Dublin – miasto pubów i zabytków

Biblioteka Trinity College w Dublinie i największa biblioteka w kraju.
Biblioteka Trinity College w Dublinie i największa biblioteka w kraju.

Dublin to miasto pełne uroku, multikulturowe, z długą tradycją. Pełno w nim zabytków, dobrych smaków i… pubów. Co warto zobaczyć w stolicy Irlandii? Co zjeść, by móc skosztować lokalnej kuchni?

Większości z nas Irlandia kojarzy się z obchodami Dnia Świętego Patryka, który przypada 17 marca. To właśnie tego dnia mieszkańcy wyspy odwiedzają puby i raczą się szklaneczkami whiskey. Innym wydarzeniem, przypisanym do tego miasta, jest Bloomsday obchodzony 16 czerwca. Wówczas miłośnicy „Ulissesa” Jamesa Joyce’a odbywają wędrówkę po stolicy śladami bohatera powieści, Leopolda Blooma. W trakcie Bloomsday odbywają się nie tylko przemarsze po mieście, ale też publiczne czytanie fragmentów „Ulissesa”.

Czy warto jeść śniadanie?

Rzeka, która dzieli i natura, która łączy

Zauważmy, że gdy przez miasto przepływa rzeka, to z reguły dzieli miasto na część biedniejszą i bogatszą. Podobnie jest w przypadku Dublina i przepływającej przez miasto Liffey. Północ miasta zamieszkiwała klasa robotnicza, a południe – intelektualiści. Do znajdujących się na południu szkół chodzili Oscar Wilde, Bram Stocker i James Joyce. To w południowej części miasta są całe kwartały ulic z zachowanymi i pieczołowicie odrestaurowanymi kamienicami. Datuje się je na II połowę XVIII w. (czasy panowania króla Jerzego). Zachwycają swoją budową – na zewnątrz niby prosta nieotynkowana cegła, co najwyżej przyozdobiona powyginaną balkonową balustradą, a wewnątrz domu istna orgia sztukaterii, stiuków i plafonów. Właśnie w tak niepozornym budynku mieścił się hotel, w którym nocowałem.

Podoba Ci się to, o czym piszemy?     

Dublin pełen jest pomników. W jednym z miejskich parków na dużym głazie w mocno rozerotyzowanej pozie leży… Oscar Wilde. W 1990 roku swojego monumentu doczekał się inny wielki dublińczyk, James Joyce.

Dublin to również St. Stepphan’s Grenn, czyli najładniejszy park stolicy, położony w ścisłym jej centrum. Został założony w 1627 roku jako prywatny ogród. Tuż obok znajdują się ministerstwa, firmy ubezpieczeniowe, światowe korporacje i pięciogwiazdkowe hotele. To właśnie w tym parku, w słoneczne dni, pracownicy okolicznych firm i instytucji przychodzą, by odpocząć i zjeść lunch na łonie natury. Warto też wspomnieć, że St. Stepphan’s Grenn pełen jest popiersi, a jeden z nich przedstawia Constance Markiewicz. Żona polskiego malarza brała udział w powstaniu przeciw Anglii w 1916 r., które doprowadziło do uzyskania przez Irlandię niepodległości.

Największe zabytki Dublina są związane z katolicyzmem. W skarbcu biblioteki Uniwersytetu Irlandii (Trinity College) przechowywany jest spisany po łacinie Ewangeliarz z Kells (Book of Kells). Manuskrypt pochodzi z ok. 800 r. i został bogato iluminowany przez celtyckich mnichów. To zresztą nie jedyny skarb, jaki znaleźć można w uniwersyteckiej bibliotece. Przechowywanych jest w niej ponad 200 000 rękopisów, a cały księgozbiór przekracza 6 mln egzemplarzy.   

Spacerując po starówce Dublina, warto zajrzeć do najstarszej w Irlandii katedry z 1172 roku, która obecnie jest we władaniu protestantów. Ale jakby dla równowagi, druga z najstarszych świątyń, również gotycka, a tylko o 20 lat młodsza, katedra św. Patryka z celtyckimi nagrobkami należy do katolików. Tu spoczywa Jonathan Swift, autor „Podróży Guliwera”.

Irlandzkie piwo nie ma sobie równych

Mimo, iż Joyce – myślami Leopolda Blooma przemierzającego Dublin – niezbyt pochlebnie wypowiadał się o czarnym jak smoła Guinessie, to jednak warto wstąpić na jednego pinta tego trunku. By rozkoszować się tym ciemnym, chmielowym wywarem zajrzyjcie do lokalu o nazwie Davy Byrne’s. To tu bowiem swe śniadanie konsumował nie kto inny jak Leopold Bloom właśnie. I co prawda można zamówić tu Bloom Lunch, czyli kanapkę z gorgonzolą, a do tego lampkę burgunda, jednak większość odwiedzających to miejsce turystów pozostaje przy Guinessie.

Pub dla Irlandczyka za czasów Joyce’a był drugim – a dla niektórych pierwszym! – domem. Całe życie miasta toczyła się właśnie w nim. Do dziś, szczególnie na  irlandzkiej  prowincji, pub to taka miejscowa świetlica.

