Teraz czytasz...
Te, które karmią świat. Maria Sikorska o kobietach, które zmieniają polską wieś

Te, które karmią świat. Maria Sikorska o kobietach, które zmieniają polską wieś

Agnieszka Gotówka
Okładka książki Kobiety przyszłości. Te, które karmią świat_M.Sikorska_

Maria Sikorska od blisko dwudziestu lat dokumentuje przemiany zachodzące na polskiej wsi. W swojej książce „Kobiety przyszłości. Te, które karmią świat” zebrała historie rolniczek, hodowczyń, producentek żywności, przedsiębiorczyń i liderek, które przejmują gospodarstwa, rozwijają firmy, wdrażają innowacje, a jednocześnie mierzą się ze stereotypami, stratą, odpowiedzialnością i ceną, jaką niekiedy trzeba zapłacić za własne marzenia. Co ich historie mówią o współczesnej polskiej wsi? Czy rzeczywiście coraz częściej ma ona kobiecą twarz? I dlaczego bez poznania doświadczeń kobiet trudno zrozumieć, dokąd zmierza polskie rolnictwo? 

O kobietach polskiej wsi napisano wiele, ale przede wszystkim o tych z przeszłości. Ogromny sukces „Chłopek” Joanny Kuciel-Frydryszak pokazał, jak bardzo potrzebowaliśmy opowieści o doświadczeniu naszych babek i prababek. „Kobiety przyszłości. Te, które karmią świat” Marii Sikorskiej dopisują kolejny rozdział tej historii. To opowieść o współczesnych kobietach polskiej wsi – o tych, które nie tylko uczestniczą w zachodzących przemianach, ale także śmiało same wyznaczają ich kierunek.

„Kobiety są turbiną zmian na polskiej wsi”

Od blisko dwudziestu lat przemierzasz polską wieś. Kiedy zrozumiałaś, że kobiety nie tylko uczestniczą w zachodzących tam zmianach, ale bardzo często same je uruchamiają?

Maria Sikorska: Właściwie już na początku swojej pracy dziennikarskiej. Jeździłam z kamerą po Polsce i bardzo szybko zaobserwowałąm pewną prawidłowość: kiedy w gospodarstwie pojawiał się nowy pomysł, dodatkowy kierunek działalności, przetwórstwo, agroturystyka, lokalny produkt czy zupełnie nowy sposób dotarcia do klienta, bardzo często za tą zmianą stała kobieta. Zaczęłam więc uważniej przyglądać się temu, co robią i skąd bierze się ich przedsiębiorczość. Okazywało się, że potrafią spojrzeć na coś, co w rodzinie było od pokoleń, i dostrzec w tym zupełnie nową wartość. Jedna tworzy markę z produktu, który wcześniej powstawał wyłącznie na potrzeby rodziny, inna wprowadza nową technologię do gospodarstwa, kolejna uruchamia przetwórnię albo wykorzystuje potencjał miejsca, rozwijając działalność turystyczną. Łączą wiedzę rodziców i dziadków z technologią, tradycję z biznesem, przywiązanie do ziemi z potrzebą rozwoju. To nie są pojedyncze historie. Kobiety są turbiną zmian na polskiej wsi. Mają niezwykłą zdolność dostrzegania możliwości tam, gdzie inni widzą coś, co po prostu było „od zawsze”. Nie tylko dostosowują się do przemian, często same je inicjują i nadają im kierunek.

Nie poprzestałaś jednak na dokumentowaniu ich historii. Założyłaś Stowarzyszenie Liderki Innowacji. Po co kobietom na wsi taka sieć?

Stowarzyszenie Liderki Innowacji powstało właśnie z przekonania, że ogromnego potencjału tych kobiet nie wystarczy pokazywać. Trzeba je również łączyć i tworzyć warunki, aby wiedza, doświadczenie i dobre praktyki mogły krążyć między nimi. Zrzeszamy rolniczki, przedsiębiorczynie, innowatorki i liderki działające na obszarach wiejskich. Łączymy kobiety z różnych części Polski, ale też otwieramy im dostęp do świata nauki, ekspertów, doradców i instytucji. Zależy nam na transferze wiedzy, wymianie doświadczeń i budowaniu relacji, z których później mogą rodzić się konkretne pomysły i współprace. Bardzo ważne jest dla nas także upowszechnianie dobrych praktyk i zwiększanie widoczności kobiet polskiej wsi. Promujemy ich gospodarstwa, firmy, innowacje i inicjatywy w telewizji, prasie, Internecie i mediach społecznościowych. Rozwiązanie, które sprawdziło się w jednym gospodarstwie, może zainspirować kobietę mieszkającą kilkaset kilometrów dalej. Media stają się więc nie tylko narzędziem promocji, ale również transferu wiedzy.

