Hop, za miasto! Jak działa serwis Slowhop?

Tatra Glamp

Borykając się z bardzo trudnym wyszukiwaniem inspirujących miejsc do odpoczynku, postanowili stworzyć własny serwis, który to ułatwi. O tym, jak działa Slowhop, jakie miejsca można znaleźć z pomocą serwisu oraz o tym, jak ważne są doznania i emocje w turystyce, rozmawiam z Aleksandrą Klonowską-Szałek, współzałożycielką portalu.

W jaki sposób wybierane są gospodarstwa prezentowane na Slowhopie. Sami je wyszukujecie? Zgłaszają się?

Aleksandra Klonowska-Szałek: Wszystko zaczęło się od tego, czego sami potrzebowaliśmy. Szukaliśmy miejsc ładnych, z dobrym jedzeniem, ale też oferujących bardziej osobiste podejście, czyli to, czego brakuje w różnego rodzaju hotelach i ośrodkach SPA. Takich miejsc można było szukać za pośrednictwem blogów, ale na dłuższą metę było to dość nużące. Uznaliśmy, że skoro nas to męczy, to innych też musi, i założyliśmy portal, który będzie katalogiem najbardziej klimatycznych miejsc w Polsce. Zadaniem Slowhopa jest selekcjonowanie tego typu lokalizacji i odciążanie w tym zakresie użytkowników. Przyjęliśmy trzy podstawowe kryteria. Po pierwsze, miejsce musi być po prostu ładne, z estetycznym zacięciem. Chodzi o wykorzystanie oryginalnego designu, ale też zwykłej wiejskiej autentyczności. Po drugie, wyżywienie powinno bazować na lokalnych składnikach. Nie interesują nas gospodarstwa serwujące odwiedzającym posiłki z dyskontu. Trzeci istotny czynnik to relacje. Coś, czego nie wszyscy potrzebują, ale akurat nam zależy, aby w „slowhopowych” miejscach można było porozmawiać z ciekawymi ludźmi. Fajnie jest wrócić do domu z ciekawą opowieścią…

blank
Aleksandra Klonowska-Szałek

Czy w grę wchodzą tylko lokalizacje wiejskie?

W zdecydowanej większości tak, ale istnieją wyjątki. Zdarzyło nam się przyjąć do naszego grona miejsce z Łodzi (np. Cinema Hotel, gdzie każdy pokój jest inny). Lokalizacje wiejskie dominują, bo jednak tam są te oryginalne pomysły i takich lokalizacji szukają mieszkańcy miast, aby odpocząć.

Podoba Ci się to, o czym piszemy?     

Można odnieść wrażenie, że najciekawsze oferty turystyki wiejskiej tworzą „uciekinierzy” z miast, a nie osoby, które mieszkają tam od lat. Jakie historie kryją się za takimi pomysłami na życie?

Myślę, że około 80% gospodarstw prezentowanych na Slowhopie tworzonych jest przez takich właśnie „uciekinierów”. Często są to też ludzie wracający z emigracji, np. twórca festiwalu „Folkowisko” wyjechał za pracą do Irlandii. Za zarobione tam pieniądze kupił szkołę „tysiąclatkę” na Roztoczu, stworzył agroturystykę i przy okazji jeden z najciekawszych festiwali folkowych w Europie. Jednym słowem, wrócił do korzeni, ale z nowym, ciekawym pomysłem. Takich ludzi mamy sporo, ale jest też kilka osób, które mieszkają na jakimś terenie od dawna.

„Uciekinierzy” z miast wpuszczają na wieś oddech i nową energię. To się dobrze przenika z tym, co już na tej wsi zastają. Lokalni mieszkańcy uczą ich robić chleb, a wokół takich domów gościnnych rozkręca się wiele inicjatyw. Co ciekawe, często to właśnie chleb jest tym, co najczęściej lubią goście. Taki prawdziwy, na zakwasie, wypiekany w starym, wiejskim piecu. Sama mam stary dom na Mazurach i ciągle usiłuję przekonać lokalną społeczność, żeby zaczęli piec taki chleb.

Krakowskie obwarzanki – historia tradycyjnego wypieku

Jakie są najbardziej oryginalne oferty, którymi dysponujecie w serwisie?

Na pewno numerem 1 jeżeli chodzi o oryginalność jest Chata Hobbita (Krzywcza koło Przemyśla). Ostatnio duże zainteresowanie towarzyszy namiotom sferycznym i innym małym budynkom. Ten trend nazywany jest glampingiem. Świetnym przykładem jest Herbals & SPA w Mielnie (domki na jeziorach i drzewach) czy też klapnioki w górach (Bukowina Tatrzańska). Dużą popularność zyskują jurty, np. jutra odcięta od zasięgu sieci komórkowych (na Kaszubach) – tego też obecnie się szuka. Mamy ciekawą ofertę starych kontenerów morskich przeznaczonych na domki (Istebna).

