Belgia od kuchni

blank

Belgia powszechnie kojarzy się z Brukselą, gdzie podejmuje się część decyzji unijnych, lub też z podziałem na większą i bogatszą część flamandzką i mniejszą walońską, którą na wschodzie zamieszkuje ludność niemieckojęzyczna. Ale Belgia to też Gandawa (stolica Flandrii Wschodniej) z katedrą św. Bawona (XIII-XVI w.) z poliptykiem (najwybitniejsze działo malarskie gotyku flamandzkiego) autorstwa Huberta i Jana van Eyck. 

Belgia poza unijną Brukselą i miastami z licznymi zabytkami jest jeszcze znana z…komiksów (Lucky Luke, Smerfy). Na uczelni artystycznej w Brukseli można studiować nauki o komiksie. Belgia to również ojczyzna Bruegla, Rubensa i van Gogha.

Na belgijskiej ulicy królują frytki (dawniej smażone w wołowym łoju). Bruksela to raj dla zwolenników tego fast foodu, które sprzedaje się jako przekąskę z prowizorycznych budek. W Belgii mimo, że często jada się tego rodzaju tłuste i kaloryczne przekąski, to rzadko przygotowuje się frytki samemu w domu. Jeżeli pojawiają się w domowym menu to zazwyczaj są kupowane w budkach zwanych frytkowniami (friterie).

Podoba Ci się to, o czym piszemy?     

Smaki Belgii

Trójjęzyczność Belgii (niderlandzki, francuski i niemiecki) ma odbicie w tamtejszych kulinariach. W niederlandzkojęzycznej Flandrii jest popularne słodko-kwaśne, jednogarnkowe danie gulaszowe (stoofvlees), przygotowywane z żeberek, kawałków wieprzowiny (m.in. boczku), wołowiny. Smak osiąga się poprzez dodanie mocnego belgijskiego piwa oraz słodkich dodatków, np. cebuli, marchwi i brązowego cukru, jak też kromki chleba bez skórki posmarowanej ostrą musztardą. Podaje się go z frytkami lub stoemp, czyli puree z ziemniaków i marchwi, które po ugotowaniu ugniata się, ale nie na jednolitą masę, lecz taką, w której da się odróżnić poszczególne składniki. Takie puree ze względu na jego dużą popularność w Belgii oraz zachodnich Niemczech ma warianty z marchewką, cebulą, jarmużem, czerwoną kapustą, cykorią i nawet z jabłkami, a z dodatków mięsnych mogą być zarówno pieczone żeberka, surowy, gotowany lub wędzony boczek, grillowane kiełbaski, ale też metka i smażona kaszanka. Ze względu na kaloryczność puree z reguły pojawia się w domach lub wiejskich gospodach zimową porą.

„Stolicą” narodowego dania Flandrii jest Gandawa, gdzie króluje waterzooi, czyli gulasz z kurczaka lub cielęciny albo ryb słodkowodnych (karp, szczupak) z dodatkiem warzyw (marchew, seler, korzeń pietruszki, cebula) oraz ziół (natka pietruszki, tymianek, liść laurowy, szałwia, goździki) z dodatkiem białego wina i bulionu. Całość zagęszczona jest tartą bułką lub śmietaną, a w przypadku gulaszu drobiowego dodaje się żółtko. Do gulaszu podaje się kromki bagietki lub frytki.

Najbardziej znanym flamandzkim serami są passendale i limburger. Oba sery wyrabiane są z krowiego mleka, przy czym passendale ma zawartość tłuszczu na poziome 50%, a limburger może mieć 20-60%.  Półtwardy passendale o wadze 3-6 kg swą nazwę zawdzięcza gminie, która obecnie jest częścią większej gminy Zonnebeke w Północnej Flandrii. Po 45 dniach dojrzewania nabiera brązowej skórki, którą pokrywa szlachetna pleśń, natomiast wnętrze ma kolor jasnożółty. Wyrazistość smaku wzrasta wraz z okresem dojrzewania.

Z kolei limburger to ser o czerwonym rozmazie na wierzchu, który powstaje dzięki polewaniu bochenków roztworem z bakteriami. Ser wziął nazwę od Księstwa Limburgii, które w średniowieczu należało do Świętego Cesarstwa Narodu Niemieckiego i znajdowało się na ziemiach, które obecnie znajdują się na terenie Belgii. Początki sera sięgają średniowiecznych klasztorów limburskich.

