Julita Bator: To, co zdrowe powinno też smakować

Julita Bator sama przygotowuje wszystkie produkty żywnościowe dla siebie i swojej rodziny. Nam mówi o tym, co ją do tego zmotywowało.

Małgorzata Szcześniak: Jest pani autorką dwóch topowych książek “Zamień chemię na jedzenie”. Co było inspiracją do ich napisania?

Julita Bator: Choroby moich dzieci. Był taki kilkuletni okres w moim życiu, że ich choroby to był główny temat mojej codziennej aktywności. Udało mi się na szczęście skutecznie rozprawić z tym problemem.

Kiedy okazało się, że przyczyną ich chorób są w głównej mierze chemiczne dodatki w żywności, nie pozostawało mi już nic innego, jak dawać im jedzenie pozbawione tych niechcianych składników.

W praktyce oznaczało to tyle, że zaczęłam studiować etykiety produktów spożywczych i wybierać takie, które nie zawierały trujących dodatków. Zaczęłam sama przygotowywać produkty, które dotychczas kupowałam, np. jogurt, wędliny, chleb. Zaczęłam robić dzieciom zdrowe słodycze.

Pani książki kucharskie, w czasach, kiedy takie publikacje podobno się nie sprzedają, osiągnęły rekordowe nakłady. Na czym polega ich fenomen?

Opisałam w nich swoje doświadczenie i, jak się okazało, była to odpowiedź na pytania wielu innych rodziców. Ponadto pierwsza książka jest praktyczna, ponieważ oprócz prostych przepisów systematyzuje wiedzę na temat najważniejszych składników codziennego menu. Ponadto zawiera tabelki, które ułatwiają rozszyfrowywanie etykiet produktów. Natomiast w drugiej książce znajdują się przepisy, które są zdrowe, smaczne, kilkuskładnikowe i bardzo proste do przygotowania.

Podoba Ci się to, o czym piszemy?     

Skąd czerpała pani pomysły na swoje smakowite dania?

Głównie z tradycyjnych przepisów od mojej mamy i teściowej, w których następnie zamieniałam jedne składniki na inne. Czyli np. zamiast mąki pszennej używałam orkiszowej i żytniej, zamiast białego cukru – cukier nierafinowany, miód i syrop z agawy. Inspiracje pochodziły też z blogów. Te przepisy także przekształcałam na swoje potrzeby. Niektóre wymyślałam od początku do końca sama.

Jest pani zwolenniczką kuchni środka, tzn. musi być zdrowe, ale powinno też dobrze smakować.

Wydaje mi się to oczywiste – jedzenie ma być smaczne. Nawet słynna książkowa niania Marry Poppins śpiewała, że należy dodać „jedną cukru łyżeczkę, aby smak lekarstwa znikł”. Staram się trzymać zasady złotego środka. Jedna cukru łyżeczka na pewno nikomu nie zaszkodzi. Ale najlepiej, żeby ten cukier był nierafinowany. Dzięki temu zjemy na słodko i dostarczymy naszemu organizmowi minerałów.

Nasz rynek czytelniczy jest zalany publikacjami dotyczącymi odżywiania. Czy ma pani swoje ulubione “perełki”?

“Odżywianie dla zdrowia” Paula Pitchforda to prawdziwa skarbnica wiadomości z dziedziny zdrowego odżywiania. Ponadto kupuję każdą książkę kucharską Jamiego Olivera. Jest on promotorem zdrowego odżywiania w Wielkiej Brytanii, gotuje smacznie i jego przepisy zawsze się udają.

Co pani sądzi o modnych dietach, które bywa że są tylko hitem sezonu?

Do diet sezonowych podchodzę z dystansem, natomiast czerpanie ze sprawdzonych diet jak np. dieta śródziemnomorska, czyli jedzenie żywności nieprzetworzonej, dużej ilości warzyw i owoców oraz zdrowych tłuszczów wydaje mi się jak najbardziej rozsądne. Ponadto od lat jestem entuzjastką diety warzywno-owocowej dr Ewy Dąbrowskiej.

Przeprowadzam ją dwa razy w roku, by oczyścić organizm. Efekty tej diety, która jest w zasadzie kilkutygodniowym postem, są spektakularne.

Czyli na czym polega racjonalne odżywianie?

Aby nie popadać w skrajności, nie ulegać sezonowym modom. Aby starać się jeść żywność jak najlepszego gatunku i w jak najmniej przetworzonym stanie.

Co jeść, a czego nie jeść? Oto jest pytanie!

Na pewno należy jeść warzywa i owoce oraz kiszonki. Podkreślam te trzy składniki naszej diety, bo niby wszyscy o tym wiedzą, ale tak naprawdę mamy ogromne niedobory tych produktów w naszych jadłospisach.

A także białko nie tylko w formie mięsa, ale i warzyw strączkowych, jak najmniej przetworzone ziarno, czyli kasze oraz zdrowe tłuszcze. A warto unikać wędlin, wyrobów garmażeryjnych i cukierniczych, żywności puszkowanej, słodyczy, słodzonych produktów mlecznych, kurczaków z masowego chowu, słodzonych napojów.

Ma pani swoje ulubione produkty?