Obecnie większość podróżników to tzw. millenialisi (urodzeni po 1980 r.) – dla nich ważniejsze jest być niż mieć. Szukają doświadczeń, unikalnych przeżyć, a ponad 90% ma konta w choć jednym serwisie społecznościowym. Nie pokazują tam nowych samochodów ani butów, za to chętnie dzielą się na przykład kąpielą w przeręblu. Szukają pomysłów, a my takie pomysły mamy. Jednym z ciekawszych zestawień, jakie publikowaliśmy, były propozycje wieczorów panieńskich. Daliśmy pomysł w stylu „pojedź gdzieś daleko, zorganizuj coś fajnego w chałupie w dziczy” – dziewczyny kompletnie zwariowały na tym punkcie. Millenialsi zwracają też uwagę na work-life balance. Nie chcą spędzać całego czasu w pracy – szukają życia także poza nią. Slowhop przychodzi im z pomocą.

Oscypek – jak rozpoznać ten prawdziwy i na co zwracać uwagę przy zakupie?

Jak wygląda Wasza oferta dla turystów z dziećmi?

Zestawienie obiektów oferujące pobyt dla rodziców z dzieckiem to jedno z najbardziej poczytnych tekstów na naszej stronie. To, co dla nas jest tu ważne (poza standardowymi elementami potrzebnym dzieciom), to także możliwość kontaktu z przyrodą dla dzieci. Czy mają szansę dotknąć lub zobaczyć, jak żyją zwierzęta? Czy mogą bawić się prostymi rzeczami tak jak niegdyś ich rodzice? W niektórych lokalizacjach organizowane są ciekawe warsztaty, np. wytwarzania masła, dojenia krowy, strzyżenia owiec. Chcemy pokazać dzieciom wakacje na wsi, jakie spędzaliśmy, kiedy to my byliśmy dziećmi.

Jakiego rodzaju wyjazdy dominują na Slowhopie? Weekendowe czy na dłużej?

Większość miejsc na Slowhopie dzieli sobie ofertę w taki sposób, że w czasie wakacji pobyt powinien trwać minimum tydzień. Poza wakacjami zdecydowanie dominują wyjazdy weekendowe. Slowhop z pewnością je napędza, bo ma charakter inspiracyjny. Mówimy „nie siedź w domu, rusz się do tych gospodarzy, którzy latem są poza Twoim zasięgiem!”.

Miejsca, które są w naszym serwisie, mają bardzo dużo zajętych terminów w okresie letnim. Trzeba rezerwować coraz wcześniej, choć pocieszające dla spóźnialskich jest to, że zdarzają się rezygnacje. Gdy tworzyliśmy Slowhopa, myśleliśmy, że zgromadzimy ok. 300 miejsc w Polsce. Nie więcej, bo naprawdę zależy nam na ich jakości. Sprawdzamy wszystko, co się da, zanim zatwierdzimy ofertę jakiegoś domu gościnnego. Zdajemy sobie sprawę z tego, że odpowiadamy za wizerunek wszystkich miejsc na Slowhopie. Jeżeli zaczniemy obniżać loty, to wszyscy gospodarze na tym stracą.

Jakie rejony są najbardziej atrakcyjne?

Najwięcej obiektów jest w typowych rejonach turystycznych, ale najczęściej odwiedzane są te lokalizacje w okolicach Warszawy. Najwięcej naszych użytkowników mieszka w dużych miastach, zwłaszcza w stolicy. Dlatego najbardziej poszukiwane są okolice Warszawy (do dwóch godzin) i Mazury z Warmią. W natarciu jest też Dolny Śląsk i Góry Izerskie, które są bardzo atrakcyjne i wciąż jeszcze nieodkryte. Ciekawe rzeczy zaczynają się dziać na Kaszubach i w Beskidach. Jest też obszar nad morzem – dla nas to grząski grunt, bo jest tam mnóstwo pensjonatów, ale za ilością rzadko idzie jakość. Ciekawsze rzeczy dzieją się zazwyczaj, gdy odjedziemy trochę od wybrzeża. Tam pojawiają się ciekawe, oryginalne oferty. Co prawda, trzeba stamtąd dojechać nad morze, ale zyskujemy klimat, ciszę, oddech.

Macie też oferty zagraniczne?

Powoli zaczynamy również rozwijać się w tym kierunku. Jesteśmy jednak małą firmą i działamy powoli. Polska jest dla nas priorytetem. Mamy duże nadzieje związane ze Słowenią, którą nazywa się Nową Zelandią Europy. To zagłębie glampingu, czyli ciekawych rozwiązań namiotowych. My szukamy miejsc nieoczywistych, takich, gdzie nie jeżdżą wszyscy i nadal można znaleźć spokój.

Rozmawiał Karol Przybylak.

Brak postów do wyświetlenia