Czy jest szansa na polskie ekologiczne piwo?

Kilka lat temu na rynku pojawiło się polskie ekologiczne piwo, ale inicjatywa szybko upadła. Czy w dobie mody na lokalne, regionalne trunki jest szansa by spróbować jeszcze raz? Pytamy Sebastiana Podstawkę, zajmującego się ekologiczną uprawą chmielu.

– Już kiedyś wytwarzano takie piwo (zajmował się tym browar Jagiełło a piwo nazywało się Origo – dop. red.). Trwają rozmowy i działania mające na celu przywrócenie tego produktu i jest szansa, że tak się stanie. Współpracą zainteresowane jest środowisko browarnicze, naukowe a także rolnicy – powiedział nam Sebastian Podstawka w trakcie Targów BioFach w Norymberdz.

Położone w Jastkowie gospodarstwo pana Sebastiana to jedyna w Polsce plantacja zajmująca się uprawą chmielu metodami ekologicznymi. Certyfikat posiada od 2010 roku, gospodarstwo należy do Stowarzyszenia Polska Ekologia.

 

Podoba Ci się to, o czym piszemy?     

Rolnik zwraca uwagę, że chmiel jest nie tylko surowcem wykorzystywanym w browarnictwie. – Ma właściwości uspokajające, wykorzystuje się go w wielu lekach uspokajających. W kosmetyce pojawia się jako składnik szamponów i kremów. Co ciekawe, na Ukrainie chmiel wykorzystuje się przy pieczeniu chleba na zakwasie – mówi.

Dzięki współpracy z Uniwersytetem Przyrodniczym w Lublinie udało się przeprowadzić badania dotyczące jakości ekologicznego chmielu. Okazuje się, że pod względem zawartości korzystnych dla zdrowia olejków eterycznych przewyższa on swój konwencjonalny odpowiednik. –Co więcej metodami ekologicznymi można uzyskać podobną wydajność co w przypadku rolnictwa konwencjonalnego – dodaje rolnik.

O ile w czasach, gdy pojawiało się piwo Origo, wszyscy zafascynowani byli jeszcze tzw. „piwami korporacyjnymi”. Teraz sytuacja na rynku jest zupełnie inna. W natarciu jest to, co lokalne, tradycyjne, unikalne. To z pewnością dużo lepsze warunki do wejścia na rynek piwa z certyfikatem BIO. Trudnym wyzwaniem może okazać się tutaj kwestia dystrybucji bo raczej trudno liczyć na sklepy eko czy ze „zdrową żywnością” – w zdecydowanej większości nie mają one koncesji na sprzedaż alkoholu. Najlepszym nasuwającym się rozwiązaniem zdaje się być dotarcie do konsumenta za pośrednictwem sieci delikatesów.

Karol Przybylak (tt: @KarolPrzybylak)

Brak postów do wyświetlenia