Teraz czytasz...
2000% – o tyle zwiększysz moc swojego curry dzięki jednej, prostej zasadzie

2000% – o tyle zwiększysz moc swojego curry dzięki jednej, prostej zasadzie

Agnieszka Gotówka
curry na łyżce na czarnym tle

Curry to król jednogarnkowych dań. Jest rozgrzewające, sycące i genialnie wpisuje się w kuchnię roślinną oraz ideę zero waste. Często słyszymy też o jego potężnych właściwościach przeciwzapalnych, za którymi stoi kurkuma. Jednak czy wiesz, że jedząc źle przygotowane curry, niemal całkowicie marnujesz jego prozdrowotny potencjał? Na szczęście istnieje prosty trik, który podkręca moc tego dania aż o 2000 procent.

Kurkumina: potężny antyoksydant z biologiczną blokadą

Wszystko rozbija się o jeden składnik aktywny: kurkuminę. To naturalny, intensywnie żółty barwnik zawarty w kłączu kurkumy. Lista jego udowodnionych naukowo zalet jest długa. Wiadomo, że jest silnym antyoksydantem (wymiata wolne rodniki), chroni układ krążenia, wspiera regenerację stawów i pomaga organizmowi w wygaszaniu przewlekłych stanów zapalnych, które są źródłem wielu współczesnych chorób cywilizacyjnych.

Problem polega na tym, że nasz układ pokarmowy wykazuje niezwykle niską przyswajalność czystej kurkuminy. Nawet jeśli zjadamy jej sporo, nasza wątroba niemal natychmiast traktuje ją jak coś, czego trzeba się szybko pozbyć. Błyskawicznie ją neutralizuje i usuwa z organizmu, zanim ta zdąży w ogóle trafić do krwiobiegu i zacząć działać. W efekcie większość prozdrowotnych właściwości nawet nie ma szansy zadziałać. Na szczęście odkryto, że tę biologiczną blokadę możemy łatwo… przechytrzyć.

Magiczna synergia: kurkuma + pieprz

Sekret tkwi w połączeniu kurkumy z czarnym pieprzem, a dokładniej z zawartą w nim piperyną.

Piperyna tymczasowo blokuje enzymy wątrobowe, które normalnie metabolizowałyby i wydalały kurkuminę. Efekt? Według badań opublikowanych w medycznych bazach danych, dodatek piperyny zwiększa biodostępność kurkuminy nawet o 2000%.

Mówiąc najprościej: bez dodatku pieprzu nasz organizm przyswaja jedynie śladowe ilości prozdrowotnych związków z curry. Dopiero to proste połączenie pozwala nam wyciągnąć z przypraw absolutne maksimum. Co ciekawe, podobną rolę (choć nieco słabszą) może odegrać kapsaicyna, czyli substancja odpowiadająca za ostry smak chili.

Nie zapominaj o tłuszczu

Sama obecność pieprzu to jednak dopiero połowa sukcesu. Musimy bowiem pamiętać, że kurkumina jest substancją lipofilną. Oznacza to, że nie rozpuszcza się w wodzie, za to doskonale łączy się z tłuszczami. Jeśli więc w garnku zabraknie odpowiedniego nośnika, nasz układ pokarmowy znów napotka barierę nie do pokonania.

Ta sama zasada łączenia przypraw z tłuszczem leży u podstaw słynnego, ajurwedyjskiego napoju. Sprawdź: Złote mleko (golden milk) – czy to naprawdę działa?

Aby wyciągnąć z curry to, co najlepsze, przyprawy musimy odpowiednio aktywować już na samym początku gotowania. Bardzo częstym błędem jest wsypywanie gotowej mieszanki bezpośrednio do gotującego się wywaru, przecieru pomidorowego czy mleczka kokosowego. W wodnistym środowisku przyprawy jedynie się ugotują, zamiast oddać swój pełny smak, aromat i ukryte w nich właściwości prozdrowotne.

Domowe curry w proszku – zrób to sam

Zanim przejdziemy do tego, jak zrobić curry na patelni lub w garnku, warto zadbać o samą mieszankę przypraw. Zamiast kupować gotowe torebki w markecie (które często zawierają zbędną sól i chemiczne antyzbrylacze, o czym napiszemy dalej), możemy przygotować czystą kompozycję samodzielnie w domu. Najlepiej wykorzystać do tego celu certyfikowane przyprawy BIO.

