Agrestada. Przywróciliśmy do życia zapominany superfood prosto z działki [wywiad]

blank

Zawirowania na rynku zmusiły właścicieli Owocowych Smaków do poszukiwania oryginalnego pomysłu na to, jak wykorzystać agrest. Efektem jest Agrestada, którą łatwo znaleźć na stacjach benzynowych, ale pojawia się także w ekosklepach i sieciach handlowych. Docelowo 100% oferty będzie miało certyfikat ekologiczny. Rozmawiamy z Andrzejem Obszańskim z Owocowych Smaków.

Dlaczego do waszego sztandarowego produktu wykorzystaliście akurat agrest?

Andrzej Obszański: W naszym gospodarstwie ekologicznym uprawialiśmy dużo agrestu, który głównie eksportowaliśmy. W pewnym momencie wystąpił problem po stronie odbiorcy. W momencie zbiorów pozostaliśmy bez zbytu i z dużą ilością agrestu nie tylko naszego, ale także od współpracujących z nami dostawców. Zaczęliśmy zastanawiać się nad rozwiązaniami i właśnie wtedy narodził się pomysł na Agrestadę. Wykorzystanie agrestu w napoju wszystkim kojarzyło się z powrotem do zapomnianych smaków dzieciństwa. Faktycznie tak jest. Do dziś otrzymujemy wiele utrzymanych w podobnym tonie informacji od naszych klientów.

Kiedyś przecież agrest z działki czy ogrodu wykorzystywało się do wszystkiego potem popadł w zapomnienie. Można powiedzieć, że udało nam się przywrócić do życia trochę zapomniany superfood, który tak naprawdę mieliśmy zawsze na wyciągnięcie ręki.

Podoba Ci się to, o czym piszemy?     

Eksperymentowaliśmy z połączeniem smaków z innymi owocami. Ostatecznie udało się zrobić 7 smaków.

blank

Będzie więcej?

Zobaczymy, ale nie jest to wbrew pozorom takie proste. Nie każdy owoc dobrze współgra z agrestem. Czasem zmienia się kolor, innym razem smak. Te 7 rodzajów to na dzień dzisiejszy ilość wystarczająca. Co ciekawe okazało się, że w różnych regionach kraju konsumenci mają różne preferencje smakowe – przy kilku wariantach smakowych jest szansa, że każdy znajdzie coś dla siebie.

Bardzo często wyzwaniem dla nowych marek jest połączenie rozpoznawalności z dobrą dostępnością. W tym drugim zakresie na pewno pomaga Wam obecność na stacjach benzynowych.

Wciąż budujemy markę Agrestady. To długi i trudny proces. Poukładanie produkcji, współpraca z dostawcami to wyzwanie, ale tak naprawdę najtrudniejsze zadanie to… sprzedaż. Bardzo cieszymy się ze współpracy z Orlenem, który stawia na polskie produkty i to nie tylko te od dużych dostawców, ale także mniejszych, takich jak my.

Dostępność na stacjach benzynowych bardzo ułatwia konsumentom nabywanie produktu, a nam budowanie rozpoznawalnej marki. Oczywiście jesteśmy dostępni także w innych miejscach i ta lista będzie się wydłużać.

Prowadzicie gospodarstwo ekologiczne, ale Agrestada na początku nie mała certyfikatu ekologicznego. Jak będzie to wyglądać w przyszłości?

Zmierzamy w takim kierunku, aby wszystkie Agrestady miały certyfikat ekologiczny. W tym momencie to już kwestia techniczno–prawna, a nie surowcowa. Dysponujemy surowcami ekologicznymi, mamy wdrożony system certyfikacji w przetwórni. Zdecydowanie pójdziemy w tym kierunku ze wszystkimi smakami.

blank

Ile gospodarstw ekologicznych współpracuje z Waszą firmą?

W większym lub mniejszym stopniu współpracuje z nami ok. 100 gospodarstw. Agrestada to nie wszystko, co robimy. Produkujemy też warzywa, prowadzimy Ekobazar we Wrocławiu, mamy też tłocznię oleju. Cieszy nas to, że udało nam się zachęcić do współpracy małych rolników, którzy widzą, że uprawa ekologiczna może się opłacać. Może być źródłem dochodu. Wcześniej w naszych okolicach (pogranicze Lubelszczyzny i Podkarpacia) panował duży marazm. Przy jakiejkolwiek współpracy prosta kalkulacja sprawiała, że praktycznie każde działanie było nieopłacalne. Teraz okazuje się, że prowadząc niewielkie gospodarstwo ekologiczne można osiągać dochody.

Jak oceniasz rozwój rynku eko w Polsce?

Rynek w Polsce rozwija się bardzo dynamicznie. Widać zmianę świadomości i zwyczajów wśród konsumentów. Rośnie patriotyzm konsumencki. Zdecydowanie wolimy jeść mniej a lepiej, poszukujemy też nowości, ciekawych produktów. Ciekawym zjawiskiem jest też rozwój rynku tzw. produktów impulsowych – to dobre miejsce dla żywności ekologicznej i rzemieślniczej, bo w tym wypadku często dla konsumentów cena nie ma aż tak dużego znaczenia.

Jakie są Wasze plany na przyszłość?

W planach mamy wprowadzenie napojów smakowych na bazie mate. Przygotowujemy je w taki sposób, że będą pierwszymi tego rodzaju na rynku. Wkrótce będę mógł podać więcej szczegółów.

Zatem czekamy. Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał: Karol Przybylak

Brak postów do wyświetlenia