5 powodów by sprawdzić jak smakuje Frankfurt

Bez większego problemu można założyć, że większość z ponad 5 mln. turystów (4. miejsce w Niemczech, po Berlinie, Monachium i Hamburgu) to osoby motywowane celami służbowymi. W końcu jest to miasto targów. Tymczasem Frankfurt to nie tylko biznes, banki i drapacze chmur. To znacznie więcej. Także na talerzu i w kuflu a w zasadzie w … Schobbe. Kolejna część cyklu #wyjazdowepiatki 

Frankfurter Grüne Soße – sos, który doczekał się pomnika

czyli Frankfurcki Zielony Sos (Chronione Oznaczenie Geograficzne) jest podawany na zimno do gotowanego lub pieczonego mięsa czy też do ryby, z dodatkiem pieczonych ziemniaków lub ziemniaków w mundurkach. Sos przyrządzany jest na bazie majonezu oraz słodkiej i kwaśnej śmietany jednak cała jego magia zawiera się w kompozycji siedmiu ziół: szczypioru, szczawiu, biedrzeńca, pietruszki, rzeżuchy, trybuli i ogórecznika. Legenda głosi, że matka Johanna Wolfganga von Goethe w pierwszej połowie XIX w. przyczyniła się do wydrukowania receptury Sosu.

Obecnie na miejscowych bazarach można kupić przygotowane mieszanki 7 ziół do domowego przygotowania regionalnego specjału. Jak nietrudno się domyślić jest to potrawa sezonowa i zgodnie z tradycją pojawia się na stole po raz pierwszy w „zielony czwartek”, czyli dzień przed Wielkim Piątkiem i serwowana jest do pierwszych, jesiennych przymrozków.

Podoba Ci się to, o czym piszemy?     

Od 8 lat organizowany jest w maju Festiwal Zielonego Sosu, a o rok starszy jest… pomnik Sosu! Ma on formę 7 małych szklarni, ustawionych w jednym rzędzie, które symbolizują 7 ziół potrzebnych do przyrządzenia Sosu. Wokół (a nie wewnątrz) szklarń rosną zioła. Każda ze szklarni ma inny odcień zieleni.

Cydr i cydrownia

Zdecydowanie najpopularniejszym biesiadnym napitkiem jest cydr nazywany tu Ebbelwei lub Ebbelwoi, który podaje się w „Schobbe“– we Frankfurcie mają one pojemność 0,3 l., co nie oznacza, ze w innych regionach Niemiec „Schobbe” mogą pomieścić od 0,25 do 0,5 l. jabłecznika (Apfelwein). Tradycja wyrobu tego produktu w okolicach Frankfurtu sięga początku XVII w.

Warto odwiedzić „Zu den drei Steubern” przy Dreieichstraße 28. Specyfiką tego liczącego ponad 100 lat lokalu (można go określić jako modelowy przykład cydrowni, bo nawet polecany jest przez niemiecki slow food) jest nie tylko atmosfera, ale też fakt, że jest on nieczynny od soboty do poniedziałku!

Frankfurterki

Cydr pija się m.in. w towarzystwie… frankfurterek, których historia wyrobu sięga średniowiecza. Podawane są na gorąco (ale nie mogą być gotowane, tylko parzone-podobnie jak to jest w przypadku naszej, białej kiełbasy) z bułką lub sałatką ziemniaczaną, musztardą lub chrzanem.

Soleier – marynowane jajka…

W „Zu den drei Steubern” serwują również kolejny specjał – Soleier, czyli marynowane jajka. Ta przekąska oferowana jest prosto ze szklanego słoja. Nieobrane jajka na twardo w solance z przyprawami typu ziele angielskie, pieprz ziarnisty, liść laurowy, kminek to idealna przekąska do cydru.

Ekologiczne B&B? Villa Orange

Lekko posileni i z ugaszonym pragnieniem możemy udać się na zasłużony nocleg. Villa Orange, to jedyny w mieście certyfikowany „zielony” obiekt. Villa Orange to ekologiczny obiekt w kategorii B&B, w którym śniadania mają pełną gwarancję ekologiczności. Pozostałe posiłki serwuje się w przypadku organizowania w obiekcie zamkniętych spotkań biznesowych, szkoleń, warsztatów lub innych imprez okolicznościowych, gdzie maksymalna liczba uczestników nie przekracza 30 osób.

Ten neoklasycystyczny budynek z 1914 r., który od niespełna 20 lat pełni funkcje hotelowe, a od 8 lat posiada eko-certfikaty, dysponuje 38 pokojami w trzech kategoriach, które różnią się aranżacją wnętrz. Jest to dogodne miejsce do wypoczynku i relaksu po pełnym stresu dniu i spotkań biznesowych czy też pobycie na targach.

Jak przystało na certyfikowany obiekt, również środki czystości są produktami ekologicznymi, neutralnymi dla alergików jak tez bez dodatków chloru czy też optycznych rozjaśniaczy (tak uciążliwych dla osób dotkniętych różnego rodzaju uczuleniami i nadwrażliwościami). Nie wiadomo, czy to magia budynku i jego historii sprawia (przez większą część swego żywota był on w zakonnym władaniu), że Villa Orange to idealne miejsce spokojnego, niczym nie zmąconego, głębokiego snu, a może śpi tam się wygodnie, bo po prostu są wygodne łóżka z naturalną pościelą, bez syntetycznych dodatków!

Sprawdź inne teksty z serii #wyjazdowepiatki

Piotr Geise

Brak postów do wyświetlenia