Składniki na domowe curry:

Zobacz także
pstrąg z grilla na talerzu z grillowanymi warzywami

  • 2 łyżki mielonej kolendry
  • 1 łyżka mielonego kuminu (kminu rzymskiego)
  • 1 łyżka kurkumy (nasza prozdrowotna baza!)
  • 1 łyżeczka mielonej gorczycy
  • 1 łyżeczka mielonego imbiru
  • 1 łyżeczka mielonego cynamonu
  • 1/2 łyżeczki mielonych goździków
  • 1/2 łyżeczki mielonej papryki chili (lub więcej, jeśli lubisz ostre potrawy)

Przygotowanie:

W suchej misce dokładnie mieszamy ze sobą wszystkie wymienione przyprawy. Gotowy proszek przesypujemy do słoiczka lub innego szczelnego pojemnika. Przechowujemy go w suchym i ciemnym miejscu, dzięki czemu na długo zachowa swój intensywny aromat i właściwości.

Przepis pochodzi z książki „Zdrowie z przypraw. Jak wykorzystać przyprawy dla smaku, zdrowia i urody, której autorem jest dr n. farm. Marek Ellnain. Autorką receptury na domowe curry jest Katarzyna Kosmala.

Jak zrobić idealne curry krok po kroku?

  • Na dnie garnka lub głębokiej patelni rozgrzewamy stabilny termicznie, dobrej jakości tłuszcz. Sprawdzi się ekologiczny olej kokosowy lub tradycyjne masło klarowane (ghee) [sprawdź jego właściwości i zastosowanie]. Jeśli nie masz go pod ręką, zobacz poradnik: Jak zrobić masło klarowane w domu.
  • Na rozgrzany tłuszcz wsypujemy proszek curry, dodatkową porcję kurkumy oraz świeżo mielony czarny pieprz.
  • Całość smażymy na małym ogniu przez ok. 30–60 sekund, cały czas mieszając. W kuchni indyjskiej ta technika nazywa się tadka (lub tarka). Pod wpływem temperatury i tłuszczu przyprawy dosłownie otwierają się, uwalniając smak i aromat oraz, co najważniejsze, rozpuszczalną w tłuszczach kurkuminę.
  • Dopiero do tak pachnącej, oleistej bazy dodajemy warzywa (np. marchew, dynię, bataty), roślinne źródła białka (ciecierzycę, soczewicę, tofu) i ostatecznie zalewamy całość płynami.

Szukasz kulinarnej inspiracji, by przetestować tę metodę w praktyce? Wypróbuj nasz sprawdzony przepis na rozgrzewające curry dyniowe.

Dlaczego warto wybierać przyprawy BIO?

Skoro wiemy już, jak zwiększyć przyswajalność składników z curry, powinniśmy zadbać o ich jak najwyższą jakość. Tanie, konwencjonalne przyprawy z marketów bywają poddawane sterylizacji gazowej (np. rakotwórczym tlenkiem etylenu) lub radiacyjnej, aby nie spleśniały podczas długiego transportu. Niestety, procesy te drastycznie niszczą ich cenne właściwości prozdrowotne. Co gorsza, rośliny korzeniowe, np. imbir czy kurkuma, wyjątkowo łatwo kumulują w sobie pestycydy obecne w glebie.

Wybierając do swojego dania przyprawy oznaczone symbolem zielonego liścia (certyfikatem ekologicznym), zyskujemy pewność, że sięgamy po w pełni wartościowe i czyste składniki. W mieszankach BIO nie znajdziemy sztucznych antyzbrylaczy, wzmacniaczy smaku, pozostałości pestycydów ani metali ciężkich.

Chcesz mieć pewność, że kupujesz autentyczny produkt? Zobacz nasz przewodnik: Oznakowanie żywności ekologicznej. Jak rozpoznać żywność ekologiczną?

Ten serwis używa cookies. Korzystając z niego wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Sprawdź naszą politykę prywatności.

Żadne materiały z tej strony nie mogą być jakikolwiek sposób powielane bez pisemnej zgody redakcji.