Teraz czytasz...
Ogród zaczyna się od Ciebie. Jak odnaleźć w nim radość, a nie tylko obowiązki?

Ogród zaczyna się od Ciebie. Jak odnaleźć w nim radość, a nie tylko obowiązki?

Agnieszka Gotówka
Ogród zaczyna sie od Ciebie

Ogród nie zaczyna się od projektu, ale od nas samych, od tego, jak czujemy i czego naprawdę potrzebujemy. W rozmowie z Anną Kuśmirek wychodzimy poza schemat idealnego ogrodu z obrazka i zaglądamy tam, gdzie rodzi się prawdziwa relacja z naturą. To opowieść o odpuszczaniu dążenia do perfekcji i odkrywaniu, że własny kawałek ziemi może stać się czymś znacznie więcej niż tylko obowiązkiem. Ogród, jeśli mu na to pozwolimy, potrafi być naszym najwierniejszym sprzymierzeńcem.

Dlaczego ogród musi do nas pasować?

Gdybyś miała sformułować jedno przesłanie dla tych, którzy zaczynają swoją przygodę z własnym ogrodem i nie bardzo wiedzą, od czego zacząć?

Anna Kuśmirek*: Jest ono bardzo proste: ogród może stać się Twoim najlepszym przyjacielem, jeśli tylko dasz mu – i sobie – szansę. Warto pozwolić sobie na błędy, otworzyć się na nowe doświadczenia.

Każdy z nas jest inny, każdy też inaczej patrzy na swój skrawek ziemi. Dla jednych ogród to wielkie wyzwanie logistyczne. Boją się, czy poradzą sobie z planowaniem, a nawet jeśli ktoś im w tym pomoże, drżą na myśl o późniejszym utrzymaniu tej zieleni. Inni z kolei wchodzą w to z ogromną ekscytacją, marząc o azylu, w którym wreszcie ukryją się przed światem. Ale spotykam też osoby, dla których ogród to „zło konieczne” – dodatek do domu, który trzeba kosić i pielić. Często są po prostu odcięci od natury i trudno ich przekonać, że posiadanie ogrodu może być pięknym uzupełnieniem ich codzienności.

Wszystko zależy od nastawienia – od tego, czy docenisz to, co już masz i czy nauczysz się patrzeć na swój ogród z czułością, a nie przez pryzmat listy zadań do odhaczenia.

Czytając Twoją książkę uświadomiłam sobie, że ogród powinien być trochę podobny do nas.

I rzeczywiście tak jest. Każdy z nas jest inny, inaczej odbiera świat, inaczej żyje. Jesteśmy bardzo różnorodni, chciałoby się wręcz powiedzieć: bioróżnorodni. Dlatego ten moment, kiedy zastanawiamy się, gdzie postawić szklarnię, a gdzie taras, jest tak ważny. Żebyśmy naprawdę lubili tam spędzać czas, ta przestrzeń musi z nami współgrać.

Jeśli ktoś ma w sobie duszę romantyka, będą go zachwycać kwiaty i drobne detale. Taka osoba podświadomie stworzy ogród nastrojowy, trochę tajemniczy i zaskakujący. Z kolei ktoś, kto kocha perfekcję i porządek, najlepiej poczuje się w przestrzeni, gdzie króluje symetria. Dla takiej osoby powodem do dumy będzie idealny kancik na trawniku czy równo przystrzyżone rośliny. I to jest super, o ile tylko czujemy, że to naprawdę nasze.

Anna Kuśmirek, archiwum prywatne

Ogród to azyl, nie obowiązek

Dzisiaj chyba łatwiej jest wejść na Pinterest i skopiować gotowiec, niż zajrzeć w głąb siebie. To chyba najkrótsza droga do rozczarowania?

Niestety, często wpadamy w tę pułapkę. Oglądamy piękne zdjęcia w internecie, pytamy o rady na forach albo prosimy sztuczną inteligencję o wygenerowanie gotowych schematów. W efekcie powstają miejsca zupełnie oderwane od kontekstu – nie pasują ani do krajobrazu, ani do architektury domu, a co najgorsze: nie pasują do nas.

W książce staram się przypominać o czymś, o czym większość z nas zapomina: najpierw spójrz na siebie, a dopiero potem planuj ogród. Kluczem do sukcesu jest zrozumienie swoich prawdziwych potrzeb i emocji, jakie wywołuje w nas przestrzeń. Jeśli tego nie zrobimy, ogród zamiast być azylem, stanie się powodem frustracji i wiecznego niezadowolenia. On ma nas wspierać w codzienności, a nie być kolejnym punktem do ogarnięcia na liście zadań.

Książkę „Ogród zaczyna się od Ciebie” można kupić na stronie Wydawnictwa Gaj.

Czy ogród ma realny wpływ na nasze zdrowie, czy to po prostu miły dodatek do domu?

