przestrzeń magazynowa. Zmieniło się też otoczenie dawnej gospody. Kilka hektarów zarośniętych nieużytków zamieniło się w uprawne pola i piękny przydomowy ogródek. Przed właścicielami jeszcze bardzo dużo pracy, jednak – sądząc po skali już dokonanej renowacji – nie można mieć wątpliwości, iż jej efekt będzie imponujący i zapewne zobaczymy go szybciej, niż można by się było spodziewać.

Gryka, konopie siewne, warzywa oraz zioła

W gospodarstwie uprawia się przede wszystkim grykę, konopie siewne, warzywa oraz zioła. Te ostatnie to duma pani Renaty. Jej warzywno-ziołowy ogródek uprawiany jest z wykorzystaniem zasad permakultury oraz upraw ekologicznych – bez chemii oraz nadmiernej interwencji człowieka w procesy naturalnie przebiegające w naturze. Co nie oznacza, iż działka leży odłogiem i porastają ją chwasty! Wręcz przeciwnie: jak wspomina pani Renata, w 2013 roku do Kaszarni przyjeżdżały całe wycieczki chętnych do podziwiania jej ogródka.

Także i uprawa zbóż prowadzona jest tradycyjnie – w oparciu o naturalne metody i z wykorzystaniem sił samej przyrody, zamiast szkodliwej chemii i sztucznych nawozów. Pan Sławomir śmieje się, że – choć wokół praktycznie wszyscy zajmują się uprawą z dziada pradziada, to jednak jego metody (na przykład zastosowanie taniej, bo pozyskiwanej z okolicznych kamieniołomów, mączki bazaltowej do nawożenia gleby) często odbierane są jako dziwne lub… bardzo innowacyjne przez sąsiadów, którzy już zapomnieli, w jaki sposób uprawiali rolę ich przodkowie.

Oprócz renowacji domu oraz terenów pod uprawę, właściciele pragną także odtworzyć dawny sad, wykorzystując do tego celu ocalałe drzewa i krzewy (wszystko to stare, dobre odmiany!). Przywracają oryginalny, niemiecki system irygacji, między innymi tworząc staw, który w przyszłości ma cieszyć odwiedzających Kaszarnię gości, a obecnie – świeżo zarybiony – powoli zaczyna żyć własnym życiem. W planach jest zbudowanie nad wodą domków dla osób pozostających na noc.

Przydomowy ogródek, duma pani Renaty, ma nie tylko znaczenie estetyczne, ale przede wszystkim służy jako zaplecze rodzinnej spiżarni. Z niego pochodzą świeże i suszone zioła (z których gospodyni przyrządza m.in. pyszne i zdrowe napary), warzywa (w tym na przykład ziemniaki uprawiane w wieżach ziemniaczanych zbudowanych z… kostek słomy), owoce.


Gryka przede wszystkim

Najważniejszym produktem gospodarstwa jest jednak gryka, którą się tu uprawia oraz – przede wszystkim – miele, produkując mąki no i oczywiście kasze. Nazwa w końcu zobowiązuje! Sporym zainteresowaniem cieszą się także gryczane łuski, z których wytwarzać można chociażby pro-zdrowotne poduszki.

Mini muzeum przy kaszarni

Co ciekawe, ziarna gryki przetwarzane są  w Kaszarni przy pomocy wspomnianych już wcześniej, starych, ręcznie obsługiwanych urządzeń, które pan Sławomir wyszukuje w całej Polsce. Jak mówi sam gospodarz, taki ręczny przemiał jest, co prawda, dużo trudniejszy i czasochłonny, ale daje nieporównywalnie lepszy efekt – przede wszystkim z punktu widzenia jakości oraz walorów zdrowotnych otrzymywanych produktów.

Stare urządzenia mają także jeszcze tę zaletę, iż odwiedzający Kaszarnię goście mogą dzięki nim wziąć udział w swoistej lekcji historii, podziwiając maszyny, poznając ich budowę i działanie oraz własnoręcznie przygotowując sobie porcję mąki. Państwo Korn planują, iż w przyszłości nie tylko przyjmować będą u siebie indywidualnych turystów, ale przede wszystkim zapraszać zorganizowane grupy (np. szkolne) na ekologiczne lekcje „w terenie”. Mini-muzeum maszyn młynarskich, którego zaczątek już podziwiać można w piwnicach Kaszarni, będzie jedną z ich głównych atrakcji.


Gryka wykorzystywana w Kaszarni przetwarzana jest głównie w stanie surowym (nie jest palona, jak większość kasz dostępnych w sklepach). To oraz użycie ziaren z ekologicznej uprawy, a także wspomniana wcześniej ręczna obróbka powoduje, iż końcowy produkt – czy to kasza, czy mąka – jest produktem żywym: być może mniej trwałym, ale też znacznie smaczniejszym i pełnym wartości odżywczych. Takiej kaszy po prostu trzeba spróbować, aby poczuć różnicę!

Cenne konopie

Oprócz gryki w gospodarstwie uprawia się także konopie. Ta, bardzo niedoceniana w Polsce, roślina  ma bardzo wiele cennych właściwości oraz różnorakie zastosowania. I nie chodzi tu zupełnie o właściwości halucynogenne, gdyż konopie uprawne pozbawione są praktycznie psychoaktywnej substancji THC. Przeczytaj więcej na temat: właściwości zdrowotne konopii

Na razie jest jeszcze zbyt wcześnie, aby do gospodarstwa zapraszać licznych gości (choć i tak przyjeżdżają!). Plany są co prawda ambitne, ale i pracy jeszcze przez państwem Korn bardzo dużo. Na razie coraz większa grupa miłośników dobrej, lokalnej i ekologicznej żywności może cieszyć się kaszarnianymi produktami. Pomaga w tym. m.in. projekt Paczka Izerska.

Dlaczego to wszystko?

Pisząc o Kaszarni Kamienne, nie sposób nie wspomnieć o historii państwa Korn. Jak to się zdarza coraz częściej, mają oni za sobą „epizod” (choć właściwie należałoby powiedzieć: spory fragment) życia w mieście i pracy w branży gastronomicznej. Ciągły pośpiech i pęd nie pozwalał im jednak cieszyć się tym, co robią oraz sobą i rodziną tak, jakby tego chcieli. Dlatego w pewnym momencie podjęli decyzję o wyprowadzce na wieś i kompletnej zmianie stylu życia. Początkowo w Małopolsce zaangażowali się w tworzenie eko-wiosek. Kiedy jednak  trafiła się sposobność zakupu zrujnowanego gospodarstwa na Dolnym Śląsku, nie wahali się długo, choć zdawali sobie sprawę, że przed nimi ogrom pracy. Praca ta jeszcze nie jest skończona, jednak państwo Korn dobrze wiedzą, w jaki sposób chcą żyć i dążą do tego z dużą determinacją. Konsekwentnie, krok po kroku, tworzą swój ekologiczny kawałek  świata, który już teraz, wraz z dwójką swoich dzieci, robi niesamowite wrażenia na wszystkich odwiedzających. Warto się o tym przekonać osobiście!

Adam Turowiec