5 łatwych sposobów na ograniczenie plastiku

Rozejrzyj się. Być może w zasięgu wzroku stoi plastikowa butelka z wodą lub sokiem, a tuż obok pudełko z kanapkami (plastikowe rzecz jasna). Znajdziesz w szafce plastikowy woreczek? Zajrzyj też do lodówki i łazienki. Ile naliczyłeś plastikowych opakowań? Chcesz to zmienić? Podpowiemy, jak to zrobić.

Plastik jest dosłownie wszędzie. Otacza nas z każdej strony. To symbol współczesnego świata. Jest tanio, funkcjonalnie, ale czy zdrowo? Tworzywa tego rodzaju od dawna interesują badaczy wielu dziedzin. Sprawdzają oni, w jaki sposób plastik wpływa na ludzki organizm. I wiele w tej materii udało się już udowodnić. Złą sławą, i zasłużenie zresztą, okryto bisfenol A (BPA). Wiadomo już niemal z całą pewnością, że zaburza pracę układu hormonalnego, może być rakotwórczy i ma negatywny wpływ na płodność.

Bisfenol A oficjalnie coraz bardziej szkodliwy

Toniemy w śmiechach. Dosłownie!

W 2014 r. zespół międzynarodowych uczonych wyliczył, że we wszystkich ocenach dryfuje 269 tys. ton plastiku, czyli 5,25 biliona śmieci. Według szacunków w 2050 roku w morzach pływać będzie więcej plastikowych butelek niż ryb. Te giną masowo, bo ich organizmy są zatruwane. Plastik jedzą też morskie ptaki. Mylą zapalniczkę lub kolorową zakrętkę ze smaczną przekąską. “Drobiazgi” zatrzymują się w jelitach, co ma zgubny wpływ na zdrowie zwierząt. Zaśmiecane są też plaże. Sytuacja z roku na rok jest coraz gorsza. Wiele państw podejmuje już walkę z plastikową górą śmieci. Na nic się to jednak zda, jeśli zmiany nie będą zaczynały się w naszych domach. Co zatem możemy zrobić?

Plastik, który jest wszędzie. Jaki to ma wpływ na nasze zdrowie?

1. Ze swoim workiem!

W hipermarketach i wielu sklepach foliowe worki są płatne, co ma zachęcić nas do przychodzenia na zakupy z własną torbą. Ale co z tego, skoro warzywa i owoce na hali nadal można pakować w cienkie woreczki. Podobnie jest na lokalnych targach, gdzie nawet jedno jabłko bywa wkładane do plastikowej siatki. I czasem możemy mieć dobre chęci, ale to nie wystarczy.

– Mam przygotowanych całe mnóstwo uszytych przeze mnie woreczków, do czego wykorzystałam stare koszulki. I tylko jedna z pań na targowisku pochwaliła ten pomysł i z bez zbędnego komentarza pakuje do nich ziemniaki, cebulę, fasolę. Wielokrotnie słyszałam, że albo sobie te torby ubrudzę, albo wymyślam i że bez foliówki nie uda się dokładnie zważyć towaru. W hipermarkecie podobnie – wyłożenie dwóch cytryn na taśmę luzem niemal zawsze spotyka się z dezaprobatą

– mówi Monika z Bydgoszczy, która na co dzień stara się żyć w zgodzie z ideą zero waste.

https://www.instagram.com/p/Bk-deBrns5s/?tagged=zerowaste

Wiele musi się zatem zmienić w zakresie naszego postrzegania świata i konsumpcji. Wydaje się, że skoro woreczki do warzyw i owoców są za darmo, można z nich korzystać. A po co, skoro najpewniej wyrzucimy je po kilkunastu minutach? Dobrym pomysłem jest więc korzystanie z własnych siatek. Można je albo kupić, albo uszyć z niepotrzebnych już materiałów.

Idea zero waste. Dla planety jestem naprawdę supersyfiarzem!

