Jak być samowystarczalnym w dzisiejszym świecie?

blank
Joanna Włodarska, archiwum prywatne

Kiedy wiosną zmuszeni byliśmy zostać w domach, okazało się, że wcale nie musimy robić codziennie zakupów, by mieć z czego ugotować obiad. W mediach społecznościowych chwaliliśmy się domowymi wypiekami. Są wśród nas osoby, które żyją tak  na co dzień. Jedną z nich jest Joanna Włodarska, autorka książki „Samowystarczalni w domu i w ogrodzie. Niezależnie i bliżej natury”, którą zapytałam o to, co daje taki styl życia i czy warto do niego dążyć.

Po co być samowystarczalnym w dzisiejszym świecie? Wszystkiego mamy przecież pod dostatkiem.

Joanna Włodarska*: Teoretycznie wszystko można kupić. Pytanie, czy jakość dostępnych produktów jest naprawdę dobra. Coraz częściej słyszymy o wycofywaniu kolejnych partii żywności ze sklepów. Przy masowej produkcji łatwiej o zakażenie bakteryjne produktów, warzywa i owoce uprawiane na masową skalę bywają skażone środkami ochrony roślin. Uprawiając własny ogródek w sposób ekologiczny, mamy pewność, że to co podajemy na stół, jest naprawdę zdrowe. Jeśli nie mamy zacięcia ogrodniczego, warto szukać produktów ekologicznych, tak aby zminimalizować ilość szkodliwych dla naszych organizmów substancji. Wiadomo, że w dzisiejszym świecie trudno być samowystarczalnym w 100 procentach. Ja przecież też nie wszystko mam z własnych upraw, ale staram się jak mogę.

Podoba Ci się to, o czym piszemy?     

Przeczytaj: Wyroby z lnu. Właściwości, zastosowanie i zalety

Co daje bycie samowystarczalnym?

Radość. Mnie takie życie sprawia satysfakcję. Mieszkam na wsi od 11 lat. Mam prawie 150-letni dom, zbudowany z potężnych, drewnianych bali, w otoczeniu zieleni. W ogrodzie gniazduje mnóstwo ptaków, trzy rodziny jeży mają swoje miejsca w zostawianych specjalnie dla nich kopcach gałęzi i liści, sarny śpią pod oknami sypialni, a i łoś nas czasem odwiedza. Obserwacja tego całego towarzystwa to niesamowita frajda. Nie zapominajmy też o korzyściach dla zdrowia. Mieszkając w mieście, zmagałam się z alergią. Tutaj, mimo, ze „zielska” i pyłków jest więcej, alergia zniknęła. A samowystarczalność? To przede wszystkim satysfakcja. Fajnie jest umieć sobie samemu poradzić. Zrobić przetwory, upiec chleb, zrobić ser czy własne wędliny, jeżeli ktoś jada mięso. Dobrze jest też umieć poradzić sobie z podstawowymi robotami technicznymi – ot, takie drobiazgi jak choćby wymiana baterii przy zlewie, podstawowe prace remontowe, czy elektryczne. Ale taka samowystarczalność to już temat na drugą książkę…

O własne warzywa i owoce, wypieki czy po prostu – obcowanie z naturą, łatwiej na wsi niż w mieście.

Na pewno w mieście jest trudniej. Nie jest to jednak niemożliwe. W mojej książce jest cały rozdział poświęcony uprawie warzyw w mieszkaniu lub na balkonie. I zawsze możemy poszukać lokalnych producentów żywności, którzy w swoją pracę wkładają całe serce.

Ktoś może powiedzieć, że to krok w tył.

Ale to żadne cofanie się o dziesięciolecia, tylko raczej dążenie do normalności. Bliskość natury jest nam potrzebna dla zdrowia, zarówno dla ducha, jak i ciała. Przekonaliśmy się o tym podczas pierwszej kwarantanny. Niemożność wyjścia z mieszkania, udania się do parku, lasu, gdzieś, gdzie czuje się przestrzeń i zapach powietrza, dla wielu osób była prawdziwą traumą. Wszyscy przekonaliśmy się, jak istotny jest kontakt z przyrodą i jaka jest ona dla nas ważna.

Przeczytaj również: Twaróg: walory prozdrowotne i sposoby na jego wykorzystanie

Pandemia dała się nam w tym względzie mocno we znaki. Groźba zamknięcia sklepów sprawiła, że wielu z nas zaczęło piec chleb w domu.

Nie ma porównania między chlebem „sklepowym”, a upieczonym w domu na zakwasie. Taki chleb nie tylko jest dużo zdrowszy, ale też zupełnie inaczej smakuję. Jego smak i zapach potrafi uzależniać. Wiele osób, które w czasie wiosennej kwarantanny zaczęło wypiekać chleb, robi to po dzień dzisiejszy…

… a jeśli tego nie potrafi, ale chce się nauczyć, może odwiedzić Akademię Siedliska pod Lipami.

Zapraszamy! Prowadzimy warsztaty chlebowe, ale też serowarskie i zielarskie, podczas których uczestnicy poznają dziko rosnące zioła i uczą się jak z nich korzystać. Na warsztatach wędliniarskich robimy domowe wędliny, a na piwowarskich – domowe piwo. Moje warsztaty są nie tylko dla osób, które chcą wykorzystywać zdobyte umiejętności zawodowo. Bardzo dużo osób chce się nauczyć własnoręcznego wytwarzania żywności dla siebie, dla rodziny. Żeby zdrowiej żyć.

Dziękuję za rozmowę.

*Joanna Włodarska – dziennikarka i reporterka. Od 6 lat prowadzi Akademię Siedliska Pod Lipami, w której organizuje i prowadzi szkolenia i warsztaty serowarskie, wypieku chleba na zakwasi, zielarsko-kosmetyczne, zielarsko-kulinarne i inne. Autorka książek „Jak zrobić ser w domu” oraz nowo wydanej „Samowystarczalni w domu i w ogrodzie. Niezależnie i bliżej natury”.

Brak postów do wyświetlenia