Wielu ogrodników, zwłaszcza na początku swojej ogrodniczej drogi, nie zdaje sobie sprawy, że chodzenie po grządkach czy stąpanie po świeżo przekopanej ziemi – może mieć konsekwencje dla zdrowia gleby i roślin. W tym artykule wyjaśnimy, dlaczego udeptywanie ziemi lub jeżdżenie ciężkim sprzętem w ogrodzie to coś więcej – zagrożenie dla struktury gleby, korzeni roślin i wszelkiego życia, które w niej tętni.
Kiedy chodzimy po ziemi, jej drobne cząsteczki są ściskane i zbijane. W wyniku tego powstaje twarda, zbita warstwa, która utrudnia korzeniom roślin swobodne penetrowanie podłoża. Gleba traci swoją porowatość, a tym samym zdolność do magazynowania wody i powietrza. W konsekwencji tego rośliny, których korzenie nie mają miejsca na rozwój, rosną słabiej, szybciej się stresują i stają się bardziej podatne na choroby.
Jaki wpływ ma zbijanie gleby na życie mikrobiologiczne i rośliny
Udeptywanie ziemi ma również ogromny wpływ na życie mikrobiologiczne w glebie. W zdrowej glebie, jak opisują zasady permakultury, toczy się bogate, niewidoczne gołym okiem życie – bakterie, grzyby, nicienie i mikroorganizmy glebowe tworzą skomplikowane sieci powiązań. Rozkładają materię organiczną, wiążą azot i wspierają rośliny w przyswajaniu składników odżywczych. Zbita gleba ogranicza zaś dostęp powietrza i wody do tych organizmów, a wiele z nich ginie lub przestaje prawidłowo funkcjonować, co objawia się gorszym stanem naszych roślin.
Ściółkowanie jako naturalna ochrona gleby
Permakultura uczy, że ziemia powinna być chroniona i traktowana jak żywy organizm. Jedną z podstawowych zasad jest ograniczanie chodzenia po grządkach do minimum i tworzenie ścieżek tylko tam, gdzie jest to naprawdę potrzebne. Dobrym pomysłem zaczerpniętym z zasad permakultury jest też stosowanie grubej ściółki – warstwa słomy, liści czy kompostu nie tylko chroni przed zbiciem gleby, ale też wzbogaca ją w materię organiczną i tym samym wspiera mikroorganizmy. Widać to na grządkach, gdzie po kilku latach powstaje żyzna warstwa dobrego humusu. W takim luźnym podłożu pełnym życia nasze rośliny rosną znacznie lepiej, bo korzystają ze zdrowej gleby.
Pszczolinki, smukliki, trzmiele – to też życie w glebie
Zrozumienie życia w glebie i unikanie jej udeptywania to prosta inwestycja w zdrowie ogrodu na lata. Oczywiście kusi nas spoglądnie i sprawdzanie „jak rośnie?”. Każdy krok po grządkach jest jednak zwykle niepotrzebny, a wjeżdżanie ciężkim sprzętem na przykład pod drzewa może sprawić że długo będą się regenerowały. Dbając o porowatość i gruzełkowatą strukturę gleby, wspieramy nie tylko własne plony ale, jakby to nie zabrzmiało, o cały ekosystem – od bakterii po pszczoły. W Polsce żyje kilka gatunków łagodnych pszczół ziemnych. Żyją tworząc podziemne komórki lęgowe, często w nasłonecznionych, skąpo porośniętych miejscach. Są kluczowymi zapylaczami, bardzo pożytecznymi dla naszych sadów i ogrodów. Wymagają jednak zapewnienia im odpowiednich, niezasypanych ziemnych stanowisk lęgowych.
Przeczytaj też: https://biokurier.pl/dom-i-ogrod/top-10-drzew-do-ogrodu/
Świadome działania w ogrodzie to inwestycja
Pamiętajmy, że ogród to nie tylko miejsce, gdzie rosną warzywa czy kwiaty, ale antropogeniczny ekosystem. Reaguje on na nasze działania. Udeptywanie i jeżdżenie po ziemi może wydawać się drobnym problemem, ale w praktyce osłabia rośliny, degraduje życie w glebie i psuje jej równowagę. Jednym z przykładów jest niszczenie podłoża w lasach przez tzw. harvestery i inne ciężkie sprzęty do prac leśnych. Z innej strony, dla naszej zwykłej korzyści warto mieć ogród, w którym szanuje się ziemię i pozwala jej dobrze funkcjonować. To z kolei oznacza między innymi świadome poruszanie się po grządkach i pozostawianie gleby nienaruszonej. Zwłaszcza tam, gdzie chcemy mieć zdrowe rośliny.




