Okazuje się, że w ogrodzie estetyka ma bardzo wiele wspólnego z ekologią. Współcześnie coraz więcej specjalistów zastanawia się, jak sprawić, by ogrody naturalne i ekologiczne były lepiej akceptowane i bardziej dostępne. Przez wiele lat kojarzyły się one — i czasem wciąż kojarzą — z chaosem, zaniedbaniem czy bałaganem, sprawiając wrażenie niedokończonej pracy. Dla części osób nadal wydają się też zbyt skomplikowane, głównie ze względu na nadmiar informacji dotyczących tego, co sadzić i jak pielęgnować ogród w sposób naturalny.
Estetyka, funkcjonalność i ponadczasowość – czy to się da pogodzić w jednym projekcie?
Kilkadziesiąt lat temu pojawiło się pojęcie „punktów troski”, które dziś stało się popularnym hasłem wśród ekologicznych ogrodników. Są to czytelne sygnały świadczące o tym, że krajobraz jest zaprojektowany i odpowiednio pielęgnowany. Do takich „sygnałów troski” należą m.in.:
- skoszona trawa,
- czyste, zadbane ścieżki,
- usunięcie z rabat niepożądanych roślin.
Większość ludzi postrzega takie elementy jako ładne i estetyczne. Nieskoszony trawnik u części osób wciąż wywołuje poczucie niezadowolenia. Tymczasem wraz z postępującymi zmianami klimatu, szczególnie dotkliwymi latem w miastach, coraz częściej mówi się o potrzebie innego podejścia do przestrzeni, które zajmują nasze siedliska, w tym ogrody. Chodzi o to, by projektować i pielęgnować je w sposób sprzyjający ochronie oraz zwiększaniu różnorodności biologicznej. Ważne jest także wzmacnianie ich zdolności do magazynowania dwutlenku węgla.
→ Przeczytaj również: Pierwsze kroki w ogrodnictwie
Ochrona naturalnych lasów, terenów podmokłych, dzikich łąk oraz bogatych biologicznie obrzeży lasów i jezior, do których coraz częściej zbliżają się nasze domostwa, pomaga zapewnić ludziom większy komfort życia w warunkach rosnących temperatur. Podstawowe jest tu słowo „ochrona”, a nie zmiana rozumiana jako ingerencja. Nie chodzi np. o utwardzanie ścieżek nieprzepuszczalnymi materiałami, odcinanie naturalnych cieków wodnych czy wycinanie krzewów na granicach działek i terenów leśnych.
Za sukces można uznać taki projekt przestrzeni, w której ludzie czują się dobrze i chcą mieszkać. Wraz z rosnącą świadomością zagrożeń wynikających z tradycyjnego kształtowania krajobrazu — opartego na rozległych trawnikach i nasadzeniach pozbawionych lokalnego kontekstu — coraz wyraźniej dostrzegane są zalety zdrowszego, swobodniejszego podejścia do otoczenia. Ogród wolny od szkodliwych substancji chemicznych to dopiero początek, ale od czegoś warto zacząć proces odbudowy i przywracania jego naturalnej równowagi.
→ Zobacz, jak założyć ogród na balkonie
Jak zacząć naturalny ogród?
Warto eksperymentować i sięgać po literaturę dotyczącą interesującego nas obszaru. Jeszcze cenniejsza bywa rozmowa z sąsiadami, którzy swoje ogrody prowadzą od wielu lat. To okazja do wymiany doświadczeń, wiedzy o tym, co i jak tu rośnie, praktycznych wskazówek, a czasem nawet sadzonek. Nic nie stoi na przeszkodzie, by skorzystać także z usług projektantów. Na szczęście w Polsce jest coraz więcej kompetentnych osób zajmujących się projektowaniem naturalistycznym, ekologicznym czy permakulturowym.
Może się okazać, że zaczynając od kilku doniczek na balkonie, z czasem dojdziemy do własnego, bujnego ogrodu. Warto jednak unikać doboru roślin wyłącznie ze względów estetycznych. Sadzone w miejscach, które nie odpowiadają ich naturalnym potrzebom, szybko zaczynają marnieć, chorować, a w efekcie wymagają kosztownej wymiany. Ogrodu nie trzeba się bać, ale pewien zakres racjonalnych działań jest niezbędny.
Dobrym rozwiązaniem jest sadzenie roślin rodzimych, dostosowanych do lokalnych warunków, oraz tworzenie mikrosiedlisk i stref: dla ptaków, owadów czy płazów. Nasadzenia zgodne z regionem stają się zalążkiem sieci powiązań między roślinami i zwierzętami. To prosty sposób na bioróżnorodność i równowagę w ogrodzie. To niezwykle satysfakcjonujące, gdy możemy być jednocześnie twórcami i częścią tego procesu.
Ogród trwały i niezmienny
Wiklina, drewno, glina, kamień. Wykorzystanie naturalnych, najlepiej lokalnych, materiałów, które z biegiem czasu ulegają stopniowej degradacji, nawet przy odpowiedniej pielęgnacji, samo w sobie sugeruje zmianę. I właściwie o to chodzi w ekologicznym ogrodzie. Nie reagujemy impulsywnie na każdą naturalną przemianę, o ile nie jest ona skutkiem ekstremalnych zjawisk pogodowych czy inwazji szkodników. Żywy ogród może ewoluować, a to my dostosowujemy sposób korzystania z przestrzeni do jego rozwoju.
Jeśli drzewa lub pnącza szybko rosną, nie wycinamy ich. Strefę odpoczynku można przenieść tam, gdzie dają upragniony cień. Gdy w jakimś miejscu regularnie zbiera się woda, zamiast je utwardzać kolejnymi warstwami tłucznia, warto dobrać rośliny odpowiednie do takich warunków.
→ Sprawdź top 10 drzew do ogrodu
Szkło, stal czy beton, jeśli już są obecne w ogrodzie, lepiej zagospodarować, niż wymieniać na nowe materiały. Takie podejście pozwala zaoszczędzić zarówno koszty, jak i energię potrzebną do produkcji oraz transportu nowych surowców. Jeden z projektantów ukuł nawet pojęcie „urbanitu”, opisujące betonowy gruz budowlany o różnej frakcji. Zaskakujące, jak harmonijnie takie odpady można wkomponować np. w ogród żwirowy. Doskonałym przykładem są murki wokół rabat wykonane z płyt chodnikowych z demontażu w ogrodzie Beth Chatto w Wielkiej Brytanii. W dobrze zaprojektowanej przestrzeni struktura roślin zawsze współgra z zastaną architekturą. Zero waste i recykling przestają być hasłami, a stają się praktyką.
Współpraca z naturą i odejście od przesadnie schludnych rabat w ogrodnictwie naturalistycznym na dobre się już rozpoczęły. Wraz z pogłębiającą się wiedzą o zdrowiu gleby, zasobach wody i coraz mniej przewidywalnych warunkach pogodowych rośnie potrzeba wzmacniania odporności naszych ogrodów. Ta tendencja będzie się tylko pogłębiać.





