Wesele zero waste. Czy Polacy są gotowi na ślubną rewolucję?

blank

Wesele generuje średnio 131,4 kg śmieci oraz 63 tony dwutlenku węgla. Kosztuje ogromne pieniądze i wiąże się z wieloma miesiącami przygotowań. O weselu zero waste i ślubnej kreacji z second hand’u rozmawiam z Nadją Pędzik, organizatorką Festiwalu Sukien Ślubnych z Drugiej Ręki.

Wesele zero waste w Polsce? To się nie może udać.

Nadja Pędzik: Odważne stwierdzenie. Dlaczego?

U nas musi być bogato i wytwornie. Na ten jeden, wyjątkowy skądinąd, dzień jesteśmy w stanie wydać kilkadziesiąt tysięcy złotych.

To zaczyna się zmieniać.

Podoba Ci się to, o czym piszemy?     

Przeczytaj również: Suknia ślubna zero waste. Pierwszy taki festiwal w Polsce

Czy jednak para młoda, która zdecyduje się na ślub zgodnie z ideą less waste, nie zostanie posądzona o skąpstwo lub udziwnianie?

I tak, i nie. Jest bardzo duża grupa ludzi, której zależy na środowisku. To świadomi konsumenci. Ale by zaszły gruntowne zmiany, potrzeba sporo pracy i zainteresowania tematem. Na ten moment nie ma prostej oferty ślubu zero waste, która byłaby dostępna dla szerszego grona. Jest to nie tylko kwestia pary młodej, ale również podwykonawców, których trzeba przekonać do zmian.

blank
Nadja Pędzik, fot. Maja Pawłowska

Ślub kojarzy mi się z wieloma jednorazowymi gadżetami. Figurka na tort, ozdoby fryzury ślubnej, dekoracje. Można się bez tego obyć?

Zdecydowanie jest tego za dużo. Popularne są zwłaszcza spersonalizowane gadżety, np. pierwsze litery imion w druku 3D, których nie można nawet później sprzedać. Ale nie trzeba od razu rezygnować z dekoracji. Można ją np. wypożyczyć lub zrobić samemu. Można też wykorzystać tę, którą posiada wynajęty na wesele lokal. Sporo inspiracji można znaleźć na naszym blogu oraz grupie Ślub Zero Waste (link).

W przypadku ślubu i wesela w zgodzie z filozofią zero waste sprawdzi się zasada 5 R:

  • Refuse (odmawiaj) – narzeczeni często są bombardowani reklamami, które przekonują ich, że sa produkty niezbędne podczas ślubi i wesela. A wcale tak nie jest!
  • Reduce (ograniczaj) – często mniej oznacza więcej. Na weselach często mamy tendencję do przepychu.
  • Reuse (użyj ponownie) – możemy wykorzystać starą dekorację lub ją wypożyczyć
  • Recycle (recyklinguj) – szukajmy alternatyw, które można zrecyklingować. Popularne są zaproszenia z recyklingu lub dekoracje z butelek. Na rynku jest już coraz więcej tego typu ciekawych pomysłów.
  • Rot (kompostuj) – to szczególnie ważne w kontekście jedzenia. Chodzi o zarządzanie odpadami. Po weselu zabierzmy ze sobą pozostałe jedzenie. Możemy albo rozdać je gościom, albo zawieść do najbliższej jadłodzielni.

A co z suknią? Ubieramy ją raz w życiu, chcemy wyglądać wyjątkowo. Na ślubnej kreacji się nie oszczędza.

W tym zakresie zmienia się nasze myślenie. Coraz chętniej sięgamy po suknie ślubne z drugiej ręki. Kreację wypożyczamy lub odkupujemy od innej panny młodej. Są one projektowane z ogromną miłością, która wkładana jest w proces twórczy. Szkoda byłoby dać ją światu tylko raz. Warto pamiętać, że na wesele średnio wytwarza się 131,4 kg śmieci oraz 63 tony dwutlenku węgla. Po co dokładać więcej?

Ale to nie obciach wziąć ślub w używanej sukni?

Zdecydowanie nie! Na świecie trend wykorzystywania ubrań z drugiej ręki robi się coraz bardziej popularny. Wszystko z uwagi na zmianę sposobu myślenia i większą świadomość ludzi na temat ekologii i zrównoważonego środowiska. Noszenie ubrań z second hand’u staje się wręcz powodem do chwalenia się. A przecież na pannie młodej nie widać, że suknia jest w z drugiej ręki! Kreację możemy dowolnie przerabiać i idealnie dopasować do nowej właścicielki.

Skąd pomysł na Festiwal Sukien Ślubnych z Drugiej Ręki?

Na początku studiów myślałam o tym, aby organizować wesela i zostać profesjonalną wedding plannerką. Wzięło się to jeszcze z czasów dzieciństwa – w podstawówce narysowałam w swoim pamiętniku suknię ślubną, o której marzę. Sukienkę do komunii projektowałam razem z mamą według mojej własnej koncepcji. Poprosiłam babcię, aby uszyła taką dla mojej ulubionej lalki. Jest krawcową i to ona zaszczepiła we mnie miłość do szycia. Podarowała mi też swoją maszynę do szycia. Lubię też organizować różnego rodzaju wydarzenia i jestem w tym naprawdę dobra. Na kilka lat zapomniałam o branży ślubnej, o której przypomniałam sobie ponownie, gdy wielu moich znajomych zaczęło stawać na ślubnym kobiercu. Koleżanki prosiły mnie o pomoc w wyborze sukni. Towarzysząc im w salonach, zauważyłam, że idea zero waste, którą wdrażam w życie, niezupełnie pokrywa się z tym, co tam się dzieje. Zaczęło mi to uwierać.

Proponowałaś koleżankom zakup używanej sukienki?

Właśnie tak to się zaczęło (śmiech). Zapytałam znajomą pannę młodą, jak ważne jest dla niej, aby ta wyjątkowa suknia była nowa. Odpowiedziała, że nie jest to najważniejsze, ale nie wie, gdzie i jak szukać tej wymarzonej z drugiej ręki. Jeżdżenie i przymierzanie sukni z pojedynczych ogłoszeń jest czasochłonne. A poza tym, sama nie zna się na krawiectwie i trudno jej ocenić, w jaki sposób można przerobić suknię. Tak się akurat złożyło, że ja jestem po kilku kursach krawieckich i mogłam jej doradzić. W pierwszej kolejności chciałyśmy wspólnie otworzyć komis sukien ślubnych, ale po szybkiej analizie stwierdziłyśmy, że komis nie jest dla nas. Wymyśliłyśmy jednak nasz autorski pomysł, Festiwal Sukien Ślubnych z Drugiej Ręki.

Jak duże jest zainteresowanie wydarzeniem?

Jest ogromne! Stale powiększa się liczba naszych fanów w mediach społecznościowych. Interesują się nami również partnerzy i media. Dzieje się!

Brak postów do wyświetlenia