Kuchnia Zielonej Wyspy

Irlandzka wyspa w dużej mierze ma swe korzenie w zapewnieniu mieszkańcom wystarczającej ilości żywności. Panował tam surowy klimat, warunki geograficzne również nie są najlepsze, stąd zapasy żywności zawsze były skromne.

W średniowieczu głównym napojem spożywanym przez ludność były mleko i serwatka. Piwo było traktowane jako napój odświętny. Dużym uznaniem cieszył się met, czyli napój przypominający nasz miód pitny (fermentacja przebiega dzięki dodaniu droższy winnych). Niekiedy w czasie jego produkcji dodawano też przyprawy i sok jabłkowy. Met z reguły zawiera 11-16% alkoholu. Trunek pije się gorący lub zimny. Z dodatkiem soku wiśniowego nazywany jest „Krwią Wikingów”. Met w wersji ciemnej jest bardziej ceniony, niż jego jasny odpowiednik (w pierwszym przypadku do jego produkcji używa się droższego, ciemnego miodu). Aby fermentacja, która trwa 7–9 dni, przebiegała bez zakłóceń, napój nie może być przechowywany w temperaturze poniżej 15°C. Ceniony jest również met produkowany w dębowych beczkach, który ma posmak żołędzi.

Zero-waste bez kompromisów! Bornholm wypowiada wojnę odpadom

Przez bardzo długi czas podstawowym zbożem w Irlandii był owies, który stanowił bazę wyjściową dla chleba i owsianki na mleku. Większość mieszkańców Irlandii opierała swoją dietę na produktach mlecznych (masło, twaróg). Przetwory z pszenicy były dostępne dla wyższych sfer. Dla większości Irlandczyków do XX w. potrawy mięsne były luksusem, dostępnym tylko w okresie świąt. Powszechnie jadano ryby.

Irlandzkie śniadanie

Podróżując po Dublinie, jeśli zboczymy z głównych szlaków turystycznych, możemy się spodziewać śniadania, które składa się wędzonki oraz kawałka pasztetowej z dodatkiem jajka gotowanego lub sadzonego oraz smażonych ziemniaków, pieczarek, pieczonej zielonej fasolki i pomidorów. Do tego podaje się czarną herbatę oraz sok pomarańczowy (w hotelach). Guinness pija się wieczorem, a do posiłku w ciągu dnia podaje się wodę mineralna lub piwo typu lager.

Uwielbienie ciemnego Guinnessa sprawiło, że jest jeden rodzaj słodyczy pieczony na bazie tego trunku. Ciastka porterowe (Porter Cake), bo o nich mowa, zwane są niekiedy ciastkami z Guinnessem, gdyż jednym ze składników poza suszonymi owocami, brązowym cukrem i mąką jest też to ciemnie piwo.

W irlandzkiej kuchni zupy, np. jarzynowa, są gęste, zawiesiste i z reguły przecierane lub miksowane. Dania tej kuchni są nieskomplikowane w przygotowaniu, praktyczne. Popularne są dania jednogarnkowe, np.

  • Irish Stew – danie z kminkiem, ziemniakami, marchewką, cebulą oraz kawałkami wołowiny lub baraniny. Obecnie rzadko serwowane, gdyż kojarzone jest jako potrawa ubogich.
  • Colcannon – jego podstawę stanowią ziemniaki i biała kapusta z dodatkiem szczypiorku, mleka i masła. Dawniej było to danie główne, obecnie jest to przystawka do głównego dania mięsnego.
  • Dublin Coddle – tradycyjnie spożywane jest wieczorem, szczególnie w weekendy przed wyjściem do pubu. Przygotowuje się je z kawałków  ziemniaków, szynki, parówek oraz cebuli podanych w bulionie. Potrawa ta jest charakterystyczna dla Dublina. Gotuje się w garnku z dobrze dopasowaną przykrywką.

Do dań jednogarnkowych, ale też do steków i pieczeni, podaje się smażone ziemniaki, frytki lub puree. Jako dodatek serwuje się bukiet surówek z marchewki, pora i pasternaku. W okresie Bożego Narodzenia w Irlandii często spożywa się gotowaną brukselkę. Z okazji świąt podaje się też indyka pieczonego w całości. Tradycyjny Roast Turkey to indyk nadziewany farszem z boczku i cebuli, obłożny liśćmi laurowymi i posypany gałką muszkatołową, a w trakcie pieczenia podlewany czerwonym winem.

Walia i jej smaczna kuchnia, piwo i kolejka zębata

Do popularnych w tym regionie dań głównych zalicza się przede wszystkim irlandzki gulasz (Stobhach Gaelach). Jest on przygotowywany głównie na bazie baraniny lub jagnięciny, z dodatkiem ziemniaków, cebuli i pietruszki. Potrawa jest też często wzbogacona marchewką, pasternakiem, rzepą, ale  tradycjonaliści uważają je za niegodnie irlandzkiego gulaszu.

Irlandia to nie tylko serwowany w pubach Guinness, ale też whiskey oraz równie popularny poteen. Ten ostatni trunek to ciemno palony napój alkoholowy uzyskiwany w procesie destylacji. Do 1997 r. jego produkcja była nielegalna ze względu na kwestie podatkowe.

Dublin zapada w pamięć. To miasto, którego atmosfera jest specyficzna. To tu nowoczesność styka się z przeszłością.

Brak postów do wyświetlenia