„Kobiety przyszłości. Te, które karmią świat”

Książka Marii Sikorskiej, której premiera odbyła się podczas Kongresu Kobiet w Krakowie, to zbiór 13 historii o przełomowych zmianach na polskiej wsi, w których główną rolę odgrywają kobiety.

🗣️ Okiem socjologa:

„Prof. Wojciech Knieć (UMK) nazywa bohaterki «agentkami zmiany» – kobietami wychodzącymi z niewidzialnego istnienia, które przełamują szklane sufity i stają się fundamentem nowej wiejskiej społeczności.”

  • Świadectwo zmiany społecznej: ukazuje nowy sposób myślenia kobiet o sobie i swojej roli.
  • Wypełnienie białej plamy: opowieść o córkach i wnuczkach Chłopek – połączonych z tradycją, ale budujących przyszłość na własnych warunkach.
  • Inspirujące biografie: kilkanaście historii prawdziwych innowacji i lokalnego przywództwa.

Kobiety, które inspirują kolejne pokolenia

Co łączy bohaterki książki „Kobiety przyszłości. Te, które karmią świat”?

Gdy o nich myślę, widzę przede wszystkim ich siłę i sprawczość. Ogromne zapracowanie, miłość do ziemi, przywiązanie do korzeni i poczucie odpowiedzialności za to, co często budowały przed nimi całe pokolenia. Ale łączy je też odwaga. Nie czekają na idealne warunki do działania, bo w rolnictwie takie nie istnieją. Podejmują ryzyko, inwestują, szukają nowych rozwiązań, tworzą marki, a kiedy życie przewraca ich świat do góry nogami, potrafią zaczynać od nowa. Mają również niezwykłą umiejętność łączenia różnych światów – tradycji z nowoczesnością, wiedzy przekazywanej przez rodziców i dziadków z technologią, miłości do ziemi z bardzo konkretnym myśleniem biznesowym. Prof. Wojciech Knieć nazwał je w swojej recenzji książki „agentkami zmiany”. Bardzo mi się to określenie podoba, bo pokazuje, że ich znaczenie nie kończy się na granicy własnego gospodarstwa. Ktoś pierwszy podejmuje ryzyko, ktoś drugi obserwuje, trzeci zaczyna naśladować. W ten sposób innowacje i dobre praktyki rozchodzą się dalej. Ich indywidualne historie składają się więc na znacznie większą opowieść o kierunku, w którym zmienia się polska wieś.

Patrząc na ich historie, bez wahania można nazwać je kobietami sukcesu. Czy one same tak o sobie mówią?

Żadna z nich tak siebie nie określiła. Nie uważała się też za kogoś wyjątkowego. Najczęściej słyszałam, że po prostu „trzeba było zrobić swoje”. I chyba właśnie na tym polega ich siła. Za osiągnięciami, które z zewnątrz wyglądają spektakularnie, one widzą kolejne dni pracy, odpowiedzialność, ryzyko i konsekwencję. Sukces oglądany z zewnątrz jest efektowny. Droga do niego znacznie częściej jest ubłocona, niewyspana i pełna zwątpienia. I właśnie tę drogę chciałam pokazać.

„Największe bitwy nie zawsze toczyły się ze stereotypami”

Przez lata kobieta mieszkająca na wsi była przedstawiana przede wszystkim jako żona rolnika, gospodyni, ta, która pomaga w gospodarstwie. Twój obraz jest zupełnie inny. Jak zmieniła się jej rola?

