Pieluchy wielorazowe. Jak zacząć i czy to się opłaca?

blank

Czas odczarować pieluchy wielorazowe. Te obecnie dostępne na rynku nijak mają się do wspomnień naszych mam i babć. Są ekologiczne, przyjazne dla skóry dziecka i … śliczne, o czym chcemy Was przekonać wraz z Weroniką Dryją, prezeską Fundacji Edukacji Zdrowotnej STIM oraz mamą dwójki dzieci.

Tyle roboty z tymi pieluchami! Szkoda czasu.

Weronika Dryja: Dawniej to kobiety się przy pieluchach narobiły. Pranie, gotowanie, układanie. Nic dziwnego, że dziś jak słyszą o wielorazówkach to się za głowę łapią. Ale dziś to już nie to samo. Mamy pralki, wielu z nas ma też suszarki bębnowe. To luksus. Są też wreszcie pieluchy wielorazowe, które zakłada się tak samo jak jednorazówki.

Przeczytaj również: Pieluchy… i kupa problemów!

Podoba Ci się to, o czym piszemy?     

Ale umówmy się – trochę pracy w to wielopieluchowanie trzeba włożyć.

To nie jest tak, że nie wymaga to od nas w ogóle zaangażowania jak w przypadku pieluszek jednorazowych, które ściągamy i wrzucamy do kubła, a później na śmietnik. Wiadomo, że trzeba wrzucić je do prania, później wysuszyć i ładnie sobie poukładać, ale jak to się lubi, to traktuje się jako formę relaksu. Mnie składanie pieluch odpręża (śmiech).

A czym różnią się dzisiejsze pieluchy wielorazowe od tych, które znane są starszym pokoleniom?

Przede wszystkim różnorodnością. Mnogością rozwiązań i systemów, tkanin, krojów i rodzajów. Kiedyś była tetra i cerata. I nic więcej. Dziś na rynku mamy kilka rodzajów samej tetry, a do tego wzory otulaczy tak śliczne, że trzeba mocno się powstrzymywać, by nie wydać na zakup pieluch całej pensji. Mnogość różnych rozmiarów, rodzajów pieluszek czy wkładów czasem może przytłaczać i zniechęcać. Z kolei jeśli chodzi o pielęgnację, to jest zdecydowanie łatwiej niż kiedyś. Odpada nam gotowanie i prasowanie pieluch. Z bakteriami radzi sobie pranie w 60°C. Można też stosować specjalny odkażacz jako dodatek do proszku do prania.

To może Cię zainteresować: Chusteczki nawilżające: czy są niezbędnym elementem dziecięcej wyprawki?

Pamiętam swoje pierwsze kroki w świecie pieluch wielorazowych. Mój syn był jeszcze w brzuchu, a ja próbowałam odnaleźć się w gąszczu pojęć. Formowanki, otulacze, AIO, SIO. Trochę tego jest. Co zatem na początek?

To zależy jakim się jest typem człowieka. “Zosia Samosia” zanim dokonana zakupu, zrobi reasearch. Będzie szukać, czytać, oglądać filmiki instruktażowe. Z kolei osoba, która jest ciągle w „niedoczasie”, nie zdecyduje się na własne poszukiwania. Potrzebuje, żeby ktoś dał jej gotowe rozwiązania. Ma poczucie, że te wszystkie terminy i pojęcia są tajnym kodem zrozumiałym tylko dla wtajemniczonych. Stąd pewnie zgłosi się do certyfikowanego doradcy pieluchowania wielorazowego lub zada konkretne pytanie na grupach tematycznych. Z pomocą osób doświadczonych otrzyma gotową listę zakupów skrojoną na własne potrzeby. Mamy też „empirystów”. Oni muszą najpierw dotknąć i spróbować nim coś kupią. Dla takich osób dobrym rozwiązaniem są pieluchoteki, czyli bezpłatne wypożyczalnie pieluszek wielorazowych lub komercyjne wypożyczalnie. Ich niewątpliwą zaletą jest to, że można sprawdzić, co jest dla nas najlepsze i dokonać świadomych zakupów. W ten sposób do minimum zmniejszamy ryzyko źle wydanych pieniędzy. Niektóre firmy czy sklepy mają poradniki online, które można ściągnąć i czerpać z nich wiedzę. Ale jeśli lubimy mieć coś na papierze i zawsze pod ręką, można zakupić poradnik-cegiełkę wydany przez Pieluchotekę. To taka pigułka informacji na temat pieluch wielorazowych.

O, właśnie! Pieluchy wielorazowe są podobno tańsze od jednorazówek. Jak więc wytłumaczyć fakt, że jednak pielucha AIO to koszt ok. 100 zł?

Zgodzę się, że jednorazowy początkowy wydatek przy pieluchach wielorazowych jest wysoki. Niektóre osoby może to zniechęcić. Nasze społeczeństwo lubi wydawać na raty niż wydać więcej. I dlatego właśnie jednorazówki wydają się być bardziej ekonomiczne, bo ich zakup nie bije tak nagle po kieszeni. Ale jakby zsumować pieniądze wydane na jednorazówki za cały okres pieluchowania to okaże się, że moglibyśmy mieć już za to całkiem pokaźny stosik wielorazówek. I kolejna rzecz: wielorazówkę możemy albo wykorzystać przy kolejnym dziecku, albo sprzedać, czyli część pieniędzy za jej zakup się nam zwróci. Z jednorazówek nic nie odzyskamy, a wręcz możemy zapłacić więcej, np. za wywóz śmieci. Oczywiście koszt wielorazówek zależy też od tego, jaki rodzaj pieluszki wybierzemy. Możemy postawić na pełną wygodę i wtedy płacimy więcej, bo – jak sama zauważyłaś – jednak pielucha AIO kosztuje ok. 100 zł. Ale można też wielopieluchować ekonomicznie. Myślę, że każdy znajdzie pieluszki na swój budżet. Wystarczy chcieć.

Zobacz też: Wyprawka dla dziecka w zgodzie z ekologią

Wiele się mówi o tym, że wielorazówki są zdrowsze i bezpieczniejsze dla skóry dziecka. Ale podobno nie lubią ich fizjoterapeuci, bo krępują ruchy dziecka. Fakt czy mit?

Kluczem jest tu dobór pieluchy. Jeśli jest ona odpowiednio dopasowana do ciała, wówczas nie krępuje ruchów i dziecko może poznawać świat bez przeszkód. Pisała o tym zresztą moja fizjoterapeutka, Katarzyna Turchan, która prowadzi bloga Matka FizjoWariatka. Kolejną osobą, która jest dla mnie inspiracją i wzorem w poszukiwaniu najlepszych rozwiązań jest Ola Czajka-Sołek, która prowadzi krakowską Pieluchotekę. Jej córka Dusia jest rehabilitowana z powodu leczenia stópek końsko-szpotawych. To jest dopiero wyzwanie w temacie wielorazówek! A jednak Ola znalazła takie rozwiązania, które pozwalają ich używać.

W świecie pieluszek wielorazowych każdy znajdzie coś dla siebie. Można liczyć na ogromne wsparcie ze strony innych mam, a czasem i nawiązać piękne, długoletnie przyjaźnie.

Brak postów do wyświetlenia