Jesteśmy przebodźcowani i zmęczeni. Odpoczynku potrzebuje przede wszystkim… nasza głowa. Właśnie dlatego na wakacjach nie chcemy planować, zaliczać atrakcji, decydować, analizować i spieszyć się. O nowe trendy, które rodzą się w turystyce pytamy Aleksandrę Klonowską Szałek, współtwórczynię serwisu slowhop.com z ofertami miejsc na wypoczynek w stylu slow.
Nowe trendy w turystyce – w skrócie (najważniejsze tematy wywiadu)
- kierunki rozwoju turystyki po covidzie
- all inclusive w stylu slow
- hushpitality, turystyka snu
- samotne wyjazdy kobiet
- turystyka regeneratywna
Dwa kierunki rozwoju turystyki po empidemii COVID-19
Karol Przybylak: W czasach covidowych trochę z konieczności odkryliśmy na nowo Polskę. Do łask wróciła lokalność i krótsze podróże. W kolejnych latach widzimy jednak potężny wzrost sprzedaży wycieczek zagranicznych w formule all inclusive. Biura podróży chwalą się rekordami sprzedaży. Czy zapomnieliśmy o naszych lokalnych atrakcjach? Jak slowhopowi gospodarze radzą sobie w pocovidowej rzeczywistości.
Aleksandra Klonowska – Szałek: W czasach pocovidowych zaobserwowaliśmy dwa wyraźne trendy turystyczne. Pierwszy to mocno rosnące zainteresowanie zagranicznymi wyjazdami all inclusive. Na drugiej stronie bieguna jest z kolei chęć wyjeżdżania na odludzia, do miejsc bez sąsiadów. Wyjeżdżający chcą być sami, nie chcą kontaktu z ludźmi, odpoczywać bez dodatkowych bodźców. Ten trend rozwija się zdecydowanie w turystyce krajowej.
Oba te trendy, wbrew pozorom, mają wspólny mianownik.
Zmęczenie. Niechęć do podejmowania decyzji, planowania, dokonywania wyborów. Nasze głowy potrzebują odpoczynku. Mamy coraz większe zrozumienie i akceptację dla tego, że zwyczajnie nam się nie chce. All inclusive to także bezpieczeństwo. Mamy gwarancję ceny, nie ma ukrytych i dodatkowych kosztów. Chętnie zapłacimy za to, żeby nie musieć o niczym decydować. Jesteśmy przebodźcowani i zmęczeni…
W Slowhop postanowiliśmy wyjść na przeciw takim oczekiwaniom i wyselekcjonowaliśmy gospodarstwa, które proponują pobyty w takiej właśnie formule. To połączenie wyjazdu w odludzie z ofertą all inclusive. Mamy zapewnione wyżywienie, dostęp do jacuzzi czy sauny etc…
Turystyka snu i ciszy, hushpitality
Przebodźcowanie zaowocowało też innym trendem. Mamy hushpitality – turystykę snu i ciszy…
Od czasów, gdy nocleg był tylko “bazą”, miejscem, w którym spaliśmy, zostawialiśmy bagaże i do którego nie przywiązywaliśmy większej uwagi, doszliśmy do momentu, gdy ma on kluczowe znaczenie i może stać się celem samym w sobie.
Są już turyści, którzy wyjeżdżają po to żeby… się wyspać. Wygodne łóżko, otoczenie przyrody – to zaczyna być jeden z powodów podróżowania. Działają nawet hotele, które się specjalizują w turystyce snu. Menedżerowie snu zbierają od turystów preferencje dotyczące spania. Wydaje się to wydumane, ale staje się coraz ważniejsze. Slowhopowym gospodarzom łatwiej prowadzi takie działania niż dużym hotelom – są zwinniejsi i mogą szybciej reagować. Sprawdzają materace, kupują lnianą pościel. Stają się doradcami snu. Jeżeli turyści naprawdę chwalą obiekt, za to, że “się tu dobrze wyspali”, to dlaczego nie wykorzystać tego w marketingu? Można i trzeba się tym reklamować.

Samotne wyjazdy
Kolejne ciekawe zjawisko to wyjazdy samotne. Co ciekawe to zjawisko dotyczy przede wszystkim kobiet?
