Regionalia 2017. Jak było w tym roku?

Na targi wybrałam się jako dziennikarz, ale nie przeszkodziło mi to w zrobieniu sporych, prywatnych zakupów. Bo żywność jest tym, na czym nie warto oszczędzać.

“Regionalia” odbyły się 21-23 kwietnia 2017 roku w Warszawie, w halach przy ulicy Marsa 56c. Choć spodziewałam się większej ilości dostawców, uważam, że warto było przyjechać na to wydarzenie. Wystawcy dwoili się i troili, aby zadowolić gości. Były promocje, degustacje i konkursy. Rozdawano gratisy, organizowano warsztaty i zachęcano gości do konsumpcji (nawet nalewek i wódeczek). Można więc było skosztować regionalnych specjałów, a jeśli komuś coś posmakowało, po prostu je kupić.

Świadomi swojej wartości

Wystawcy byli w pełni przekonani o jakości swoich produktów. Ujął mnie przedstawiciel firmy SemCo, który postanowił przekonać mnie do swojego flagowego produktu. – Proszę spróbować oleju rydzowego – stwierdził konfidencjonalnie. I zachęcał. – Jest rewelacyjny. Uwielbiany przez Niemców, u których bardzo trudno przeprowadza się konsumpcję. Olej rydzowy jest doskonały do śledzi. Warto troszeczkę zabarwić go olejem dyniowym i otrzymujemy prawdziwy przysmak! Olej rydzowy ma posmak cebulowo-szczypiorkowy i nie powstaje z rydzów, ale z… chwastu o nazwie lnianka – dodał starszy, bardzo profesjonalny mężczyzna.

Pozostali wystawcy również chętnie udzielali się dla prasy. Przerywali plotki i spożywanie posiłku, aby sfotografować się ze swoimi przysmakami, które z dużą ochotą rekomendowali. – Miód spadziowy jest od dawna pozyskiwany na Podkarpaciu. W 2010 roku został zarejestrowany przez Komisję Europejską i uzyskaliśmy Chronioną Nazwę Pochodzenia. Dlaczego? Bo tylko w naszych lasach występuje w tak dużym procencie jodła pospolita, gatunek bardzo wrażliwych drzew iglastych. To właśnie dzięki niej uzyskujemy najwyśmienitszy z miodów spadziowych – wyjaśniał Krzysztof Bałon z Gospodarstwa Pszczelarskiego na Podkarpaciu „Eko Bałon”. Dodał także, że miód spadziowy posiada mnóstwo wartości odżywczych.

Podoba Ci się to, o czym piszemy?     

Nie tylko dla ciała…

Podczas targów mozna było kupić zarówno mięsa, kiełbasy i pasztety, chleby, miody, smarowidła, konfitury, jak również zdrowe soki, cydr, napoje z chia, a więc szałwią hiszpańską, alkohole i ekokosmetyki. W czasie prowadzonych na targach warsztatów można było nauczyć się wyplatać specyficzne, kolorowe kukiełki, jakównież obejrzeć i zakupić kosztowne, ręcznie malowane kafle czy wreszcie nabyć piękny szal z wełny jagnięcej dekorowany ręcznie motywami kwiatowymi z firmy Malowane Wełną.

Podróże kulinarne

Odwiedzający Targi Regionalia skosztowali wyrobów z różnych regionów Polski oraz specjałów z Argentyny, Australii, Austrii, Grecji, Kanady, Maroka, Turcji, Uzbekistanu, Wielkiej Brytanii i Włoch. Wszystkie zaprezentowane produkty wyróżniały sie wysoką jakością, która miała swoje przełożenie na smak, zapach i wartości odżywcze. Powstały według oryginalnych receptur, były ponadto produkowane w sposób znany tylko danemu producentowi. Wiele z nich zyskało prestiżowe certyfikaty.

– Wciąż rośnie liczba świadomych konsumentów, dla których ważny jest certyfikat. Prowadzi to do wzrostu popytu na produkty o udokumentowanej jakości. Producenci mają tego świadomość i nie boją się dziś poddawać kontroli bezpieczeństwa i higieny czy kontroli dokumentującej szczególną jakość i charakter produktu, który wynika z zastosowania tradycyjnych surowców czy sposobów produkcji – mówiła Izabella Byszewska, prezes Polskiej Izby Produktu Regionalnego
i Lokalnego.

Jednym słowem, to była udana wycieczka. Moja jedyna bolączka to zbyt mały parking jak na tak duże wydarzenie. I spodziewałam się więcej stoisk z żywnością na ciepło, do zjedzenia od razu, na obiad dla głodnego konsumenta. Ale mimo wszystko, za rok chętnie znów odwiedzę “Regionalia”.

Regionalia odwiedziła i zrelacjonowała Małgorzata Szcześniak.

Brak postów do wyświetlenia