Konserwowanie żywności. Dlaczego warto?

Krzysztof Leśniewski
Krzysztof Leśniewski, autor książki "Wyrób konserw w słoikach i puszkach"

Konserwowanie żywności pozwala na zachowywanie sezonowych smaków na dłużej i spore oszczędności. Nie marnujemy jedzenia, a dodatkowo zyskujemy mnóstwo satysfakcji i przyjemności. Rozmawiamy o tym, dlaczego warto zostać domowym przetwórcą i czy jest to trudne. Opowiada Krzysztof Leśniewski, autor książki „Wyrób konserw w słoikach i puszkach”.

Dlaczego warto konserwować żywność?

Krzysztof Leśniewski: Jeżeli przetwarzamy produkt samodzielnie, możemy kupować żywność sezonowo wtedy, gdy ceny są najkorzystniejsze. Podobnie w przypadku różnego rodzaju promocji, np. na mięsa. Gdy działamy samodzielnie, kontrolujemy jakość składników, a także stosowane dodatki. Poza tym własne konserwy sprawiają, że jesteśmy bezpieczni i niezależni na wypadek nieprzewidzianych wydarzeń. Większe ilości konserw możemy przechowywać w spiżarni czy piwnicy. Konserwy możemy zabrać na wycieczkę, wakacyjny wyjazd. Często takie przetwory zabierają ze sobą kierowcy. To także podstawowy ekwipunek preppersa.

Jak powinna być wyposażona kuchnia kogoś, kto zamierza zająć się wytwarzaniem konserw?

Krzysztof Leśniewski: Tak naprawdę mamy w kuchni wszystko, co potrzebujemy. Praktycznie każdy ma wagę albo bez jej udziału wie, jak określić, ile waży dany produkt. Mimo wszystko jednak wagę elektroniczną polecam, to nie jest duży wydatek. Każdy posiada w kuchni garnki. Wiele osób ma już szybkowary, za pomocą których sami możemy dokonać sterylizacji konserw. Sterylizowane produkty możemy potem przechowywać bezpiecznie w temperaturze pokojowej (zarówno w słoiku, jak i puszce). Jeżeli chcemy konserwować do puszek, to trzeba wyposażyć się w zamykarkę, która kosztuje ok. 800–850 zł.

Podoba Ci się to, o czym piszemy?     

Czy obsługa zamykarki jest trudna?

Ależ skąd. To bardzo proste urządzenie. Przesuwamy wajchą – puszka zamknięta. Puszki również są niedrogie. Koszt jest podobny do słoika, przy czym oczywiście puszki używamy tylko raz. Słoików można używać wielokrotnie, przy czym warto pamiętać, aby zawsze stosować nowe nakrętki, gdyż zapewniają większą szczelność.

Jaką konserwę polecałbyś na start, aby zacząć przygodę z domowym przetwórstwem?

Zwykła biała kiełbasa. Bierzemy kilogram łopatki, kilogram boczku, pół kilograma golonki bez skóry. Mielimy to w maszynce. Doprawiamy. Wkładamy do puszki. Sterylizujemy i pasteryzujemy. Nadaje się do spożycia już następnego dnia, choć ja uważam, że lepiej dać konserwom czas. Wiele prostych przepisów zamieszczam też na moim profilu facebookowym Kulinarne Wariacje Krzyśka.

Czym konserwy domowe różnią się od tych dostępnych w powszechnej sprzedaży? Dlaczego inspirujesz się przepisami z epoki PRL, a nawet recepturami wojskowymi z XIX wieku?

Po wejściu Polski do Unii Europejskiej zmienionych zostało wiele norm dotyczących przetwórstwa żywności. Znacznie zwiększyły się możliwości stosowania różnego rodzaju dodatków, których nie znajdziemy w recepturach z epoki PRL. Firmy niestety często kierują się przede wszystkim rachunkiem ekonomicznym, a nie właściwościami zdrowotnymi.

Gdy przetwarzamy żywność w domu, jest oczywiście inaczej. Przykładowo: gdy gotuję w domu zupę i trochę zostanie, odkładam słoik do lodówki. Gdy uzbiera się kilka tych zup, sterylizuję i zostawiam na „czarną godzinę”. To też bardzo fajne rozwiązanie na upały, gdy po prostu nie chce nam się gotować. Gdy mamy taką zupę czy inną konserwę pod ręką, korzystamy z nich właśnie w takich chwilach.

Konserwy w puszkach kojarzą się z mięsem, ale przecież nie tylko mięso konserwujemy…

Tak naprawdę wszystko możemy zakonserwować. Nie ma takiej rzeczy, której nie można zapuszkować (śmiech). No może prawie wszystko… Z pewnością: ślimaki, krewetki, ser, mleko czy właśnie sernik, który podbija serca klientów niektórych restauracji. Ostatnio puszkowałem hummus, ciekawostką są też desery lodowe, na które przepis jest w książce.

Deser lodowy w puszce? Na czym to polega?

Jest tu z pewnością pewien efekt „wow”. W puszkę kładziemy lody lub sorbet. Polewamy czekoladą. Zamykamy zamykarką i wkładamy do lodówki. Gdy wyciągamy taką konserwę z lodówki, puszka szronieje. Kładziemy ją na ciemny talerz. Obok np. różne posypki (np. wiórki czekoladowe, orzechy). Otwieramy taką konserwę, a następnie komponujemy dodatki wedle gustu. Pyszne!

Dziękuję za rozmowę!

Krzysztof Leśniewski, autor cenionych publikacji “Kuchnia Pałucka” i “Tradycyjna spiżarnia“, wydał niedawno książkę “Wyrób konserw w słoikach i puszkach”. To zbiór 160 przepisów na domowe przetwory, które na dłużej pozwolą zachować sezonowe smaki.

Więcej na jej temat przeczytacie w artykule: Domowy wyrób konserw? To da się zrobić!. Możecie tez wysłuchać rozmowy z Krzysztofem Leśniewskim w aplikacji Spotify.

Książka “Wyrób konserw w słoikach i puszkach” jest dostępna na stronie Wydawnictwa Gaj oraz na Allegro (ze Smartem).

Brak postów do wyświetlenia