Mamy tutaj kilka zjawisk. Np. solorette, czyli samotne wyjazdy przed ślubem zamiast wieczorów czy weekendów panieńskich. Dziewczyny podróżują w piękne miejsce, żeby się pożegnać z życiem sinigielki. Uważają, że zorganizowanie wieczoru panieńskiego, to za dużo decyzji, organizacji, działań (wracamy tutaj zjawisk, o których mówiliśmy na początku). Ludzie obecnie zadają sobie pytania, czy naprawdę tego chcę i potrzebuję, czy robię to tylko dlatego, że taki jest zwyczaj? Zaczynamy wchodzić w etap świadomego społeczeństwa. Kwestionujemy pewne zwyczaje, zaczynamy pytać: “Czy ja muszę to robić?”. Te zjawiska zaczynają mieć swoje nazwy, a to znaczy, że pojawia się trend.
Podróże singli rosną już od wielu lat, ale znacznie wzrosła też liczba kobiet po 50tce, która podróżuje samotnie. Jesteśmy zdrowszym i zamożniejszym społeczeństwem. Kobiety 50+ mają pieniądze, pomysły i dają sobie pozwolenie na to, aby podróżować bez mężów, dzieci. Chcą żeby taki wyjazd był bezpieczny i “bez kompromisów”.
Ekologia i turystyka regeneratywna
W Slowhop stawiacie również na aspekty ekologiczne podróżowania. Wdrożyliście nawet specjalny program dla gospodarzy w tym zakresie…
Tak, zwłaszcza że mam wrażenie, że branża turystyczna mocno schrzaniła temat i zamiast ekologii proponuje w dużej mierze greenwashing. EKO jest wszędzie: na plakatach, etykietach, ale nie…w praktyce. Przygotowaliśmy dla naszych gospodarzy bardzo ambitny program. Gospodarze odpowiadali na pytania w rozbudowanej ankiecie. To był bardzo dociekliwy, szczegółowy formularz: pytania o środki czystości, edukację gości, współpraca z lokalną społecznością, kwestia marnowania żywności. Ankiecie sprostało 7% slowhopowych gospodarzy. Nie jest to duża grupa, ale jest na tyle istotna, że mamy ambasadorów, którzy mogą uczyć innych i to robią. To są wymagające standardy. Poziom wejścia jest wysoki, ale musimy też zauważyć, że dla turystów często nie jest to kluczowe kryterium wyboru.
W międzyczasie pojawiła się ciekawa formuła, która świetnie wpisuje się w slowhopowy styl działania: turystyka regeneratywna. Taki sposób podróżowania ma za cel naprawić to, co zostawiamy jako społeczeństwo. Wyszliśmy z założenia, że w takim wypadku najlepiej działają małe społeczności powiązane różnego rodzaju zależnościami. Zachęcamy gospodarzy to tworzenia pewnego rodzaju ekowiosek, w których zaopatrują się od siebie wzajemnie i tworzą ekosystem usług i produktów. Przykładem takiej inicjatywy są Ropki w Beskidach, Dobków na Pogórzu Kaczawskim, czy okolice Nowego Kawkowa na Warmii.
Przeczytaj więcej na temat: turystyka regeneratywna
Turysta, który pojawia się w takiej społeczności nie jest już tylko osobą, która przyjeżdża na jakiś czas i znika. Jest zaangażowany w codzienne życie gospodarzy, bierze udział w różnego rodzaju czynnościach, bywa w tych samych miejscach co “lokalsi”. To wyjątkowe doświadczenie turystyczne: zanurzenie w lokalnej kulturze, w jedzeniu. Już nie jesteśmy tylko turystą, ale tymczasowym mieszkańcem. Dbamy o miejsce, w którym się znajdujemy.
Polska śniadaniową potęgą. O turystyce kulinarnej
Gdy już mówimy o doświadczeniach, chciałem zapytać także o turystykę kulinarną w kontekście Slowhopa. Czy jedzenie ma znaczenie?
