W lesie podłączamy się pod rytm natury [wywiad]

W lesie jest spokojnie i cicho. Okazuje się jednak, że to nie tylko azyl, w którym można koić skołatane nerwy, ale też miejsce, w którym zadbamy o swoje zdrowie. W dobie pandemii to właśnie tam powinniśmy przebywać jak najczęściej. Dlaczego? Opowie o tym dr n. med. Katarzyna Simonienko, psychiatra i certyfikowany przewodnik kąpieli leśnych.

Las leczy?

dr n. med. Katarzyna Simonienko*: Leśne wędrówki podnoszą naszą odporność i wspomagają terapię wielu chorób, takich jak astma, nadciśnienie czy depresja. Las powinien też być naszym azylem w dobie pandemii.

Przeczytaj również: Zespół przewlekłego zmęczenia chorobą naszych czasów

Uchroni nas przed Covid-19?

Wspomaga nas w walce z dwoma największymi zagrożeniami niesionymi przez Covid-19: niską odpornością na infekcje oraz przewlekłym stresem. Las wspomaga procesy immunologiczne, zwiększając aktywność i liczbę komórek NK (naturalnych zabójców) oraz wpływając na stres oksydacyjny, procesy zapalne, a nawet nowotworzenie (promowanie działania komórek produkujących granzymy i granulizynę).

Podoba Ci się to, o czym piszemy?     
Dr n. med. Katarzyna Simonienko, źródło: Instagram

Oczywiście nie znaczy to, że osoby, które chodzą do lasu, nie zarażą się koronawirusem. Ich system odpornościowy ma jednak szansę funkcjonować sprawniej. Lepiej poradzi sobie z różnym infekcjami.

Włoskie badania sugerują ponadto, że ryzyko poważnych powikłań poinfekcyjnych prowadzących do śmierci może być mniejsze u osób, które odbywają regularne wędrówki po lesie. Takie wyniki odnotowano na zielonych terenach śródziemnomorskich.

A co ze stresem? Las koi nerwy?

Oczywiście! I to teza poparta wieloma badaniami. Pamiętajmy, że na odporność fizyczną wpływa też poziom stresu. Im jest wyższy, tym łatwiej zapadamy na różne choroby. Las obniża stres, co jest korzystne z punktu widzenia immunologii, ale też w kontekście zdrowia psychicznego.

Osoby przebywające w lesie stają się odporniejsze na stres, szybciej się go pozbywają i szybciej do siebie dochodzą po przeżytym stresorze. Poziom kortyzolu, hormonu wydzielanego w stresie przewlekłym, po kąpielach leśnych znacząco się obniża, poprawia się poczucie komfortu i witalności.

Mamy więc całą grupę zaburzeń związanych z przewlekłym stresem i lękiem, gdzie przebywanie w lesie może być korzystne. Do tego dołączmy zespół metaboliczny, nadciśnienie tętnicze, cukrzycę typu 2, ADHD, dolegliwości bólowe związane z obciążeniem mięśni i stawów. W przypadku tych chorób wędrówki leśne naprawdę mogą pomóc.

Zaryzykowałabym tezę, że im więcej lasów w dobie pandemii, tym lepiej dla naszego zdrowia.

Czy las to dobre miejsce na spacer z dzieckiem?

Idealne! Pobyt w lesie rozwija kreatywność, wspomaga funkcjonowanie poznawcze: pamięć, koncentrację uwagi, a jednocześnie wycisza. Usprawnia zdolności matematyczne i językowe, zwiększa pewność siebie, ciekawość świata, obniża stres, zmienia nawet budowę mózgu (!). Stanowi też swoistą “szczepionkę”. Ryzyko zachorowania na choroby psychiczne u osób, które dzieciństwo spędzały wśród zieleni jest mniejsze, a dość dobrze przebadanym tematem jest tu np. depresja.

“Lasoterapia” Katarzyny Simonienko

Profilaktyka chorób psychicznych pojawiła się w naszej rozmowie już kilkakrotnie. A zatem co takiego spotkamy w lesie, że poczujemy się zrelaksowani?

Za każdym razem coś innego i to jest właśnie piękne. Mnóstwo detali, wzorów, faktur, zależności między różnymi organizmami. Odpręża nas ich obecność, ale też naturalne dźwięki – śpiew ptaków, szmer liści i wody są uznane za jedne z najbardziej relaksujących dźwięków dla ludzkiego mózgu. Dodajmy do tej listy naturalność procesów i niezmienność rytmów.

