Bieszczady. Tam odnajdziesz święty spokój!

Bieszczady zachwycają. Pozwalają odetchnąć i nabrać dystansu. Leczą duszę i przypominają o tym, co w życiu ważne. Poznajcie je bliżej!

W Bieszczadach każdy znajdzie coś dla siebie. Tu można odpocząć, ale też przeżyć urlop bardzo intensywnie. I to niezależnie od pogody.

Bieszczady (nie)odkryte

Bieszczady mają wiele do zaoferowania. Jest tam zielono i spokojnie. To miejsce idealne na urlop dla każdego, kto chce zwolnić i nabrać dystansu do codziennych spraw. Czas biegnie tam inaczej. Zwalnia, byś znalazł chwilę na spojrzenie w niebo, spacer z dziećmi i smakowanie karpackich specjałów.

Podoba Ci się to, o czym piszemy?     

W pamięci zapisują się piękne krajobrazy, dzikie lasy i mnóstwo zieleni. Do tych obrazów można wrócić, gdy wypoczynek dobiegnie końca i każdy dzień wypełniać będą codzienne obowiązki.

Ale znajdą się i tacy, którym Bieszczady przypomną co w życiu ważne. Wielu przyjechało tylko na moment, by za jakiś czas wrócić tam na stałe. Na taki krok zdecydowali się Maria i Dorian Turkowie, właściciele Zagrody Magija, którzy do niewielkiej wsi Orelec przeprowadzili się z Krakowa. Dziś prowadzą gospodarstwo agroturystyczne. Rozmawiają z gośćmi, częstują domowymi wyrobami, z pasją opowiadają o regionie. Wiedzą, czego potrzebują osoby, którzy do nich przyjeżdżają. W chatach (ponad stuletnich!) nie ma więc telewizorów i wi-fi. Ale bez obaw! Nikt tu nie narzeka na nudę.

Bieszczady z dziećmi

W bieszczadzkiej wsi przypomnisz sobie dzieciństwo. W Zagrodzie jest mnóstwo miejsca do grania w piłkę, a w rozgrywkach nie przeszkadza nawet padający deszcz. Są hamaki i wygodne ławki. Zielona trawa zachęca, by położyć się na kocu.

A wieczorami, kiedy zmęczeni, ale szczęśliwi wrócimy z wędrówek po regionie, gospodarze zapraszają gości na ognisko, wypiek rogalików w wiejskim piecu, garncarstwo, ruską banię i degustację nalewek. Pobyt rozpoczyna slajdowisko, podczas którego – z kieliszkiem wina w ręce – usłyszymy wiele ciekawostek o Bieszczadach i poznamy miejsca, które warto odwiedzić.

Wodospad na Olszance w Uhercach Mineralnych

Maria i Dorian wychodzą jednak poza tradycyjne schematy. Mówią o miejscach, których nie znajdziemy w przewodnikach. Są zatem idealne dla tych, którzy wolą stronić od turystów. Niewielu z nich dotrze choćby nad wodospad na Olszance w Uhercach Mineralnych. To pomnik przyrody nieożywionej, uformowany przez płynące wody Olszanki, jeden z dwóch prawobrzeżnych dopływów Sanu. I choć plaża jest tam kamienista, ochłodę znajdą tam przede wszystkim dzieci. Niekiedy można je tam spotkać na dobrej zabawie, ale nierzadko spędzimy tam czas sam na sam z dziką przyrodą.

Niewielu turystów dotrze też do Bezmiechowa, wsi leżącej w dolinie potoku Dyrbek, u stóp Gór Słonnych. To tu w okresie międzywojennym zaczęły startować szybowce, czemu sprzyjały obecne w tym rejonie prądy powietrzne. To właśnie tam narodziła się polska tradycja szybownicza.

Widok z szybowiska zapiera dech w piersiach. Chyba nie znajdziemy lepszego miejsca do podziwiania bieszczadzkiej panoramy. Niezależnie od pogody, krajobraz robi wrażenie.

Jeśli jednak chcemy zobaczyć bardziej komercyjne miejsca, w których turystów będzie wielu, wystarczy odwiedzić zaporę wodną w Solinie. Powstała w latach 60. ubiegłego wieku na rzece San, a jej zadaniem była ochrona okolicznych miejscowości przed powodziami. Jest najwyższą tego typu budowlą w Polsce. Ma blisko 82 m wysokości i 664 m długości. Jej młodszą siostrą (i zdecydowanie mniejszą!) jest zapora w Myczkowcach. Ale i ją warto odwiedzić.

Bieszczadzka lekcja przyrody

Wielu przyjeżdża w Bieszczady, by odwiedzić największy park narodowy w polskich górach. Zachwycająca jest tam roślinność. Można spotkać gatunki rzadko lub w ogóle niespotykane w innych polskich górach.

Bieszczady kojarzą się też z połoninami, które zajmują powierzchnię ok. 1800 ha. To niespotykane nigdzie indziej piętro wschodniokarpackich hal. Najpopularniejsza wśród turystów jest Połonina Wetlińska. Tam też znajduje się schronisko „Chatka Puchatka”, które wielu turystów darzy sentymentem.

W Bieszczadach trzeba też być gotowym na spotkanie z dziką zwierzyną. Swój dom mają tam niemal wszystkie krajowe gatunki dużych ssaków drapieżnych z wilkiem, niedźwiedziem, rysiem i jeleniem karpackim na czele. Świetnie czują się tu też żubry, które przywiezione na te tereny ze Śląska i Małopolski, doskonale się zaaklimatyzowały w Bieszczadach. Dziś to właśnie tutaj spotkać można największe dziko żyjące górskie stado tych zwierząt na świecie.

Niezwykle ciekawym miejscem jest też Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku, które jest największym pod względem liczby zgromadzonych obiektów muzeum  etnograficznym w Polsce. Usytuowane jest na powierzchni 38 ha. To żywa lekcja historii i ludowej kultury pogranicza obszarów pogórza oraz wschodniej części polskich Karpat. A co łączy to miejsce ze wspomnianą wcześniej Zagrodą Magija? Goszcząc u Marii i Doriana możecie nocować w spichlerzu, który jest wierną kopią Spichlerza Dworskiego z Ropczyc, a ten z kolei można podziwiać w sanockim muzeum.

O Bieszczadach napisano wiele. To miejsce, które przyciąga coraz większą grupę turystów, ale nadal jest ich tam mniej niż w innych górzystych regionach Polski. Stanowi oazę spokoju, gdzie każdy znajdzie coś dla siebie. Ale uważajcie: Bieszczady kradną serca. Kto raz tam zawita, będzie chciał wrócić, by na nowo poczuć… święty spokój.

Brak postów do wyświetlenia