Przede wszystkim kobiety stały się bardziej widoczne, bo przecież one zawsze pracowały. Troszczyły się o ziemię, rodzinę i zwierzęta, współdecydowały o przyszłości rodzinnych gospodarstw, choć formalnie gospodarzem najczęściej pozostawał mężczyzna. Dzisiaj coraz częściej same przejmują gospodarstwa i rodzinne firmy. Inwestują, zarządzają zespołami, tworzą marki, wdrażają technologie i podejmują decyzje finansowe. Zmieniła się nie tylko ich pozycja. Zmieniło się także ich przekonanie o tym, jakie miejsce mogą zajmować. Dobrze widać to w historii Agnieszki Tołłoczko-Wróbel. Jej ojciec miał trzy córki i początkowo nie wyobrażał sobie żadnej z nich jako następczyni. Dzisiaj Agnieszka z sukcesem prowadzi rodzinne gospodarstwo, a jej córka mówi, że w przyszłości chce przejąć rodzinny biznes. Dla mnie to jedna z najbardziej symbolicznych historii tej książki. W ciągu zaledwie dwóch pokoleń pytanie przestało brzmieć: „czy kobieta może przejąć gospodarstwo?”, a zaczęło: „kiedy ja je przejmę?”. To pokazuje skalę zmiany, która dokonała się nie tylko w rolnictwie, ale również w świadomości samych kobiet. W wielu historiach powtarza się jednak konieczność udowadniania: „dam radę”, „znam się na tym”, „to ja podejmuję decyzję”. 

Czy kobiety w rolnictwie nadal startują z trudniejszej pozycji?

Myślę, że w wielu sytuacjach tak, choć rzeczywistość szybko się zmienia. Kobieta przejmująca duże gospodarstwo, kupująca maszyny czy podejmująca decyzję inwestycyjną nadal czasami spotyka się z inną reakcją niż mężczyzna. Bywa, że musi najpierw udowodnić swoje kompetencje, zanim ktoś zacznie traktować ją jak równorzędnego partnera. Ale podczas pracy nad książką zobaczyłam coś jeszcze. Największe bitwy tych kobiet nie zawsze toczyły się ze stereotypami. Czasami toczyły się z życiem. Bohaterki powierzyły mi bardzo osobiste historie o biedzie, stracie, samotności, rodzinnych dramatach, pracy ponad siły, ale także o marzeniach, z których mimo wszystko nie zrezygnowały. Rolnictwo ma w sobie coś bezwzględnego. Nie zatrzymuje się razem z naszym życiem. Nie zna weekendów, wakacji ani żałoby. Możesz przeżywać największą tragedię, ale rano trzeba nakarmić zwierzęta, pojechać w pole, zadbać o pracowników i podjąć decyzję. Możesz mieć dzień, w którym rozsypuje się całe twoje prywatne życie, a jednocześnie musisz podjąć decyzję dotyczącą gospodarstwa wartego miliony. Dopiero kiedy pozna się takie historie, zaczyna się rozumieć cenę niektórych sukcesów.

🛒 Gdzie kupić książkę?

Książkę zamówisz bezpośrednio na stronie Wydawnictwa Gaj oraz w popularnych księgarniach i na platformach handlowych:

Zobacz także
wakacyjny numer Biokuriera

Allegro.pl
Empik.com
MediaExpert.pl
Erli.pl

Kobiety przyszłości już zmieniają polską wieś

W książce bardzo mocno powraca przywiązanie do ziemi i korzeni. Co tracimy, kiedy znikają małe gospodarstwa, lokalni producenci i rodzinne firmy?

Gospodarstwo jest czymś znacznie więcej niż miejscem produkcji żywności. To także magazyn pamięci. Wiedzy o ziemi gromadzonej przez pokolenia, lokalnych odmian, receptur, smaków, krajobrazu, ale również relacji między ludźmi. Dobrze pokazuje to historia Agnieszki Wierzbickiej-Baxter. Po latach pracy i podróży po świecie wróciła do Szydłowa i spojrzała na rodzinne strony inaczej. Zobaczyła, że ludzie przemierzają tysiące kilometrów, żeby oglądać kwitnące wiśnie w Japonii czy lawendę w Prowansji. Dlaczego więc nie mieliby przyjeżdżać tam, gdzie od pokoleń dojrzewają śliwki? Dla mnie to esencja nowoczesnego myślenia o wsi – nie odrzucać tego, co odziedziczyliśmy, ale zobaczyć w tym nową wartość. Lokalny produkt jest czymś więcej niż tym, co trafia na stół. Za nim stoi człowiek, rodzina, historia i konkretne miejsce.

