Jak działa certyfikacja ekologiczna? Krok po kroku

Od ziarenka do sklepowej półki – każdy etap powstawania produktu posiadającego unijne logo żywności ekologicznej podlega kontroli niezależnych jednostek certyfikujących. Postanowiliśmy przeanalizować, jak ten system działa w praktyce. Rozmawialiśmy z rolnikami, przetwórcami, a także przedstawicielami jednostek certyfikujących.

System rolnictwa ekologicznego jest wzmocnieniem rygorów nakładanych „standardowo” na producentów żywności. Oznacza to, że aby wypuścić produkt ekologiczny na rynek, wytwórca musi spełnić wymogi obowiązujące wszystkich przedsiębiorców w branży spożywczej, a dodatkowo poddaje się certyfikacji ekologicznej i przestrzega zasad związanych z rolnictwem ekologicznym.

Na początku jest ziarenko

Wszystko zaczyna się w gospodarstwie. – Rolnik, który chce prowadzić uprawy ekologiczne, musi najpierw przejść przez okres konwersji. Gdy zdobędzie pierwszy certyfikat, co roku podlega kontrolom (zapowiedzianym i niezapowiedzianym). Sprawdzany jest sposób gospodarowania (np. to czy jest stosowany odpowiedni dla kondycji gleby płodozmian), ale także czy nie ma możliwości zanieczyszczenia upraw i plonów środkami chemicznymi – tłumaczy Mieczysław Babalski, rolnik i przetwórca ekologiczny z Pokrzydowa k. Brodnicy (woj. kujawsko-pomorskie).

Jednostka certyfikująca ma również obowiązek dokonywania kontroli niezapowiedzianych. – Każda jednostka certyfikująca musi wykonać takich kontroli u co najmniej 10% swoich klientów. Zazwyczaj wybierani są tacy producenci, którzy znajdują się w tak zwanej podwyższonej grupie ryzyka – tłumaczy dr hab. Jerzy Szymona z jednostki certyfikującej Ekogwarancja.

– W ramach nadzoru nad producentami jednostki obserwują także produkty i materiały reklamowe na targach i wystawach oraz sprawdzają np. znakowanie produktów na półkach sklepowych – dodaje Dorota Metera z jednostki Bioekspert.

Certyfikacja ekologiczna – z gospodarstwa do przetwórni

Przetwórca, firma konfekcjonująca czy hurtownia skupująca płody rolne również musi legitymować się certyfikatem.

– Nad tym, czy działamy zgodnie z unijnymi rozporządzeniami czuwa jednostka certyfikująca, ale także Sanepid (może np. pobrać próbki produktów do badania – dop. red.) oraz lokalny Inspektorat Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych – tłumaczy Tadeusz Szynkiewicz, prezes firmy BioFood specjalizującej się w przetwórstwie owoców i warzyw.

Firmy skupujące płody rolne zazwyczaj przeprowadzają także badania we własnym zakresie, aby dodatkowo zmniejszyć ryzyko oszustw. – Przeprowadzamy badania na: pozostałości pestycydów, metali ciężkich, badania mikrobiologiczne, organoleptyczne. Sprawdzamy także wartości odżywcze – dodaje Tadeusz Szynkiewicz. Oprócz kontroli jest jednak także budowanie długofalowych relacji i współpraca. – Odwiedzamy rolników w celu kontroli upraw. Pomagamy im w doborze takich nasion, które najlepiej nadają się do ekoupraw. Organizujemy też w naszym zakładzie fachowe szkolenia z zakresu uprawy owoców i warzyw – tłumaczy prezes BioFoodu.

Podobnie sytuacja wygląda w Symbio S.A. – W tym sezonie współpracujemy z ponad 250 producentami. Przynajmniej raz, w sezonie skupowym, pobierana jest próbka surowca i sprawdzana na obecność niedozwolonych środków. Wykonujemy także niezapowiedziane lustracje plantacji, kontrole załadunków i rozładunków surowca. Jakość dostarczanych surowców jest również weryfikowana organoleptycznie przez pracowników współpracujących z nami zakładów, zgodnie z obowiązującymi u nich systemami kontroli dostaw. Dodatkowo zlecamy badania na obecność pozostałości pestycydów i zawartości: metali ciężkich, azotanów, chloranów, mykotoksyn, wirusów – relacjonuje Zbigniew Kozłowski, wiceprezes Symbio.

A jak sytuacja wygląda w hurtowniach?

– Musimy przedstawiać różnego rodzaju procedury i raporty związane z produkcją i obrotem towarami. Podczas kontroli są sprawdzani wszyscy dostawcy. Prowadzona jest także analiza produktów wprowadzanych do sprzedaży. Hurtownie i producenci konwencjonalni mogą zaopatrywać się w produkty w dowolnych źródłach. W przypadku przedsiębiorstw z certyfikatem towary mogą być nabywane tylko od certyfikowanych dostawców. Takich firm w Polsce jest wciąż stosunkowo niewiele i czasem jest problem ze zdobyciem niektórych surowców – tłumaczy Małgorzata Lubczyńska, kierownik zaopatrzenia i produkcji w Biohurt sp. z o.o.

