Czytajmy etykiety na produktach spożywczych!

{readmorelinkintro} Tylko jedna trzecia z nas zwraca uwagę na listę składników zawartych w kupowanych produktach, a zaledwie co dwunasty konsument sprawdza ich kaloryczność. Dlaczego warto czytać etykiety

 Gazowany napój orzeźwiający? 38 łyżeczek cukru oraz sztuczne barwniki. Sok winogronowy? 11 łyżeczek cukru oraz sztuczne aromaty. Mleczny deser truskawkowy? 6,5 łyżeczki cukru oraz polepszacze smaku. Nie wierzysz? Czytaj uważnie etykiety na produktach spożywczych.

-Tylko jedna trzecia z nas zwraca uwagę na listę składników zawartych w kupowanych produktach, a zaledwie co dwunasty konsument sprawdza ich kaloryczność. Jeśli to możliwe, czytaj etykiety i wybieraj naturalne produkty – radzi Barbara Lewicka-Kłoszewska, Wiceprezes Fundacji BOŚ.

Cukier, sól i spółka

Dobrze jest zwracać uwagę, jaka ilość węglowodanów, w tym cukrów, mieści się w 100 g danego produktu.

Podoba Ci się to, o czym piszemy?     

•    10 g lub więcej – oznacza wysoką zawartość cukru,
•    Pomiędzy 2 g a 10 g – średnią,
•    2 g lub mniej to produkt o niskiej zawartości cukru.

Jedna łyżeczka soli (5 g) to maksymalna dzienna dawka jaką powinniśmy spożywać . Przeciętny Polak zjada aż 3 razy za dużó soli. Zatem szczególnie na wakacjach nie folgujmy sobie i dzieciom. – Pamiętajmy, że 100 gramów zwykłych chipsów ziemniaczanych może mieć aż 1,39 g soli, czyli tyle co 7 kg pomidorów lub 14 kg ziemniaków.  Dlatego uważnie czytajmy skład kupowanych produktów, a na co dzień w kuchni, zamiast soli stosujmy ziołowe przyprawy, takie jak bazylia, oregano, kolendra, tymianek, majeranek, pietruszka, szczypiorek.

Zwracaj uwagę na „E”

„E” to nic innego jak: konserwanty, barwniki, wzmacniacze smaku i słodziki i inne. Producenci są zobowiązani do określenia substancji dodatkowych zawartych w produktach, rozpoczynających się symbolem „E”, a kończących numerem oznaczającym dany składnik. Co ciekawe, konsumenci posiadają małą wiedze na temat „E”. Aż 30 proc. z nas nie wie, czy są szkodliwe, czy nie, a 27 proc. uważa, że wszystkie są szkodliwe .

Warto tę listę zapamiętać, albo zapisać ją sobie w telefonie, aby zawsze mieć ją pod ręką:

•    Barwniki – od E-100 do E-199
•    Konserwanty – od E-200 do E-299
•    Przeciwutleniacze – E-300 do E-399
•    Stabilizatory, zagęszczacze, emulgatory – od E-400 do E-499
•    Pozostałe – powyżej E-500

Należy jednak pamiętać, że producent nie ma obowiązku znakować substancji dodatkowych literą „E”. Może równie dobrze podać tylko nazwę zwyczajową substancji wraz z jej funkcją, np. regulator kwasowości – kwas cytrynowy.

Nie wszystkie dodatki straszą

Wiele z tych dodatków jest pochodzenia naturalnego, jak np. E 300, czyli kwas askorbinowy, znany szerzej jako witamina C. Niektóre substancje dodatkowe mają korzystne właściwości zdrowotne np. lecytyna. Czasem dodaje się też składniki mineralne i witaminy: magnez, wapń, cynk, potas.
– Zachęcamy jednak, aby niektórych dodatków, tj. tłuszczów roślinnych utwardzonych czy syropu glukozowo-fruktozowego unikać. Dodatkowo, jeśli dany produkt ma więcej niż 10 dodatkowych składników, lepiej odstawić go na półkę – podpowiada Barbara Lewicka-Kłoszewska, Wiceprezes Fundacji BOŚ.

4 zasady zdrowych zakupów

1. Nie sugeruj się ładnym kolorowym opakowaniem.

2. Porównuj! Możemy kupić dżem wytworzony z 30 g lub 50 g owoców na 100 g produktu

3. Unikaj MOM czyli tzw. mięsa oddzielanego mechanicznie. Uzyskuje się je w wyniku mechanicznego usunięcia reszty tkanek przylegających do kości, po oddzieleniu od nich mięśni

4. Nie daj się oszukać. Popularne przykłady wkręcania konsumentów to: wykorzystanie nazw „ser” lub „masło”, które są zarezerwowane wyłącznie dla przetworów mlecznych, w stosunku do produktów zawierających w swoim składzie tłuszcze roślinne (tłuszcz mleczny jest znacznie droższy niż tłuszcz roślinny, a więc masło, które jest tanie to najprawdopodobniej masło, które zostało zafałszowane); nieuprawnione wykorzystanie nazw chronionych (oscypek, feta, bryndza); sugerowanie ekologicznego pochodzenia np. przez stwierdzenie: „pochodzący z czystego ekologicznie regionu”; umieszczenie informacji sugerujących właściwości lecznicze (szczególnie częste w przypadku miodów, produktów mlecznych, takich jak jogurty, napojów wzbogacanych), co jest w przypadku żywności zabronione; zamieszczenie informacji typu: „w polewie czekoladowej” zamiast „w polewie o smaku czekoladowym”, gdy polewa nie jest zrobiona z czekolady; „owocowy”, podczas gdy do wytworzenia produktu nie użyto soków/owoców, a jedynie aromaty owocowe; zamieszczenie grafiki wprowadzającej w błąd, np. na opakowaniu jaj rysunku kur chodzących po podwórzu, podczas gdy jaja pochodzą z chowu klatkowego.

źródło: Fundacja BOŚ / fot.sxc.hu