Jest jeszcze kwestia bezpieczeństwa żywnościowego. Potrzebujemy dużych, nowoczesnych gospodarstw, ale potrzebujemy również gospodarstw rodzinnych i lokalnych producentów. Im bardziej różnorodny jest system produkcji żywności, tym większa jest jego odporność. Kiedy znika rodzinne gospodarstwo, tracimy więc coś więcej niż producenta. Znosi się fragment wiedzy, tradycji, krajobrazu i lokalnej tożsamości, którego często nie da się już odtworzyć. I właśnie o tym chciałam opowiedzieć w książce. Nie tylko o kobietach prowadzących gospodarstwa, ale także o miejscach, rodzinach i wiedzy, którą przekazują kolejnym pokoleniom.

Przez blisko dwadzieścia lat poznajesz kobiety polskiej wsi i ich historie. Czy po napisaniu tej książki patrzysz na nie inaczej?

Nie powiedziałabym, że inaczej. Te historie są mi bardzo bliskie i każda z nich zostawiła we mnie ślad. Niezmiennie patrzę na te kobiety z ogromnym podziwem i szacunkiem. Ale po napisaniu książki chyba jeszcze mocniej rozumiem cenę ich siły. Spotykałam je nie tylko wtedy, kiedy odbierały nagrody czy opowiadały o sukcesach. Byłam z nimi w gospodarstwach, oborach, sadach, na polach. Widziałam zmęczenie, pracę od świtu do nocy, odpowiedzialność, ale też pasję, odwagę i determinację. Jedna po gradobiciu zaczyna wszystko od nowa. Inna samotnie zarządza gospodarstwem wartym miliony. Jeszcze inna po osobistej tragedii rano zakłada kalosze i wychodzi do pracy, bo gospodarstwo nie może przestać istnieć razem z jej prywatnym światem. Dlatego nie chciałam napisać książki wyłącznie o „kobietach sukcesu”. Chciałam napisać książkę o kobietach prawdziwych. O ich pracy, ambicjach, porażkach, miłości do ziemi, odpowiedzialności i marzeniach. O kobietach, które przejmują po poprzednich pokoleniach coś więcej niż hektary – przejmują odpowiedzialność za ciąg dalszy.

Mam nadzieję, że po przeczytaniu tej książki ktoś spojrzy na współczesną polską wieś inaczej. Dostrzeże za produktem człowieka, za gospodarstwem historię rodziny, a za wieloma zmianami kobietę, która podejmuje decyzje, inwestuje, ryzykuje i zmienia swoje otoczenie. Bo „Kobiety przyszłości” są w istocie książką o zmianie, która już się dzieje. Po cichu, każdego dnia, w gospodarstwach, firmach, rodzinach i lokalnych społecznościach. I bardzo często ma kobiecą twarz.

Dziękuję za rozmowę.

✍️ O autorce

Maria Sikorska

Dziennikarka telewizyjna i prasowa, producentka, autorka oraz prowadząca programów „Z klimatem i z pasją” oraz „Najpiękniejsze domy na wsi” na antenach Grupy Polsat. Od blisko dwudziestu lat przemierza polską wieś, dokumentując przemiany w rolnictwie i pokazując wieś pełną pracy, pasji, odpowiedzialności i miłości do ziemi.

Autorka ponad 700 publikacji poświęconych rolnictwu, kobietom polskiej wsi, ekologii i innowacjom. Dzięki reporterskiej uważności dociera do historii, które zbyt rzadko przebijają się do głównego nurtu mediów.

Uhonorowana m.in. statuetką SUPEREKOTON oraz Medalem „Zasłużony dla Rolnictwa” za promocję polskiej wsi i zrównoważonego rozwoju.

Ten serwis używa cookies. Korzystając z niego wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Sprawdź naszą politykę prywatności.

Żadne materiały z tej strony nie mogą być jakikolwiek sposób powielane bez pisemnej zgody redakcji.