Limburger pod nazwą „Fromage de Herve”, od 1996 r. jako pierwszy belgijski ser jest produktem z chronioną nazwą pochodzenia. Sprzedawany jest w kwadratowych bochenkach o wadze 200 lub 500 g. Podaje się go z młodymi ziemniakami w mundurkach, z masłem i zimnym mlekiem do popicia lub jako składnik kanapek z pełnoziarnistego chleba (ale wtedy z plasterkami cebuli) z lekkim dodatkiem sosu vinaigrette oraz z sokiem jabłkowym do popicia.

Belgia na słodko

Poza znanymi również poza granicami Belgii pralinami, mieszkańcy tego kraju znani są z galaretowatego cukierka, który jest flamandzkim produktem regionalnym (cuberdon) w kształcie nosa o szerokości 2,5 cm. Słodycze mają kolor czerwono-fioletowy; ich wierzch jest matowy i twardy, a wnętrze  galaretowato-lepkie. Najbardziej popularnym smakiem bazującym na dodatku (niestety, sztucznych) aromatów jest malina, ale nie brak też „nosków” o innych smakach.  Ze względu na krótki termin do spożycia, te belgijskie słodkości nie są eksportowane.

Z kolei walońska część Belgii może poszczycić się dwoma daniami, które w nazwach odwołują się do tego samego miasta. Pierwszym z nich są klopsiki z Liège (boulets à la liégoisen) w słodko-kwaśnym sosie z cebulą, octem i syropem z  Liège, który powstaje z gotowanych jabłek lub gruszek i jest ciemny oraz gęsty. Drugim daniem jest sałatka ziemniaczan z Liège (salade liégeoise). Do osobno ugotowanych ziemniaków pokrojonych w kawałki oraz ugotowanej zielonej fasolki dodaje się podsmażony boczek z cebulą, całość skrapia się octem balsamicznym oraz posypuje się gałką muszkatołową. Walończycy do sałatki podają dodatkowo pieczywo oraz pieczoną wieprzowinę.

Walonowie, podobnie jak Francuzi, chętnie na koniec posiłku podają płytę serową, m.in.  z miękkim serem herve (pochodzi z miasta o tej samej nazwie), który jest produktem o chronionej nazwie pochodzenia. Kostki sera mają wagę 50, 100, 200 lub 400 g. Wnętrze jest matowe o kolorze kości słoniowej, zaś skórka jest pomorańczowo-żółta. Ser dojrzewa maksymalnie 6 tygodni, a jego smak i aromat jest wtedy ostry i pikantny.

Drugim popularnym serem jest meredsous, który podobnie jak herve jest wytwarzany z krowiego mleka i ma 45% tłuszczu, ale jest serem twardym. Nazwa pochodzi od klasztoru benedyktynów z Anhée koło Namur. Aby otrzymać kilogramowy bochenek sera potrzeba 10 l krowiego mleka. Okres dojrzewania trwa tylko 3 tygodnie.

Vol-au-vents to danie na bazie warstw ciasta francuskiego, z tym że tylko dolne ma kształt okrągłego placka, pozostałe przypominają układane jedne na drugim pierścienie.  Utworzone w ten sposób wgłębienie wypełnione jest drobiowym ragout. Krążki przymocowuje się do spodu ubitą pianą z białek. Całość przed podaniem krótko się zapieka i podaje na gorąco z „pokrywką” z ciastka francuskiego. W XIX w. krążki wypełniano farszem z pieczarek i trufli lub owocami morza.

Na szczęście Belgia to nie tylko niezbyt zdrowe frytki, które co prawda są uzupełnieniem wielu dań, szczególnie tych serwowanych w restauracjach w dużych miastach. Gdy ma się sposobność zwiedzania mniejszych miast lub gdy wybierze się w podróż ścieżkami rowerowymi po płaskiej Flandrii, można bez problemu napotkać w mniejszych, mniej uczęszczanych miejscach, gospody z opisanymi powyżej belgijskimi przysmakami.

Brak postów do wyświetlenia