Mąka orkiszowa i żytnia, passata pomidorowa, suszone pomidory, świeża natka pietruszki, zielone warzywa liściaste (szpinak, jarmuż, sałata), rodzynki, miód, herbaty ziołowe, gorzka czekolada. Bardzo często sięgam właśnie po te produkty i staram się je zawsze mieć w spiżarni.

Co nam bardziej szkodzi, cukier czy tłuszcze trans?

Tłuszcze trans są same w sobie trujące. Natomiast cukier w niewielkiej ilości prawdopodobnie nie wyrządziłby nam krzywdy. Problemem, i to globalnym, jest natomiast jego nadmiar i trend producentów, by dodawać go do wszystkich produktów spożywczych.

Jak pogodzić zdrowe, wartościowe gotowanie z intensywną pracą zawodową, ma pani jakieś sprawdzone metody?

Dobre planowanie może nam bardzo ułatwić życie. W kuchni także. Tzn. warto planować do przodu, co będziemy gotować, by robić od razu większe zakupy. Ja staram się gotować obiad na dwa dni. Zdarza mi się także zrobić jakiejś potrawy więcej i ją zamrozić.

Co zrobić, jeżeli mieszkamy w małym mieście i polecane przez blogerów i autorów książek kucharskich produkty są dla nas niedostępne? Szukać zamienników? Zdać się na poszukiwania w sieci?

Przede wszystkim stosować zasadę sezonowości produktów i starać się jadać to, co lokalne. Naprawdę nie musimy jeść awokado i nasion chia, by być zdrowymi. Wręcz przeciwnie, istnieją teorie, że jadanie produktów spoza naszego miejsca zamieszkania zubaża naszą florę bakteryjną, a więc na dłuższą metę nam szkodzi.

Pani przepis na szczupłą sylwetkę…

Do pewnego momentu w życiu wystarcza najczęściej jeść mniej, ograniczać cukier i przetworzone węglowodany. W pewnym momencie, a jest to zazwyczaj okres około 40. roku życia, to niestety przestaje wystarczać i, jak mówi moja doświadczona wiekiem znajoma, od tego momentu każdy rok to dodatkowy kilogram. Nie mamy wyjścia, i jeśli chcemy dobrze wyglądać, musimy znaleźć czas na umiarkowany wysiłek fizyczny.

Generalnie w krajach rozwiniętych jemy za dużo. Dlatego zmniejszenie racji pokarmowych na pewno nie będzie ze stratą dla naszego zdrowia, a możemy dzięki temu nieco schudnąć. Zwiększenie ilości warzyw i owoców w diecie będzie z korzyścią dla wszystkich aspektów naszego zdrowia i wyglądu.

Gotowałam wielokrotnie z pani książek i wszystko mi się udaje. Ja już po prostu pani wierzę. Wiem, że wszystkie polecane dania testowała pani na własnej rodzinie.

Zanim przepis znalazł się w książce, przeszedł test zdatności. Test polegał na tym, że kilka osób musiało wydać pozytywną opinię na temat walorów smakowych oraz wizualnych każdej potrawy. W grupie tej były zarówno dzieci, które preferują smak słodki, jak i mężczyźni, którzy ponad słodki przedkładają smak mięsny.

Jak gotować, aby nie zmarnować? Bo ja doszłam np. do wniosku, że z białek jaj, które zostają np. z takich pierniczków orkiszowych, można “ukręcić” kokosanki.

Chleb możemy wysuszyć i zrobić z niego bułkę tartą, mięso z rosołu można zamrozić i wykorzystać w bigosie.

I może na koniec przepis tylko dla czytelników “Biokuriera”?

Żelki

  • 8 łyżek żelatyny w proszku
  • 240 ml soku owocowego
  • 2 łyżki nierafinowanego cukru, syropu klonowego lub z agawy

W rondelku podgrzać lekko sok z cukrem. Miksować płyn blenderem na najniższych obrotach i wsypywać powoli żelatynę. Kiedy masa osiągnie gładką konsystencję, zebrać z wierzchu pianę i pozostały płyn przelać do silikonowych foremek. Po ostygnięciu trzymać w lodówce, aż żelki zastygną.

Julita Bator – z wykształcenia germanistka, żona i mama trójki dzieci. Od ośmiu lat unika gotowej, przetworzonej żywności i stara się wytwarzać ją sama w domu. Swoje eksperymenty kulinarne i jak to wpłynęło na zdrowie całej rodziny opisała w poradniku „Zamień chemię na jedzenie”.

Impulsem do napisania książki było znalezienie przyczyny licznych infekcji trójki jej dzieci. Kiedy dzieci zaczęły jeść żywność bez chemicznych dodatków, przestały chorować. Kolejna książka „Zamień chemię na jedzenie. Nowe przepisy” to zbiór 80 przepisów pogrupowanych w konkretne kategorie, m.in. co zabrać do szkoły, pracy, co zrobić na przyjęcie dla dzieci. Ostatnia książka „Święta bez chemii” to przepisy na Boże Narodzenie, Wielkanoc i przyjęcia okolicznościowe. Zdrowe żywienie propaguje nie tylko w książkach, ale także podczas spotkań autorskich i wykładów. Aktualnie kończy pracę nad czwartą książką o tym, jak dłużej cieszyć się młodością, urodą i zdrowiem, bez inwestowania w zabiegi zbędnego czasu i pieniędzy.