Kongres Wiosek Tematycznych za nami. Wracamy z lekkim niedosytem!

 

Za nami I Ogólnopolski Kongres Wiosek Tematycznych, których organizatorem była Nidzicka Fundacja Rozwoju NIDA, przy współudziale Europejskiego Funduszu Rozwoju Wsi Polskiej. Jak było?

Stara mądrość ludowa głosi, że lepiej odejść od stołu z lekkim niedosytem, niż wytoczyć się od niego z poczuciem przesytu i przejedzenia. By pozostać przy tym kulinarnym (i tym samym bliskim nam) porównaniu-tak też można podsumować te dwa dni (21-22.03) obrad.

Można dyskutować o zasadności doboru krajowych trenerów warsztatów, które niestety sprowadziły się do wykładów i nie do końca niestety na temat. Bo przecież pomysł na rozwój wiosek tematycznych zawiera się przede wszystkim w ofercie, ale ofercie skierowanej do dość ograniczonego (by nie powiedzieć) niszowego odbiorcy, czyli turysty zainteresowanego lokalnym dziedzictwem kulturowym (w tym oczywiście i kulinarnym) oraz bliskością natury. Z tego powodu trochę dziwi zaproszenie trenera zajmującego się filantropią i marketingiem organizacji dobroczynnych jak też osoby z dość kontrowersyjnego projektu czyli parku rozrywki w Bałtowie, który raczej trudno by już obecnie nazwać wioską tematyczną.

Podoba Ci się to, o czym piszemy?     

Prócz tego niepokoić może pewna forma umasowienia projektu wiosek tematycznych- 60 podmiotów w nim uczestniczących, to sugerowałoby, że jesteśmy wręcz potęgą w Europie odnośnie tego typu oferty turystycznej. Tymczasem doświadczenia Austrii i Niemiec na których wzorują się nasi krajowi organizatorzy pokazują, że jest to ciekawy pomysł na spędzenie czasu wolnego, ale skierowany do niszowego odbiorcy. Z tego powodu wioski i ich oferty produktowe muszą być perfekcyjnie dopracowane, bez żadnych niedoróbek!

Prócz tego zachodnie doświadczenie pokazuje, ze nie wystarczy tylko finansowanie w okresie trwania projektu, ale potrzebna jest determinacja w działaniu oraz identyfikacja z celami (wioski). A tego jakoś zabrakło (lub było nienależycie akcentowane) podczas dwudniowego spotkania. Daleki jestem od negowania istoty Wiosek jako takich, ale to nie może być masówka. Można u nas zrobić dobrze działającą wioskę, która tętni życiem po zakręceniu kranu dotacji programowych – świadczy o tym przykład Dobkowa opisany w marcowym Biokurierze.

Za mało też było podkreślania wprost, że do wygrania, czyli by wioski żyły tętniącym życiem pełnym turystów potrzeba niesamowicie dużo samozaparcia i konsekwencji w działaniu, a proponowana oferta musi być przepojona zaangażowaniem gospodarzy wioski i niepowtarzalną atmosferę, która ma znaczący wpływ na emocje i wspomnienia jakie turysta, zabiera z sobą do domu. To nie jest tak, że wioski tematyczne powstają niejako „przy okazji”, bo jest akurat sposobność na dofinansowanie. To są bardzo ciekawe oferty turystyczne i tym samym możliwość aktywizacji wiejskich środowisk, ale nie można ukrywać, że jest to też bardzo trudna w realizacji oferta. Inicjatorzy projektu powinni w dalszej pracy skupić swą uwagę nie na rozszerzaniu listy podmiotów w nim uczestniczącym, lecz na podwyższeniu jakości oferowanych usług i by nie była to oferta okazjonalna, ale najmniej cykliczna lub sezonowa.

Bez wątpienia najciekawsze były prezentacje i wystąpienia podczas drugiego dnia przedstawicieli wiosek z Austrii i Niemiec-pokazano bogatą ofertę pobytową, warsztatową i eventową skierowana do różnych grup turystów. Na pewno jest od kogo brać przykład, ale nie popadajmy w czarnowidztwo, bo my też już mamy się już czym pochwalić i o tym zapewne już niedługo będzie można przeczytać w Biokrierze!

dr Piotr Geise

Brak postów do wyświetlenia