Markthal: róg obfitości w Rotterdamie

Rotterdam z powodu zniszczeń wojennych nie może pochwalić się zacnymi zabytkami. Od jesieni 2014 r. ma jednak nowy kulinarny symbol. Jak przystało na port, jest to hala targowa. Kto był w Holandii, ten wie, że ten kraj znany jest z niekonwencjonalnej, acz na wskroś praktycznej architektury. Markthal łączy w sobie funkcje mieszkalne z usługowymi i przypominać może wielki hangar lotniczy lub łuk triumfalny, którego wewnętrzne ściany oraz sufit (łącznie 11 000 m²) pokryte są obrazami… owoców i warzyw.                                            

Hala ma 120 m długości, jest szeroka na 70 m i wysoka na 40 m, co sprawia, że mógłby w niej „zaparkować” Jumbo Jet. Poza tym ma 12 kondygnacji nad ziemią i 4 poniżej, gdzie znajduje się parking na 1200 stanowisk. Nad sklepami i restauracjami, w ścianach tej parabolicznej konstrukcji, znajduje się ponad 220 mieszkań, które w większości mają również okna z widokiem na wnętrze hali. Z okien na najwyższym piętrze klienci poruszający się między straganami i sklepikami sprawiają wrażenie mrówek, które skrzętnie uwijają się w tym labiryncie pełnym smakowitości.

Gojnik – właściwości “górskiej herbaty” z Grecji

Markthal dziełem sztuki?

Niebanalność hali przejawia się nie tylko w oryginalnej bryle, ale i w wielkim fresku zdobiącym wnętrze. Malowidło zatytułowane „Róg obfitości” poraża swym ogromem, bo mimo że jest wesołe i pogodne, to jakoś człowiek dziwnie się czuje na widok truskawki wielkości domu jednorodzinnego! A kłosy zboża są niczym dźwigi budowlane. Ma się uczucie bycia bombardowanym produktami w wersji XXXL! Ale gdy tylko z powrotem głowa znajdzie się w normalnym położeniu, to naszym oczom ukażą się już towary w normalnych kształtach.

Lukrecja – łakocie czy lekarstwo?

Jest w czym wybierać pośród 100 sklepów na parterze oraz licznych restauracji znajdujących się na tym samym poziomie, jak i na antresoli. Jak zawsze w tego typu miejscach obok lokali z międzynarodową kuchnią (włoską, bliskowschodnią itp.) są też okazje do delektowania się miejscowymi specjałami, chociażby w Schmidt Matjes czy też w Bram Ladage Pommes. Jednym słowem, wszelkiej maści łasuchy mogą z czystym sumieniem oddać się spokojnemu kulinarnemu shoppingowi i spędzaniu czasu w restauracjach i barach przekąskowych z szynką Serrano czy też wielkimi bochnami Goudy.

Hala to miejsce spotkania zarówno wyrafinowanych delikatesów, w postaci egzotycznych owoców i dań, jak i miejsce, gdzie można nabyć „normalne” pomidory (także w wersji bio).