Michał Jeliński: Sukces sportowy jest możliwy mimo cukrzycy [wywiad]

Jak ze sportowca wyczynowego stać się trenerem zdrowia oraz i skutecznie i świadomie walczyć z cukrzycą opowiada Michał Jeliński w rozmowie z Małgorzatą Szcześniak.

Małgorzata Szcześniak: Jest Pan mistrzem świata w wioślarstwie. Co ciekawsze, osiągnął Pan sukces pomimo choroby, jaką jest cukrzyca.

Michał Jeliński*: Myślę, że zarówno dla mnie, jak i każdego pacjenta to dowód na to, że aktywność fizyczna jest doskonałym narzędziem do codziennego wyrównania choroby. Sukces sportowy, ale i każdy inny jest możliwy pomimo cukrzycy.

Jak Panu udało się go osiągnąć?

To oczywiście lata żmudnych przygotowań, ciągłego podnoszenia poziomu sportowego, fizycznego i chyba jeszcze ważniejszego – technicznego. Moja kariera podobnie jak większości przypadków przechodziła przez wszystkie etapy: najpierw kat. Juniora (13 m. w MŚ juniorów prawie 20 lat temu), później 4 lata w kat. Młodzieżowej (najlepsze 2 m. w MŚ. 2002) i oczywiście kat. seniorska, gdzie najbardziej rozwinąłem się sportowo i trafiłem na wspaniałą ekipę, z którą zdobyłem wszystkie najważniejsze tytuły.

Czy wioślarstwo to ciężki sport? Jak wyglądał standardowy trening i przygotowania do zawodów?

W tej dyscyplinie sportu nie ograniczamy się tylko do wiosłowania na wodzie, bo trenujemy prawie okrągły rok. W ramach okresu zimowo-wiosennego koncentrujemy się na  kompleksowych przygotowaniach realizowanych w najróżniejszych formach treningowych. Są to jak narty biegowe, rower, bieganie, siłownia, gry, ergometr wioślarski, pływanie.

Najtrudniejsze w tych żmudnych przygotowaniach to połączenie treningu wytrzymałościowego z elementami siłowymi, które na najwyższym poziomie są niezbędne. Osady natomiast są budowane przez lata. My akurat swój pierwszy złoty medal MŚ na czwórce zdobyliśmy po 3-4 miesiącach wspólnego pływania, więc dalsze poszukiwania chyba nie były potrzebne.

 

Co w Pana życiu zadecydowało o wyborze takiej dyscypliny?

Jak to przeważnie bywa, przypadek. Mój pierwszy nauczyciel wychowania fizycznego był jednocześnie trenerem w klubie wioślarskim AZS AWF Gorzów, więc od tego się zaczęło. A że zacząłem trenować późno, miałem kogo gonić. Ostatecznie na placu boju zostałem sam.

Podobno warto w życiu budować kilka filarów, bo jak jeden nam się załamie, zostaje kilka innych. Czy sport to Pana jedyna pasja?

Na pewno od sportu nie ucieknę, nawet jeśli bym chciał. Sport jest tak wielowymiarowy, że w sferze organizacji czy zarządzania zawsze można sobie znaleźć zajęcie dla siebie.

Czy czuje się Pan człowiekiem sukcesu?

Oczywiście, w sporcie jestem osobą spełnioną. Wiele pracy jeszcze przede mną na polach, na których się koncentruję .

Jak znaleźć w sobie motywację do takiego wysiłku? Jak narzucić sobie taką samodyscyplinę?

Ja zawsze kochałem sport, uwielbiałem się dobrze zmęczyć, a później jak przyszły sukcesy i zaczęli mi za to płacić, pomyślałem, że nie można chcieć więcej.

Z jakimi przeciwnościami musi Pan walczyć na co dzień?

Oczywiście życie pacjenta z cukrzycą to pewien reżim, od którego nie ma ucieczki, ale jeśli już pogodzimy się z tą chorobą i nauczymy funkcjonować, nie stanowi ona problemu. Sport czy nawet aktywność fizyczna jest tu naszym największym dobrodziejstwem. Korzystam z najnowocześniejszej pompy insulinowej, która także wykorzystuje pomiar glikemii metodą ciągłą. To ogromne ułatwienie, choćby dlatego, że w godzinach nocnych pozwala jej zarządzać naszymi cukrami praktyczne bezobsługowo.

Co już za Panem, a co jeszcze planuje Pan w życiu osiągnąć?

Czas pokaże. Sportem się nie znudziłem, choć teraz uprawiam go już bez takiej “gonitwy” jak w czasie kariery wyczynowej. Jestem obecnie członkiem zarządu i skarbnikiem PZTW oraz autorem programu i Fundacji Activediabet, dzięki której staram się docierać do pacjentów i rodzin chorych na cukrzycę, organizując różne formy wsparcia i szkolenia ze specjalistami.

Czy cukrzyca wymaga specjalnej diety, ograniczeń, które pozostawałyby w sprzeczności z Pana pasją i jak Pan sobie z tym radzi?

Nie lubię słowa dieta, a jeszcze bardziej ograniczenia! Dieta cukrzycowa to nic innego jak zasady zdrowego odżywiania, które powinny dotyczyć każdego człowieka. Ograniczenia biorą się przeważnie z naszych wewnętrznych obaw lub braku umiejętności. Oczywiście w przypadku najmłodszych pacjentów i doznanego szoku, szczególnie tuż po diagnozie, cukrzyca wydaje się końcem świata. Jest to właśnie największe wyzwanie dla opiekunów i lekarzy, żeby tego młodego człowieka nauczyć funkcjonować w tej poważnej przecież chorobie, a nie przestraszyć i wycofać z życia. Tak jak z “niewolnika nie ma zawodnika”, tak samo pacjent, który słyszy tylko same zakazy i nakazy i jest ciągnięty za rękę nie osiągnie sukcesu w terapii.

Zarzekał się Pan, że nie będzie trenerem, a jednak uczestniczy Pan w programach edukacyjnych.

Trenerem póki co nie jestem, chyba że trenerem zdrowia. To część mojej aktywności. Przekonuję w ten sposób, że to sport daje nam największą szansę na bycie zdrowym i szczęśliwym, nawet pomimo już istniejących towarzyszącym nam chorób przewlekłych.

*Michał Jeliński: ur. 17 marca 1980 w Gorzowie Wielkopolskim, wioślarz, mistrz olimpijski z Igrzysk Olimpijskich w Pekinie i czterokrotny Mistrz Świata w osadzie czwórki podwójnej. Zawodnik klubu AZS-AWF Gorzów Wielkopolski. Ukończył studia na Wyższej Szkole Bankowej w Poznaniu (finanse i bankowośćc w UE). Trzykrotnie startował na letnich igrzyskach olimpijskich. Choruje na cukrzycę typu 1 od 2003 r. Został odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski (2008). Fundator i autor programu ACTIVEdiabet, który zakłada szkolenia i działania edukacyjno-sportowe dla młodych diabetyków oraz ich rodzin.

Wywiad ukazał się w numerze 4/2017 drukowanego Biokuriera – zaprenumeruj