Jeżeli chodzi o kulinaria, poziom oferty naszych gospodarzy jest niezwykle wysoki. My nie prezentujemy na slowhopie wszystkich obiektów, które się do nas zgłoszą. Kiedyś nasze kryteria spełniało ok. 10% zgłoszeń. Dziś jest to ok 30-40%, mimo że te kryteria nie uległy zmianie. Gospodarze uczą się od siebie, wymieniają doświadczeniami. Poziom rośnie. W Polsce mamy naprawdę wysoki poziom jeżeli chodzi o takie slow agroturystyki. Ten poziom dotyczy także jedzenia.
Podczas Kongresu Turystyka Przyszłości, na którym byłam niedawno, wielu ekspertów zwracało uwagę na to, że nigdzie nie ma takich śniadań jak w Polsce. Jesteśmy w tym potęgą – na śniadania potrafimy zaserwować prawdziwe cuda. W tym naszym wycinku slow turystyki widzimy, że ten trend się niesamowcie rozwija. Przy gospodarstwach agroturystycznych pojawiają się ogrody permakulturowe czy przydomowe farmy, które są bazą dla kuchni. Niektóre obiekty posiadają własne, małe przetwórnie. Na przykład Kwaśne Jabłko (Warmia) posiada własną cydrownię i restaurację otwartą w wakacje. Co ciekawe, działa ona tylko w weekendy, aby nie zaburzać życia lokalnej społeczności. Kuchnia bazuje na surowcach od lokalnych gospodarzy.

Gospodarze, którzy chcą stawiać na dobre jedzenie, a sami nie gotują zapraszają do siebie szefów kuchni, którzy wspierają ich w tworzeniu sezonowego menu. Przy okazji organizowane są warsztaty kulinarne, w których udział biorą również goście. Wraca się obecnie do gotowania w agroturystykach, ale zdecydowanie obecnie wzięcie mają tzw. “domki” a nie agroturystyki starego typu. Zwłaszcza, że wiele z tych obiektów zatrzymało się w czasie i niewykluczone, że z czasem zaczną znikać.
Polska jest świetnym miejscem na slow turystykę
Czy taki trend na slow odpoczynek rozwija się również w innych europejskich krajach? Działają tam podobne serwisy jak Slowhop?
Tak, ale wiele z nich nie przetrwało. Nam udało się wyjątkowo dobrze. Polska okazała się świetnym miejsce dla takiej slow turystyki i uważam, że powinniśmy jako kraj bardzo mocno to wykorzystać i na tym budować markę turystyczną. Pod względem rozpoznawalności jesteśmy słabi – turyści nie wiedzą, po co przyjeżdżać do Polski, czym się wyróżniamy…Tymczasem mamy fantastyczne warunki przyrodnicze. Jeden z dwóch lasów pierwotnych w Europie. Dwa parki ciemnego nieba (w Bieszczadach i Górach Izerskich). Mamy niesamowitą przestrzeń dla turystyki zjawisk przyrodniczych.
W dodatku, wbrew temu co się mówi powszechnie, mamy w Polsce bardzo dobre ceny w stosunku do jakości usług, które oferujemy. Jakiś czas temu byliśmy na targach slow turystyki w Berlinie. Prezentowaliśmy tam na stoisku zdjęcia slowhopowych obiektów i… nikt do nas nie podchodził. Gdy spytaliśmy ludzi dlaczego nie zaglądają na nasze stoiska usłyszeliśmy, że te obiekty są tak piękne, że na pewno nie będzie ich na nie stać! Tymczasem okazało się, że zdecydowanie ceny są dla nich do przyjęcia. Zauważmy, że ceny pobytów nie wzrosły tak mocno nawet wskutek mocnej inflacji, która dotknęła nas w ostatnich latach. Polska jest bardzo konkurencyjna zarówno jeżeli chodzi o jakość jak i cenę!
Slowhop.com – o serwisie
Slowhop.com to portal rezerwacyjny z klimatycznymi pensjonatami i domami wakacyjnymi (ok 2500 propozycji) oraz przygodami organizowanymi przez pasjonatów. Znajdziesz tu wyłącznie te miejsca i aktywności, które spełniają kryteria: wyjątkowe miejsce, inspirujące wnętrza, ciekawi Gospodarze, lokalny slowfood i niebanalny pomysł na aktywne spędzenie wolnego czasu w rytmie „slow”.
Zdjęcia udostępnione dzięki uprzejmości Slowhop





