Kreta – największa wyspa Grecji. Daj się porwać!

Kreta to wyspa znana z upraw owoców i nasadzeń szczepów winorośli, z czego cześć jest wykorzystywana do produkcji rodzynek. Należy też do największych eksporterów oliwy z oliwek w Unii Europejskiej.

Kreta to grecka wyspa położona na Morzu Śródziemnym. Jest to największa wyspa kraju, a przy tym piąta co do wielkości wyspa śródziemnomorska. Jej największym miastem jest Heraklion.

To na Krecie odkryto jedne z najstarszych śladów przodków człowieka. Zdaniem naukowców mają 5,7 mln lat.

Kuchnia Krety – smacznie i swojsko

Odwiedzając Kretę, można odnieść wrażenie, że potrawy tam serwowane mają wiele wspólnego z kuchnią kontynentalnej Grecji. To jednak tylko pozory.

Kuchnia Krety, podobnie jak kulinaria w całej Grecji, nie wykształciły arystokratycznej kultury jedzenia znanej chociażby z Francji. Kuchnia grecka jest chłopska w pozytywnym sensie. Na wyspie, w porównaniu z pozostałymi częściami Grecji, jada się więcej potraw przygotowywanych na bazie mięsa z owiec i kóz, które są serwowane z dużą ilością tymianku. Specjalnością Krety jest też jogurt z mleka kóz i owiec (jaourti). Do gotowania ryżu wykorzystuje się z kolei wywar, w którym gotowano owcze lub kozie mięso. Kreta też jest znana z potraw ze ślimaków. Popularna jest sałatka z dzikich ziół.

W okolicach Kavousi na północy wyspy rośnie jedno z najstarszych drzew oliwnych na świecie.

Tawerna, kawiarnia, restauracja – gdzie zjeść na Krecie?

Kreta ma też cechy wspólne z pozostałymi regionami Grecji. To kafenion, czyli grecka kawiarnia dla miejscowych mieszkańców miasta lub wsi. Ale wypicie kawy w takim miejscu niegdyś był tylko pretekstem. Odwiedzali go mężczyźni pracy, gdzie rozmawiali i grali w karty. Kobiety w tym miejscu nie były mile widziane. Tematy poruszane w kafenionie często dotyczyły polityki. Mówi się wręcz, że miejsce to pełniło rolę lokalnego parlamentu. Dyskutowało się tam o polityce małego i dużego kalibru, ale i o miejscowym życiu – o cenach ziemi, domów czy zmianie statusy cywilnego przez sąsiadów. To tam również finalizowano wiele istotnych transakcji.

Do dziś niemal każde miasto i wieś mają swój kafenion. Nadal jest to miejsce spotkań lokalnej społeczności, w których coraz częściej uczestniczą też kobiety. To taki, można by rzec, wiejski kosmos – trochę hermetyczny i nie do końca zrozumiały dla osób z zewnątrz. Problemem jest bowiem nie tylko znajomość języka i dialektu, ale przede wszystkim wszelkich zawiłości lokalnych i charakteru mieszkańców. A więc nawet jeśli zostaniemy zaproszeni do wspólnego biesiadowania, trudno nam będzie zrozumieć, o czym dokładnie jest mowa. Warto jednak odwiedzić lokalną kawiarnię, poczuć jej klimat i zobaczyć, w jaki sposób Grecy spędzają wolny czas.

Wojciech Osiński o podróżach, gotowaniu i lokalnej kuchni

Kuchnia Krety – tradycja naznaczona nowoczesnością

Kreta od lat jest częstym kierunkiem turystycznym, obieranym przez ludzi wielu narodowości. W sezonie urlopowym na wyspie bywa więc tłoczno. To dla nich też zmienia się lokalny krajobraz. Z mapy Krety znikają tradycyjne kawiarnie, gdzie pierwotnie serwowaną wyłącznie kawę. W ich miejsce pojawiają się zacharoplastio, które poza “małą czarną” oferują również ciasta. Turystyka masowa sprawiła, że zaciera się sztywny podział na tawerny i restaurację oraz lokalne kawiarnie. Coraz trudniej doświadczyć w nich prawdziwego greckiego klimatu. Z map znikają też klasyczne tawerny, które jeszcze do niedawna na Krecie były miejscem, w którym oferowano grillowaną, smażoną rybę lub mięso. Wyróżniano:

  • estiatorio – odpowiednik kontynentalnej restauracji, serwującej nieco bardziej wyszukane dania,
  • psarotaverna – restauracja rybna,
  • kosmiki taverna – tawerna z daniami z wyższej półki,
  • paradosiaki taverna – miejsce, w którym podaje się dania kuchni regionalnej i tradycyjnej.