Ale o to niestety coraz trudniej. Mamy mało lasów naturalnych, chronionych, a te, które rosną jako uprawy, bardzo często są wycinane.

Ale wróćmy do tego, w jaki sposób las leczy. Jakie mechanizmy tu zachodzą?

Natura bardzo często działa kompleksowo. Dzieje się tak w przypadku stosowania ziół leczniczych, gdzie nie tyle konkretna substancja czynna odpowiada za efekt, ile synergistyczne działanie różnych składników budujących daną roślinę. Podobnie jest z lasem.

Duże ekosystemy dążą do stabilności poprzez stabilizowanie zamieszkujących go populacji. Można to porównać do ciała, które, chcąc pozostać zdrowe, potrzebuje, żeby wszystkie jego organy były sprawne i w ten sposób działa – wydziela hormony, reguluje naturalne rytmy. Wszystko musi ze sobą współgrać.

Przeczytaj również: Ruch a zdrowie. Dlaczego aktywność fizyczna jest tak ważna?

My jako gatunek ssaka, który od wieków żył w lesie, “wchodzimy” w te mechanizmy, które działają na nas korzystnie, tak jak i na innych leśnych mieszkańców. Jest ich bardzo dużo.

To substancje czynne wydzielane przez rośliny, głównie drzewa, które wspomagają naszą odporność, wyciszają zestresowany układ nerwowy, regulują ciśnienie krwi, tętno, poziom cukru czy pracę mózgu. To interakcje z leśnymi mikroorganizmami, których obecność wpływa na to, co dzieje się z naszymi jelitami lub mózgiem, np. kontakt z bakterią glebową Mycobacterium vaccae wpływa na… zwiększenie poziomu serotoniny w mózgu, ta zaś odpowiada za poczucie szczęścia.

To wreszcie poczucie bycia we właściwym miejscu. Podświadomość otrzymuje sygnały, że to środowisko zapewnia nam warunki do przetrwania, rozpoznaje jako coś ewolucyjnie “własnego” i pozwala się odprężyć. W lesie korzystnie działają na nas barwy i fraktalność struktur naturalnych, rozproszone światło i zoptymalizowana wilgotność powietrza. Substancje terpenowe, olejki eteryczne, dźwięki wody liści, ptaków, kontakt z naturalnymi powierzchniami i podłożem, stąd tak ważny jest element dotykania kory, mchu, liści.

Czy na tym właśnie polegają leśne kąpiele?

Kąpiel leśna to uważny spacer w lesie, angażujący wszystkie zmysły. Ma dwa podstawowe założenia, które różnią ją od zwykłego spaceru, ale na tyle proste, że łatwo się ich nauczyć.

Pierwsze z nich to świadome używanie różnych sposobów percepcji. Oprócz obserwacji leśnych miejsc, dużą uwagę zwraca się na dźwięki, faktury, zapachy, temperaturę, wilgotność powierzchni. Dużo się tu dotyka, czasem nawet smakuje.

Drugą zasadą jest osadzenie w “tu i teraz”. W czasie leśnych kąpieli nie planujemy, nie rozmyślamy o przeszłości i trudnościach, nie szukamy rozwiązań różnych problemów.

Jesteśmy uważni na las, na naszą relację z nim w tym momencie i powinniśmy mieć “otwartą głowę” na to, co z tej relacji może dla nas wyniknąć. To oczywiście mogą być różnego rodzaju pomysły czy rozwiązania trudnych sytuacji, ale w trakcie kąpieli leśnej nie siadamy, żeby rozmyślać o konkretnych sprawach. Odłączamy się od codziennego rytmu i podłączamy pod rytm natury. Pozwalamy procesom dziać się spontanicznie. Uczestniczymy w ekosystemie, który toczy się wokół nas z naszym udziałem. I robimy sobie przerwę. Dosłownie.

