Jabłka eko. Wyzwań na rynku nie brakuje…

 

Promocja, sprzedaż i zorganizowanie skupu ekologicznych jabłek – to ambitne zadania, które postawiła przed sobą Joanka Szewczyk, która chce także by sprzedawane przez nią owoce nie były anonimowe.

Jabłka to dla Joanki Szewczyk zarówno pasja jak i pomysł na biznes. Stara się edukować konsumentów BioBazarów, ale też współpracujących z nią właścicieli ekosklepów na temat poszczególnych odmian jabłek oraz ich charakterystycznych cechach i potencjalnym zastosowaniu.

-Staram się opisywać odmiany jabłek, które oferuję. Opisuję ich cechy, kraj w którym zostały wyhodowane, tj Gloster, który jest odmianą niemiecką, czy Idared, wyhodowany w USA w miejscowości Moscow (i to nie żart) – mówi twórczyni jabłkowej marki „Joanka”. Informacje na temat danej odmiany zaprezentowane są na niewielkiej ulotce, która dołączana jest do produktów. Zaprezentowane są zwięźle i zazwyczaj z humorem.

Podoba Ci się to, o czym piszemy?     

Przykłady opisów? Cortland. odmiana amerykańska. W tym roku obchodzi 100tne urodziny! Trzeba będzie zrobić Cortland party, a na nim szarlotki, pieczone jabłka, sałatki z Cortlandem w roli głownej, no i oczywiście zawody w jedzeniu na czas. Poza tym – odmiana słodka i soczyszta. Po prostu zajadajcie…

Bogactwo odmian

Aktualnie „Joanka” współpracuje z 5 gospodarstwami i rozwija także działalność przetwórczą. Jej specjalnością to soki odmianowe, czyli takie, które wytłoczone zostały z konkretnej odmiany jabłek (najczęściej są to dawne odmiany). – Przez cały sezon w mojej ofercie przewija się aż 20 odmian, m.in. Ligol, Alwa, Ananas Berżenicki, Kosztela, Melroza – mówi Joanna Szewczyk, która prowadzi także różne oddolne akcje edukacyjne promujące wiedzę z zakresu odmianoznawstwa.

Owoce i przetwory sprzedawane są  na warszawskim i katowickim Biobazarze oraz w ekosklepach (przede wszystkim w stolicy).

Logistyka największym wyzwaniem

Mimo płynących zewsząd informacji o dynamicznym rozwoju rynku ekologicznego sytuacja sadowników i dostawców wciąż jest trudna. – Jako grupa kilku gospodarstw dysponujemy sporą ilością surowca ekologicznego, którego nie ma gdzie sprzedać w cenie, która pozwoliłaby taką uprawę kontynuować. Na rynku ekologicznym brakuje pośredników, firm, które chciałyby te jabłka skupić, zmagazynować, i nimi handlować. Brak jest też lokalnych rynków zbytu. Ilość konsumentów rośnie, ale nie rośnie ilość miejsc sprzedaży i pośredników. Brakuje też przetwórni, które skupowałyby i przetwarzały surowiec ekologiczny, a nawet gdy są, to branża jest na tyle nieskonsolidowana i takich informacji nie ma skąd czerpać. Nie ma na ten temat żadnych badań i analiz, ale bardzo prawdopodobne, że te ekologiczne jabłka dostępne są w różnych pojedynczych, małych gospodarstwach na terenie kraju – problemem jest jednak zorganizowanie ich skupu i dystrybucji – mówi Joanka Szewczyk.

Przeczytaj także: Chcą kształcić specjalistów od tradycyjnych sadów

Karol Przybylak

Brak postów do wyświetlenia