Masz dzieci? Poznaj 3 powody, dla których warto zrezygnować z komercyjnych środków czystości!

Stosowanie komercyjnej chemii jest dzisiaj powszechne. Intensywny zapach środków czystości jest wszechobecny. To jednak zdaniem niektórych bardzo niekorzystnie wpływa na nasze zdrowie. Zagrożone są zwłaszcza dzieci, których organizm nie jest w stanie bronić się przed szkodliwym działaniem substancji chemicznych.

Składniki preparatów do czyszczenia oraz środki ochrony roślin bez żadnych przeszkód wnikają do naszego organizmu. Naukowcy z University of California w San Francisco oraz Columbia Center for Children’s Environmental Health w dwóch niezależnych badaniach dowiedli, że substancje chemiczne przedostają się również do rozwijającego się w łonie matki płodu. Są wśród nich również te uznawane za rakotwórcze.

Autorzy wspomnianych badań są zdania, że substancje chemiczne mogą zaburzać prawidłowy rozwój płodu, stąd wniosek, że ciężarne nie powinny sprzątać używając komercyjnych środków czystości. Samo wdychanie ich może ponadto wywołać u kobiety mdłości, zwłaszcza jeśli preparat posiada w składzie chlor.

Na rynku wiele jest środków naturalnych, ekologicznych, choć te z powodzeniem można też zrobić samemu. Ich używanie ma wiele zalet. Opracowaliśmy tylko kilka z nich.

Mniejsze ryzyko alergii

Środki do czyszczenia mają niezwykle imponujący skład. Wiele ze składników zostało zidentyfikowanych i przebadanych (jest ich aż 700 tysięcy!). Nie ustalono jednak, co się dzieje, gdy łączą się ze sobą. A przecież rzadko kiedy używamy w domu tylko jeden preparat. Inny stosujemy do mycia toalety, inny – wanny czy umywalki.

Chemikalia nie są ponadto obojętne dla delikatniej skóry dziecka. Jest ona bardzo cienka, substancje chemiczne z łatwością przez nią przenikają. Mogą one ponadto wywoływać podrażnienia i alergie. A tych, jak wskazują specjaliści, jest coraz więcej. Dzieci uczulają nie tylko produkty spożywcze, ale również składniki kosmetyków i środków czystości. Bardzo trudno je zidentyfikować, stąd nie wiadomo, który z nich działa na skórę dziecka drażniąco.

Rezygnacja z chemicznych preparatów, jakie stosujemy w trakcie sprzątania, może przyczynić się do poprawy stanu skóry naszej pociechy. Stanie się ona bardziej delikatna, mniej podatna na podrażnienia.

– Naturalnymi sposobami czyszczenia mieszkania zainteresowałam się, gdy mój syn miał rok – wspomina Nina z Bydgoszczy. I dodaje: – Jego skóra od urodzenia była problematyczna – sucha, podrażniona. Adaś był przez to niespokojny. Objawy nasilały się zwłaszcza zimą. Stosowaliśmy specjalne kremy i maści, kąpaliśmy synka w łagodzących świąd płynach. Nie widzieliśmy żadnej poprawy. Jedynie sterydy zapisywane przez dermatologa przynosiły efekt, ale tego rodzaju leków nie wolno długo stosować. Za namową koleżanki kupiłam naturalne mydło, kąpałam syna w kartoflance, skórę natłuszczałam olejem kokosowym. Zdecydowałam się też przestać stosować mleczka do czyszczenia kuchni i łazienki, do czyszczenia toalety zaczęłam używać ocet i sodę, zaś do mycia podłóg – wodę z dodatkiem kilku kropel olejku herbacianego. Po dwóch miesiącach skóra syna było w coraz lepszym stanie. Owszem, nie była bez skazy, ale stała się delikatna, mniej skłonna do podrażnień. Od roku nie było potrzeby użycia maści sterydowych. Mam nadzieje, że gdy zacznę stosować również domowy proszek do prania i płyn do mycia naczyń, problemy skórne mojego dziecka znikną na zawsze.

Pamiętajmy jednak, że na efekty przyjdzie nam trochę poczekać. Naskórek nie zregeneruje się w ciągu jednego dnia. To proces, który wymaga czasu. Z pewnością jednak unikanie stosowania chemikaliów w domu sprawi, że problemy skórne nie będą tak dokuczliwe.

Sprzątaj z dzieckiem

Gdy sprząta się popularnymi środkami, jakich mnóstwo jest w drogeriach, w mieszkaniu unosi się specyficzny zapach. Niektórzy reagują na niego wręcz duszącym kaszlem, dotyczy to zwłaszcza dzieci z astmą. Rodzice nie mogą wówczas sprzątać, gdy dziecko jest w domu, lub też muszą czekać aż pójdzie ono spać. W ten sposób dziecko praktycznie nigdy nie uczestniczy we wspólnym sprzątaniu. A szkoda, bo w czasie wspólnej pracy można nie tylko dobrze się bawić, ale też uczyć się domowych obowiązków od najmłodszych lat.

Gdy jednak sięgamy po ekologiczne środki czystości możemy bez obaw zaprosić naszego kilkulatka do pomocy (co z pewnością zrobi bardzo chętnie). Pokazujemy mu ponadto alternatywę dla tak popularnych reklamowanych środków czystości, przekazując mu w ten sposób, że na pewne produkty nie trzeba wydawać pieniędzy.

Dziecko jest bezpieczne

Każdego roku na szpitalne oddziały ratunkowe trafiają mali pacjenci z objawami zatrucia, poparzenia lub urazem oka, które spowodowane zostały środkami chemii domowej. I choć rodzicom zaleca się uwagę i daleko idącą ostrożność w tym zakresie, wypadki nadal się zdarzają. I dzieje się tak nawet wówczas, gdy preparaty do czyszczenia są poza zasięgiem dzieci. Dlaczego? Otóż kreatywność naszych pociech potrafi zaskoczyć. To że jednego dnia nie umiały otworzyć szafki nie oznacza, że następna próba nie zakończy się sukcesem.

Zdarzają się również sytuacje, w których dziecko zacznie bawić się butelkę nieopatrznie zostawioną przez rodzica, który jedynie na moment oderwał się od sprzątania. Czasem o tragedii przesądzają ułamki sekund. 

Rezygnacja z komercyjnych środków czystości nie może być natychmiastowa. – Do zmian warto przyzwyczajać się stopniowo. Dobrze jest robić to krok po kroku, wówczas staje się to naturalne. Z niecierpliwością oczekujemy na następny ruch. Gdybyśmy nagle wyrzucili z naszego otoczenia chemię, doznalibyśmy szoku. To by nas przeraziło, i niemal z całą pewnością – zniechęciło – mówiła w wywiadzie dla Biokuriera Ewa Kozioł, autorka książki „Wyrzuć chemię z domu”.

W pierwszej kolejności warto zrezygnować z płynu do mycia podłóg i mleczka do czyszczenia, następnie z płynu dezynfekującego toaletę. Tu jednak panuje pełna dowolność.

By posprzątać całe mieszkanie naprawdę niewiele trzeba. Wystarczy ocet i soda oczyszczona. Z pomocą tych środków można umyć łazienkę, kuchnię, jak również przetrzeć lustra i okna. To doskonała alternatywa dla drogich preparatów, które zapełniają sklepowe półki.

Agnieszka Gotówka