– Jesteśmy zobowiązani do bieżącego informowania inspektorów o wprowadzaniu nowych produktów, importowaniu surowców, wycofywaniu produktów z obrotu, występowania o rozszerzanie zakresu certyfikacji, przesyłania etykiet do zatwierdzenia oraz do składania zestawień dotyczących wielkości obrotów towarowych – wyjaśnia Sylwia Kaczmarek, pełnomocnik ds. jakości Bio Planet.

Wszystko odbywa się pod dużym rygorem biurokratycznym (certyfikacja ekologiczna wymaga, aby każda „wchodząca” i „wychodząca” partia była dokładnie oznakowana, a ilości muszą się zgadzać, tzn. np. piekarnia musi kupować ilość mąki adekwatną do tej, którą zużywa na wypiek określonej ilości chleba itd., itp.).

W przypadku przedsiębiorstw prowadzących produkcję konwencjonalną i ekologiczną wykluczony jest kontakt surowców z upraw bio z tymi pozyskanymi w systemie konwencjonalnym. Również cykle produkcyjne muszą być od siebie wydzielone. W razie problemów z zanieczyszczeniem produktu lub surowca niedozwolonymi substancjami chemicznymi odnalezienie gospodarstwa naruszającego prawo jest dość proste, a konsekwencje, z jakimi spotyka się rolnik, poważne. – Traci certyfikat, ale
także musi zwrócić związaną z rolnictwem ekologicznym dotację. W praktyce może oznaczać to bankructwo. Jest także ryzyko odpowiedzialności karnej – mówi Mieczysław Babalski.

Przetwórstwo z dbałością o jakość

W produkcji żywności ekologicznej korzystać można z bardzo wąskiej i zamkniętej listy dodatków i konserwantów – założenie jest takie, aby w jak najmniejszym stopniu zmieniać surowiec i zachować jego naturalną jakość (choć nie brakuje głosów, że lista tych dodatków jest i tak za szeroka).

Proces powstawania produktu kontrolowany jest aż do etapu, gdy zostanie on zamknięty w opakowanie finalne i nie ma możliwości naruszenia jego zawartości. W takiej postaci trafia on na sklepowe półki lub bezpośrednio do klientów.

Te same zasadyw całej Europie

– Koszty kontroli i certyfikacji ekologicznej są dość wysokie, a procedury związane z zatwierdzaniem wniosków trwają czasem kilka dni, jednak funkcjonowanie systemu kontroli i certyfikacji jest podstawowym gwarantem dla konsumenta, że żywność wyprodukowana została zgodnie z obowiązującymi przepisami dotyczącymi rolnictwa ekologicznego i jest wolna od pozostałości środków ochrony roślin, a podczas ich produkcji nie stosowano np. napromieniania, czy składników modyfikowanych genetycznie – mówi Sylwia Kaczmarek.

Na wszystkich produktach ekologicznych umieszczone jest wspólnotowe logo (zielony liść), które znacznie ułatwia konsumentom rozpoznawanie i identyfikowanie produktów eko. Opisywany przez nas system działa w każdym kraju Unii Europejskiej, ale w wielu krajach zachodnich często towarzyszą mu inne oznaczenia. Dzieje się tak dlatego, że w większości krajów zachodniej Europy obowiązywały tzw. prywatne normy (nadzorowane przez samych przedsiębiorców lub stowarzyszenia) dotyczące ekożywności i wypracowano własne, bardzo rozpoznawalne oznaczenia. Przyzwyczajeni są do nich zarówno producenci, jak i konsumenci.

EKO = BIO = Organic

Określenia: ekologiczny, organiczny i bio (biologiczny) odnoszą się do produktów, które powstają w opisanym przez nas systemie. Wszystkie więc dotyczą produktów powstałych na bazie surowców rolnictwa ekologicznego w kontrolowanych, certyfikowanych zakładach i przetwórniach. Przedsiębiorca, który (w kontekście żywności) używa tych sformułowań i nie posiada stosownego certyfikatu, naraża się na poważne problemy.

Dlaczego tyle określeń na ten sam sposób produkcji? Wynika to z różnorodności zwyczajów i języków w Unii Europejskiej. Określenie bio czy biologiczny pochodzi przede wszystkim z krajów niemieckojęzycznych oraz Francji. Kraje anglojęzyczne używają natomiast, w kontekście rolnictwa ekologicznego i żywności ekologicznej, określenia organic. Nie będziemy tutaj wchodzić w rolę profesora Miodka i roztrząsać językowych niuansów. Po prostu zapamiętajmy: EKO=BIO=ORGANIC.

Karol Przybylak 

Przeczytaj także: Organic, BIO, EKO – czy są różnice?