2. Z własnym kubkiem!

Ogromną część plastikowych odpadów stanowią jednorazowe kubki na kawę, herbatę i soki. A może lepsze są te papierowe? Nie do końca, bo tektura w tym wypadku jest nasycana polietylenem, a oddzielenie tych materiałów jest trudne i kosztowe. Dla wielu firm jest to po prostu nieopłacalne.

https://www.instagram.com/p/Bi84DcLFWbZ/?hl=pl&taken-by=zwlasnymkubkiem

Wobec ogromnej skali problemu Polskie Stowarzyszenie Zero Waste wraz z inicjatywą Oddam Odpady uruchomiło akcję #zwłasnymkubkiem. W jej działania włączyło się już wiele kawiarni i restauracji. Idea jest bardzo prosta: jeśli lubimy kawę na wynos, pozwólmy przygotować ją w przyniesionym przez siebie kubku lub termosie. W niektórych miejscach zapłacimy mniej, jeśli skorzystamy z własnego naczynia. Na stronie organizacji Oddam Odpady znaleźć można interaktywną mapę lokali przyjaznych inicjatywie.

3. Woda wodzie nierówna

Źródłem wielu plastikowych odpadów jest butelkowana woda mineralna. Wiele rodzin kupuje ją zgrzewkami, łatwo więc policzyć, jak duża jest skala problemu. Czy można coś z tym zrobić?

Alternatywą jest skorzystanie z szerokiej gamy filtrów. W ostatnim czasie powstało też wiele akcji promujących picie wody bezpośrednio z kranu. W wielu miastach zmodernizowano systemy uzdatniania wody, częstsze są też kontrole Sanepidu. Mimo to badania pokazują, że 60% Polaków nie ma zaufania do kranówki. Boimy się o własne zdrowie, więc zanim wypijemy taką wodę, najpierw ją gotujemy. A to z kolei pozbawia ją cennych minerałów, m.in. wapnia, magnezu czy manganu. To one osadzają się we wnętrzach czajników czy, w pewnym stopniu, odpowiadają za zniszczoną pralkę. I choć te sprzęty tego nie potrzebują, a i nasza estetyka na tym cierpi, my pozbawiamy się tego co niezbędne dla naszego organizmu. Tych strat nie uzupełni nam żaden suplement diety.

W menu wielu restauracji na całym świecie na stałe gości woda z kranu. Niektóre lokale nie wymagają za nią żadnej opłaty, inne – doliczają ją do rachunku. Niektóre miasta w Polsce w czasie upalnych dni rozdają też mieszkańcom darmowe kubki z wodą.

4. Kupuj odpowiedzialnie

Bardzo trudno dzisiaj zrobić zakupy w sklepie bez wybierania produktów owiniętych w folię. To bardzo trudne zadanie, ale możliwe do wykonania. Wymaga jednak od nas podjęcia wysiłku, na co nie każdy ma ochotę. Alternatywą są zakupy w sklepach internetowych, w których produkty sypkie sprzedawane są na wagę. Można też kupić mleko w szklanej butelce, a w warzywa i owoce zaopatrywać się na lokalnym targu.

Resztki jedzenia też nie muszą być przechowywane w foliowych woreczkach lub plastikowych pojemnikach. Idealnie nadadzą się do tego celu słoiki lub szklane miseczki, które można przykryć talerzem.

5. Pomyśl i wyeliminuj!

Warto przyjrzeć się swoim śmieciom. Zauważymy wtedy, co i jak często wyrzucamy. Łatwej wówczas o poszukanie alternatyw. Można też zastanowić się, czy danych rzeczy faktycznie potrzebujemy. Być może zrezygnowanie z nich wcale nie będzie dla nas trudne, a w dalszej perspektywie okaże się idealnym rozwiązaniem. Tak jest choćby z patyczkami higienicznymi, które zdaniem specjalistów wcale nie są nam potrzebne (mycie nimi uszu jest wręcz niebezpieczne). Próba ograniczenia plastiku to też sposób na zmianę nawyków żywieniowych. Taki wysiłek wyjdzie nam na zdrowie.

Nasza planeta jest przez nas zaśmiecana na każdym kroku. Całkowita rezygnacja z plastiku jest niemożliwa, ale obecnie sytuacja wymknęła się spod kontroli. Szkodzimy nie tylko sobie, ale też środowisku naturalnemu. Warto o tym pomyśleć i spróbować dokonać choć małych zmian.