Etyczne dylematy wokół quinoa

Ziarna quinoa (komosy ryżowej) to „zdrowotna bomba”, której konsumpcja rośnie zarówno w USA jak i Europie. Jest jednak ciemniejsza strona tego zjawiska: rosnący popyt wywindował ceny ziaren tak wysoko, że nie mogą sobie na nie pozwolić mieszkańcy krajów Ameryki Południowej, dla których jest ona tradycyjnym pokarmem od  5 tysięcy lat. O sprawie pisał niedawno The Guardian.


2013 rok ONZ ustanowiło rokiem quiona. Ma to być okazja do zwrócenia szczególnej uwagi na zdrowotne atuty tej rośliny. Wielu konsumentów odkryło je już dawno, co jak się okazuje może rodzić pewne efekty uboczne.

– Apetyt na quinoa w krajach takich takich jak nasz (chodzi o Wielką Brytanię – dop. red.) wywindował wzrost cen do tego stopnia, że biedniejsi ludzie w Peru i Boliwii (dla których quinoa jest tradycyjnym, bardzo zdrowym, pokarmem) nie może już sobie pozwolić na zakup ziaren – pisze Joanna Blythman na łamach brytyjskiego dziennika The Guardian (Can vegans stomach the unpalatable truth about quinoa – Czy wegetarianie przełkną niesmaczną prawdę o quinoa?).

Dlaczego tak się dzieje? Wskutek rosnącej popularności ziaren, które doceniają zwłaszcza (ale nie tylko) wegetarianie, od 2006 roku cena quinoa wzrosła trzykrotnie, a importowane z innych krajów śmieciowe jedzenie jest od niej znacznie tańsze.

Jak informuje Joanna Blythman: – W Limie, quinoa teraz kosztuje więcej niż kurczak. Ogromny popyt na quinoa powoduje także, że na terenach wiejskich różnorodne uprawy zastępowane są monokulturami upraw quinoa.

Mamy więc kolejny z wielu paradoksów globalnej wioski. Miało być etycznie, wegetariańsko i ekologicznie a jest… inaczej. Trudno w Polsce zachęcać do zmniejszenia konsumpcji quinoa bo nie jest ona przesadnie duża (piszę to na podstawie obserwacji bo trudno o miarodajne dane, ale z pewnością daleko nam do USA czy Wielkiej Brytanii), ale na pewno warto zastanowić się nad tym czy na pewno trzeba sięgać po różne „importowane” witaminowe bomby, zwłaszcza, że wiele z lokalnie występujących w Polsce roślin pochwalić się może porównywalnymi walorami zdrowotnymi.

Artykuły na temat quinoa w Biokurierze:

Nasze, lokalne specjały także zawierają sporo prozdrowotnych składników. Myślę to chociażby o orkiszu, płaskurce, samopszy czy prosie. Nawet jeżeli nie chcemy zupełnie zastąpić nimi Quinoa, warto przynajmniej rozważyć urozmaicenie „ziarnistego menu”.


Przypadek „efektów ubocznych” ogromnego popytu na jakiś zdrowy produkt nie dotyczy tylko ziaren quinoa.

Podobne zjawisko opisywała na naszych łamach Małgorzata Górska w artykule o jagodach acai Popularność jagody w USA stała się tak duża, że w 2009 roku agencja Bloomberg informowała, że rosnąca popularność tej rośliny powoduje, iż rodowici mieszkańcy Amazonii mogą cierpieć głód, gdyż roślina stanowiąca ważną część ich diety od kilkuset lat, stała się w krajach rozwiniętych modnym rarytasem!

Karol Przybylak


artykuł w The Guardian: Can vegans stomach the unpalatable truth about quinoa