Dawniej ludzie nie potrzebowali naukowych dowodów na to, że praca w ziemi im służy. Oni to po prostu intuicyjnie czuli. Dziś mamy na to masę badań, a hortiterapia, czyli terapia ogrodem, wspiera leczenie konwencjonalne. Skoro w miastach powstają ogrody społeczne, to znaczy, że zaczęliśmy masowo tęsknić za naturą. Gdzieś po drodze się od niej odcięliśmy i teraz powoli dociera do nas, że to nie był najlepszy kierunek.

W książce staram się przekonać każdego właściciela ogrodu, że ma pod nosem prawdziwy skarb, z którego może czerpać garściami. Ogród dba o nas w każdym wymiarze, jeśli tylko mu na to pozwolimy. Sprawia, że lepiej śpimy, mamy większą odporność, lepsze relacje z ludźmi i odzyskujemy spokój ducha. I to działa na każdego, niezależnie od wieku czy kondycji. Już samo to, że wyjdziesz na taras, posiedzisz chwilę wśród roślin i pooddychasz świeżym powietrzem, poprawia nastrój. A jeśli dodamy do tego jakąkolwiek aktywność, choćby przycięcie kilku gałązek, to ten efekt jeszcze się wzmacnia.

Pochwała niedoskonałości

Co sprawia, że w jednym ogrodzie czujemy natychmiastowy luz, a w innym nie możemy usiedzieć na miejscu?

Ogród to przede wszystkim miejsce, gdzie szukamy wytchnienia. Często w mieście mamy do dyspozycji tylko taras i kilka metrów trawnika, więc każdy detal ma znaczenie. Jasne, wygodne meble, miękkie poduszki czy drewno pod stopami to podstawa komfortu, ale prawdziwa magia dzieje się wtedy, gdy odpowiednio pokierujemy wzrokiem. Ważne są tzw. osie widokowe. Jeśli siedzisz na tarasie i Twój wzrok spoczywa na zielonym drzewie, które przy okazji dyskretnie zasłania okna sąsiada, od razu czujesz się intymnie i bezpiecznie. To pozwala się wyłączyć po ciężkim dniu. Bardzo ważna jest też ochrona przed słońcem. Jeśli na tarasie jest gorąco, nikt nie będzie chciał tam wypoczywać, choćby rośliny były najpiękniejsze.

A co z roślinami? Jak je dobierać?

W miejscach, gdzie odpoczywamy, warto otaczać się roślinami, które działają na wszystkie zmysły. Uwielbiam te, które pachną – lilaki, lawendę czy maciejkę. Polecam też rośliny, które aż chce się dotknąć: miękkie, falujące trawy czy liście pokryte kutnerem, czyli takimi delikatnymi mikrowłoskami. To niesamowicie odpręża.

A jeśli mamy większy ogród, koniecznie znajdźmy miejsce na fotel w cieniu drzewa. Tam możemy z bliska podglądać ptaki. Taka bezpośrednia obserwacja natury natychmiast obniża napięcie i pozwala zwolnić tempo. Warto z tego dobrodziejstwa korzystać codziennie, choćby przez kwadrans.

Często marzymy o ogrodzie jak z obrazka, który przez 365 dni w roku wygląda perfekcyjnie. Czy da się w ogóle zaplanować taką przestrzeń?

Zacznijmy od tego, że dla każdego ładny ogród oznacza coś innego. Dla mnie to przede wszystkim emocje. Ogród jest piękny wtedy, gdy czuję w nim spokój, ale jednocześnie co jakiś czas coś mnie w nim zaskoczy i zatrzyma na chwilę.

Kiedy pomagam komuś planować taką przestrzeń, staram się dobierać rośliny tak, by o każdej porze roku zachwycało nas co innego. Chodzi o to, żeby móc obserwować upływający czas – zmiany pór roku, a nawet pór dnia. Oczywiście rośliny zimozielone są ważne, bo dają bazę zimą i są świetną kryjówką dla ptaków, ale nie można z nimi przesadzić. Ogród przeładowany iglakami jest tak samo męczący, jak ten, który zimą całkiem znika.

Dla mnie prawdziwym sukcesem jest ogród, w którym rośliny nie krzyczą o uwagę, ale wzajemnie się uzupełniają. Najlepiej wybierać te, które naturalnie występują w danej okolicy, bo też przy okazji tworzą dom dla owadów i mieszkających w pobliżu małych zwierząt. Dlatego zawsze powtarzam: zacznij od rozejrzenia się wokół. Spójrz na krajobraz, doceń to, co już rośnie na działce, dopasuj się do tego. Dopiero na tej solidnej, naturalnej bazie buduj swoje własne wizje.

Relacja z ogrodem zaczyna się w sercu

Czy dzisiaj, kiedy wszystko ma być na już i na pokaz, możemy zbudować z naszym kawałkiem ziemi prawdziwą, głęboką relację? Da się go polubić, zamiast tylko go posiadać?