W nurcie japońskim praktykuje się sam spacer z dotykaniem, wąchaniem i słuchaniem. W nurtach zachodnich często przewodnicy zachęcają do wykonywania ćwiczeń, które uwrażliwiają zmysły, pomagają bardziej skupić się na “tu i teraz” i ‘”podłączyć” pod bieg natury, jeśli to dla kogoś stanowi wyzwanie. A czasem naprawdę tak jest, zwłaszcza, jeśli żyjemy szybko, w dużych miastach, na co dzień mamy dużo bodźców i jesteśmy zestresowani presją. Nie nastawiamy się też na efekt – kto nazbiera najwięcej grzybów, przejdzie najdłuższy dystans czy zrobi super zdjęcia.

Kąpiel leśna to element lasoterapii, który to termin pojawia się w publikacjach naukowych. Czy to jednak pojęcia tożsame?

Terapia lasem to termin, który w jednych kręgach stosowany jest dość szeroko, w innych zawężany do określonych działań. Mówiąc ogólnie tak, jak spotykamy to w niektórych publikacjach naukowych – to korzystanie ze środowiska leśnego w taki sposób, by było to jak najbardziej korzystne dla naszego zdrowia. W tym ujęciu do terapii leśnych należą również kąpiele leśne (shinrin-yoku). Pojawiają się jednak organizacje, które rozróżniają te dwie praktyki, co moim zdaniem jest dość sensowne.

Kąpiel leśna jest tu zatem uważnym spacerem, w którym angażujemy nasze wszystkie zmysły i nie wymaga specjalnych interwencji ze strony osoby ja prowadzącej. Można ją wykonywać samodzielnie.

Terapia lasem jest natomiast działaniem ukierunkowanym na pomoc osobom już zmagającym się z jakimś problemem – wysokim poziomem stresu, zaburzeniami lękowymi, niską odpornością itd. Ma też zastosowanie w rehabilitacji po przebytych chorobach lub trudnościach. W kąpielach leśnych po prostu spontanicznie zanurzamy się w atmosferze lasu i poszukujemy świadomej, zmysłowej więzi z naturą. W terapii lasem szukamy pomocy i wsparcia, stąd też połączenie elementów kąpieli leśnych z technikami redukcji stresu – treningami relaksacyjnymi, elementami terapii poznawczo-behawioralnej, pracą z oddechem, częściej używamy wyobraźni, metafory. Terapeuta lasem zna też specyfikę grup osób z niepełnosprawnością. Będzie potrafił dopasować leśne aktywności do wymogów osób niepełnosprawnych ruchowo, intelektualnie, z zaburzeniami psychicznymi.

Spora grupa osób nie chodzi do lasu, bo się go… boi. Jest tam sporo “żyjątek”: kleszczy, rozmaitych owadów. Czy faktycznie stanowią zagrożenie?

Nie ma co oszukiwać – mogą być niebezpieczne. Jeśli mamy uczulenie na jad owadów – os, niektórych rodzajów much czy nawet komarów, trzeba rozważyć ryzyko. Jak silna jest to alergia i czy możemy się po prostu zabezpieczyć odpowiednim ubraniem lub repelentem. Zazwyczaj to wystarczy, ale trzeba mieć świadomość reakcji swojego ciała i jego ograniczeń.

A kleszcze? Ich boją się zwłaszcza rodzice małych dzieci.

To mit, że kleszcze są tylko w lesie. Więcej jest ich na łące, na trawnikach miejskich. Przywędrowują na naszych ubraniach, sierści zwierząt domowych, na plecakach dzieci, czasem znajduję je nawet w aucie! Kleszcze przenoszą szereg chorób, z których dwie spotykamy częściej niż pozostałe – jest to borelioza i kleszczowe zapalenie mózgu (kzm) lub opon mózgowych.

Na kleszczowe zapalenie mózgu nie ma konkretnych leków, a kleszcz może transmitować wirusa nawet natychmiast po ukąszeniu. Mamy jednak szczepionki, do których zachęcam. Stosujemy je całą rodziną od lat i czujemy się dużo bezpieczniej. Borelioza z kolei zwykle transmitowana jest później, kiedy kleszcz porządnie się wbije i troszkę sobie “posiedzi”. Liczy się więc czas reakcji. Szybko i fachowo usunięty ma dużo mniejsze szanse na zarażenie nas. Boreliozę można też leczyć, podając antybiotyki.

*dr n. med. Katarzyna Simonienko – propaguje wiedzę medyczną z zakresu terapii lasem w kraju i za granicą. Swoim pacjentom przepisuje las na receptę. Autorka książki “Lasoterapia”.

Brak postów do wyświetlenia