Wiejskie siedliska, czyli o tym czego pragną… turyści?

Dla wielu Polaków wypoczynek na „zabitej dechami” wsi staje się atrakcyjniejszą formą wypoczynku niż urlop na rajskich plażach. Wiejskie siedliska coraz częściej zastępują pięciogwiazdkowe hotele. Im bardziej proste, tym lepiej. Muszą jednak oferować emocje. Na tereny wiejskie przybywają bowiem nowe segmenty turystów – hipstersi, łowcy przygód, cyfrowi zwiedzający czy fit loversi, czyli miłośnicy zdrowego odżywiania. A im spanie na sianie z pianiem koguta w tle już nie wystarczy.

Dawniej było nie do pomyślenia, by urlop spędzić w miejscu wydawałoby się tak pospolitym jak wieś. Te czasy jednak minęły. Dzisiaj otwiera się coraz więcej agroturystyk, a te istniejące prześcigają się w uatrakcyjnianiu swoich ofert.

Agroturystyczne zagrody zmieniają się, ponieważ zmienia się także profil turysty, jego potrzeby i wymagania. Już nie pyta dokąd ma jechać, ale po co. Co ciekawe, coraz częściej raj na ziemi dla turystów na wsi tworzą miastowi zmęczeni życiem w mieście.

– W końcu kto bardziej zrozumie potrzeby mieszczucha niż drugi mieszczuch

– podsumowuje ze śmiechem Katarzyna Górna, która wraz z mężem stworzyła “Górną Chatę”, agroturystyczne eldorado w oddalonych od cywilizacji górach Gorcach. Dodaje:

– Agroturyści szukają prostoty połączonej z odrobiną luksusu. Proponujemy im więc chaty z pięknymi wnętrzami, swojską żywność, ale także serwujemy im piękne widoki i kąpiele w najwyżej położonym w Polsce stawie kąpielowym, w gorącej bani. Goście kochają także wylegiwanie się na hamaku rozwieszonym pośród drzew. Obok nas nie ma restauracji, kramów z chińskimi pamiątkami, ulic, samochodów. Tutaj można się poczuć tak, jakby inny świat nie istniał. Najbardziej zaskakuje cisza

– opowiada Katarzyna Górna.

Współczesny turysta, czyli kto?

Sielskość to główne marzenie turystów. Co nie oznacza, że nie są oni wymagający. Są, i to bardziej niż kiedyś, ale zmieniły się ich pragnienia. Z tego powodu agroturystyka już od paru lat przestała być ofertą tanich wczasów na łonie przyrody. Wraz z produktem i atrakcyjną ofertą, trzeba oferować doznania.

– Pierwszy trend kulturowy to slow tourism, czyli zaprzeczenie turystyki masowej, gdzie oferta szuka turysty zmęczonego wczasami na zatłoczonej plaży, w uniwersalnej formule. W zamian dostajemy to, czego szuka dziś turysta wybierający się na wieś – wiejskiej idylli.
W świadomości tych osób wieś to wciąż miejsce sielskie, gdzie bliskość dzikiej przyrody miesza się z żywą kulturą wsi

– mówi dr Wojciech Knieć, socjolog wsi.

Drugi trend to tzw. turystyka przygody, gdzie dodatkowo – oprócz noclegu, oferowane są wrażenia – nietypowe, specyficzne. Są to m.in. kulinaria lokalne, łowienie ryb, grzybobranie, udział w zabawach stylizowanych na wiejskie itp. Te trendy mieszają się ze sobą. Pragnieniu obcowania z sielskością i prostotą wsi towarzyszy jednocześnie ambiwalentne pragnienie wczasów z obecnością dyskretnego luksusu. Wiodące ośrodki agroturystyczne, stale śledzące trendy, oferują zatem idyllę wsi, gdzie pod strzechą mamy wi-fi

– uzupełnia uczony.

Co ważne, turystyka nie powinna ograniczać się już do jednego usługodawcy, obiektu czy atrakcji. By się rozwijać, powinna mieć charakter sieciowy. Dlatego tak ważne jest tworzenie sieciowego produktu turystycznego, spakietowanej oferty opierającej się o strukturę podmiotów, atrakcji, miejsc, punktów obsługi i obiektów, funkcjonującej jako jedna spójna koncepcja, która posiada markę. Dla efektywnego rozwoju oferty turystycznej danego regionu nie wystarczy indywidualna aktywność poszczególnych operatorów rynku turystycznego. Konieczne jest współdziałanie wszystkich podmiotów. Rolę kreatora mogą pełnić przykładowo Lokalne Organizacje Turystyczne.

Premiera Agropasji zawsze w niedzielę o 18:20 w Polsat News. Oglądaj także na platformach IPLA i YOUTUBE.