Obecnie ten podział powoli zanika, zwłaszcza w popularnych miejscowościach turystycznych, a szkoda.

Wielka grecka uczta

Dawniej też w tawernie nie można było kupić kawy i słodyczy, biesiadowano tam przy muzyce. Gospodarzami była najczęściej rodzina. Żona odpowiadała za przygotowanie potraw, mąż i dzieci podawali zamówione dania. Po zakończeniu posiłku dziękowali gościom kieliszkiem lokalnego trunku czy talerzem owoców. Kto będzie mieć szczęście lub dobrze orientuje się w mapie lokalnych restauracji, trafi na właśnie taką – ciepłą i rodzinną atmosferę lokalu. Ale na samotność w takich miejscach nie ma co liczyć. Kreteńczycy nie mają w zwyczaju samemu wybierać się do restauracji lub tawerny na posiłek, który jak w całej kulturze śródziemnomorskiej, jest towarzyską celebracją i miłym sposobem na spędzenie wolnego czasu. 

Tradycyjnie biesiadowanie zaczyna się od przystawek (są to najczęściej sałatki), następnie na stole pojawiają się ryby lub grillowane mięsa. Dania serwowane są na dużych półmiskach, przeznaczone są dla wszystkich. Najczęściej płaci jedna osoba, by przy kolejnym spotkaniu obowiązek ten przejął ktoś inny.

Dania w tawernach podaje się bardzo gorące (lauwarm), a napoje mocno schłodzone. Jako dodatki do dań podaje się własnej domowej roboty frytki, gotowane ziemniaki, ryż, rzadziej makaron. Popularna jest oliwa z oliwek, z której słynie Kreta.

Zamawiając dania w restauracji lub tawernie, warto zwrócić kelnerowi uwagę odnośnie płacenia rachunku. Już na wstępie warto określić, czy płaci jedna osoba z grupy, czy każdy osobno. Dolicza się też mały napiwek.

Zwyczajem kultury śródziemnomorskiej główny posiłek jada się wieczorem, a jedzenie to pewna forma celebracji. Kolację jada się z reguły nie wcześniej niż o 21.00. Tawerny i restauracje otwarte są najczęściej do długich godzin nocnych. Z kolei śniadania są bardzo oszczędne, jeżeli w ogóle się je jada. Grekom o poranku z reguły wystarcza filiżanka lub dwie kawy.

Na Krecie popularna jest jagnięcina i mięso owcze. Wśród dań są m.in.: juvétsi – pieczony makaron z wołowiną i jagnięciną, paidákia – grillowany kawałek jagnięciny. Popularne są też gotowane ślimaki (kúklus), ksifía, czyli pieczony filet z miecznika oraz marídes – chrupiące, smażone sardele. W Wielkanoc serwuje się magiritsa, czyli zupę z baranich podrobów.

Taniec, którego nie ma

W 1964 r. świat zachwycił film “Greg Zorba”, do którego muzykę napisał Mikis Theodorakis. Szybko zyskała na popularności, a taniec do jej rytmu do dziś określa się tańcem Zorby lub po prostu Zorbą. I choć klimatem i choreografią zbliżony do autentycznych greckich tańców ludowych, nie mają z nimi nic wspólnego. Sirtaki w takiej formie, zmyślonej i bez dłużej tradycji, stanowi dzisiaj atrakcję regionalną. 

Na Krecie każdy znajdzie coś dla siebie. Ludowy klimat, ale z mocnym akcentem współczesności. Tradycyjne potrawy, choć naznaczone współczesnymi trendami kulinarnymi. A mimo to kusi i przyciąga swoim wyjątkowym klimatem.