Wychodzę z założenia, że człowiek nie tyle jest połączony z naturą, co po prostu jest jej częścią. Mamy to zapisane w genach. Choć czasem o tym zapominamy, goniąc za jakimiś nieuświadomionymi, fałszywymi celami, to ogród jest naszą najbliższą szansą na powrót do korzeni.

Zobacz także

Dla mnie relacja z ogrodem jest bardzo podobna do relacji z drugim człowiekiem. Buduje się ją przez uważność, docenianie i troskę. Ale, co ważne, to nie oznacza, że musisz w tym ogrodzie codziennie ciężko pracować czy się męczyć. Czasem budowaniem relacji jest po prostu pójście pod drzewo, żeby zostawić tam swoje troski po trudnym dniu. Innym razem to radosny, wiosenny zryw, żeby posadzić nową roślinę. A to, umówmy się, zawsze jest dobry pomysł (śmiech).

Czyli to nie drogie meble czy najmodniejsze rośliny sprawiają, że czujemy się u siebie?

Absolutnie nie. Zakochać się można w każdym ogrodzie, niezależnie od tego, czy stoją w nim designerskie fotele, czy zbite własnoręcznie pniaki. Odwiedzam mnóstwo miejsc i widzę paradoks: czasem właściciel idealnie wypielęgnowanego ogrodu z katalogu tylko narzeka, bo widzi jedynie to, co jeszcze jest do poprawy. Nie potrafi się cieszyć tym, co ma.

Wszystko sprowadza się do naszego spojrzenia. To, czy potrafimy dostrzec piękno w naturalności i prostocie, decyduje o tym, czy naprawdę zwiążemy się ze swoim ogrodem. Jeśli potraktujemy go jak drugi dom, w którym nasze dzieci mogą bezpiecznie podglądać mrówki czy biegać boso po trawie, to ta więź stworzy się sama. Relacja z ogrodem zaczyna się w naszej głowie i w sercu.

Ogród dzieje się w człowieku

Jak to wygląda u Ciebie? Co daje Ci Twój ogród, kiedy jesteś w nim dla siebie?

Patrzę na swój ogród wielowymiarowo. On nie jest dla mnie czymś stałym. Zmienia się nie tylko z porami roku, ale też w zależności od tego, jak ja się czuję i jak na niego patrzę. I chyba to lubię w nim najbardziej: ten stan i emocje, które mi przynosi. Codziennie potrafię dostrzec w nim coś innego, co mnie zachwyci albo zatrzyma w biegu.

Uwielbiam ciche, niedzielne poranki. Wokół dopiero budzi się życie, słychać tylko ptaki, a ja siedzę z kubkiem gorącej kawy i łapię pierwsze promienie słońca. To mnie niesamowicie nastraja przed wszystkimi obowiązkami dnia. Ale lubię też te momenty nagłego zrywu, kiedy czuję, że po prostu muszę coś zrobić w ziemi. Wtedy praca nie jest przykrym obowiązkiem, tylko czystą frajdą i satysfakcją. Zdarza się, że wychodzę tylko na chwilę z kawą, a wracam do domu po godzinie, z ziemią pod paznokciami, bo po drodze zaczęłam coś pielęgnować. To jest ta prawdziwa radość.

Brzmi kojąco… Czy to właśnie poczucie spokoju jest dla Ciebie w ogrodzie najważniejsze?

Tak, te zwykłe spacery, podczas których tylko obserwuję zmiany – nowe pąki, kwiaty, motyla czy jaszczurkę wygrzewającą się na kamieniu. To daje mi poczucie, że w ogrodzie nigdy nie jesteśmy sami.

Ale muszę Ci wspomnieć o czymś jeszcze, co odkryłam kilka lat temu: o magii wysiewania. Dla kogoś może to brzmieć banalnie, ale dla mnie wkładanie nasionka do ziemi i patrzenie, jak rodzi się z niego życie, jest wręcz metafizyczne. Czujesz wtedy ogromną odpowiedzialność za los tej nowej roślinki.

Właśnie dlatego każdy z nas będzie miał w ogrodzie inne ulubione momenty. Ten sam ogród dwie osoby mogą odebrać zupełnie inaczej. Stąd tytuł mojej książki: „Ogród zaczyna się od Ciebie”. Moim mottem od lat jest zdanie, które to wszystko spina: „Ogród dzieje się w człowieku”.

Dziękuję za rozmowę

* Anna Kuśmirek – projektantka i wykonawczyni ogrodów przydomowych, która w swojej pracy wykracza poza ramy tradycyjnej architektury krajobrazu. Jej unikatowe podejście, oparte na głębokim połączeniu człowieka z naturą, zostało docenione w ogólnopolskim plebiscycie „Orły Ogrodnictwa” w 2025 i 2026 roku.

Ten serwis używa cookies. Korzystając z niego wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Sprawdź naszą politykę prywatności.

Żadne materiały z tej strony nie mogą być jakikolwiek sposób powielane bez pisemnej zgody redakcji.