Startuje portal natoobe.pl – pasaż zdrowych zakupów

Umożliwienie wygodnego i niedrogiego zakupu żywności ekologicznej, tradycyjnej czy po prostu dobrej (bo nieprzemysłowej) od lokalnych wytwórców z najróżniejszych zakątków Polski – to zadanie, jakie postawili przed sobą twórcy startującego właśnie serwisu natoobe.pl .

 

Portal natoobe.pl to interaktywna platforma internetowa, która łączy dwa niespotykane dotąd podejścia: możliwość zakupów bezpośrednio od producentów produktów naturalnych, ekologicznych oraz tradycyjnych z wygodą, szybkością i wielkością asortymentu typową dla dużych internetowych eko-delikatesów. Natoobe ma stać się także miejscem wirtualnych spotkań i wymiany wiedzy.

Zrzut z ekranu – natoobe.pl

 

Podoba Ci się to, o czym piszemy?     
– Pomysł na portal dotyczący zdrowego i naturalnego stylu życia krystalizował się przez kilka ostatnich lat. Wynikał z naszych zainteresowań oraz doświadczeń życiowych. Jesteśmy aktywni i staramy się równoważyć codzienny wysiłek oraz stres związany z pracą zawodową ruchem – czasem nawet dość intensywnym – najlepiej na świeżym powietrzu. Narty, windsurfing, bieganie… Adam od ponad dziesięciu lat uprawia triathlon i dotąd kilkukrotnie startował, z całkiem niezłym wynikiem, w zawodach na dystansie Iron Man. Taki styl życia wymaga od nas odpowiedniej dbałości m.in. o to, co jemy. Wiemy, jak ciężko jest znaleźć żywność, która jest zdrowa albo po prostu… dobra. Mamy też mniej przyjemne doświadczenia związane ze stanem zdrowia naszych najbliższych i wiemy, jak ważna jest codzienna troska o odpowiednią dietę. Wreszcie, zwyczajnie nie podoba nam się to, co wielkoskalowy przemysł (nie tylko żywnościowy) robi z naszym środowiskiem, jak wpływa na zachowania i życie zwyczajnych, często nieświadomych tego wpływu ludzi; w miarę możliwości staramy się tę świadomość budować – wyjaśniają korzenie powstania serwisu jego twórcy:  Adam Turowiec, Maciej Winter i Marek Winter.

Z Adamem Turowcem porozmawialiśmy na temat działania, funkcjonalności i możliwości, jakie daje natoobe.pl a także o…niespodziance dla czytelników Biokuriera.


Karol Przybylak (Biokurier): Natoobe.pl to nie typowy sklep internetowy ze zdrową żywnością. Dlaczego?

Adam Turowiec (natoobe): Tak, to prawda – nie jesteśmy typowym internetowym eko-sklepem. Stworzyliśmy raczej platformę, za pomocą której setki małych i średnich producentów z całej Polski mogą w łatwy i wygodny sposób prezentować i sprzedawać wytwarzane przez siebie produkty. Oferujemy im pełną obsługę logistyczną, magazynową, a nawet księgową. Dla klienta, który takie towary chce kupić, nie jesteśmy jednak zwykłym „pośrednikiem” – katalogiem producentów, jakich spora liczba już funkcjonuje w polskim Internecie. U nas nie tylko można znaleźć i dotrzeć do produktów lokalnych wytwórców, ale także je  nabyć i, co najważniejsze, otrzymać taniej – bo w jednej przesyłce. Bez czekania i z pełną gwarancją dostępności. Ponadto, budować będziemy – obok części „sklepowej” – także część „wiedzową”, w której znaleźć będzie można mnóstwo informacji oraz fachowych porad (od współpracujących z nami specjalistów) na temat tego, jak zdrowo i naturalnie żyć oraz się odżywiać. To bardzo istotne, aby – wraz z możliwie pełną ofertą produktów – udostępniać także informacje o tym, z czym i w jaki sposób je stosować, a dodatkowo budować ogólną świadomość naturalnego stylu bycia.

KP: Jak szeroka będzie oferta asortymentowa? Czy kupimy w natoobe każdy eko-produkt?

AT:  Nasz docelowy asortyment to wszystko, co wiąże się ze zdrowym, naturalnym stylem życia: a więc nie tylko żywność (choć w tej fazie stanowi ona znakomitą większość), ale także np. kosmetyki, odzież, AGD, zabawki, literatura itd. Nie będziemy się jednak ograniczać wyłącznie do produktów certyfikowanych. „Eko”, „fair-trade” czy „gwarantowana tradycyjna specjalność” to ważne i rozpoznawalne oznaczenia, ale mamy w Polsce naprawdę bardzo wielu producentów dobrej, lokalnej żywności bez certyfikatów, których również warto promować i wspierać. Trzeba także wspomnieć, że zbudowany przez nas system logistyczny wyklucza na razie obrót produktami, które wymagają chłodniczych warunków przechowywania lub transportu (a więc takimi, jak np. nabiał) lub mają bardzo krótki termin przydatności do spożycia (np. chleb lub świeże zioła). Planujemy wprowadzić je do oferty wiosną (wtedy też pojawią się nowalijki!), jednak raczej na innych zasadach – bardziej lokalnie, po to, aby nie zwiększać kosztów dostarczania paczek do naszych klientów.

 

KP: A co na start – już teraz, w grudniu?

AT: W piątek, 2. grudnia, kiedy startowaliśmy, mieliśmy w natoobe ok 100 różnych rodzajów produktów. Dziś jest już ich o kilkadziesiąt więcej – codziennie pojawia się i pojawiać się będzie nowy asortyment. Obecnie prowadzimy zatowarowanie dla kilkudziesięciu kolejnych producentów i dostawców. Chcemy, aby za miesiąc – dwa, na natoobe można było kupić wszystko to, co w „normalnych” eko-sklepach, a dodatkowo jeszcze towary niespotykane gdzie indziej: wszystkie te „ciekawostki”, które do tej pory spotkać można było tylko na lokalnych festynach lub zielonych jarmarkach.

KP: A czy łatwo będzie można rozróżnić, który produkt posiada eko-certyfikat?

AT: Tak. Towary eko/bio będzie można łatwo znaleźć przy pomocy filtrów w wyszukiwarce, albo przez wybór takiej „grupy produktowej”. W tej chwili jest to ok. 30% może 40% asortymentu, ale te proporcje mogą się dynamicznie zmieniać, bo codziennie dochodzą nam nowe produkty i dostawcy.

KP: A jakimi kryteriami kierujecie się, wybierając produkty do waszej oferty?

AT: Nasze najważniejsze kryteria to: certyfikacja i jakość. Produkty z certyfikatami (eko, tradycyjne i in.) są tu łatwiejsze do weryfikacji: jeśli producent je posiada, można mieć do niego dość duże zaufanie (na etapie wprowadzania produktów do natoobe, dla takich produktów nie stosujemy dodatkowej oceny). Produkty bez certyfikatów są już bardziej kłopotliwe. Z takimi producentami w większości spotykamy się osobiście (przed podpisaniem umowy), często zasięgamy opinii „w środowisku” lub u sąsiadów; przeglądamy też Internet pod kątem opinii o ich produktach. Co bardzo ważne, każdy kupujący może (i będziemy do tego zachęcać) wystawić opinię produktom, które zakupił; to da nam, po jakimś czasie, wgląd w to, które produkty są dobre, a do których klienci mają zastrzeżenia. Będziemy dzięki temu mogli na bieżąco reagować i weryfikować asortyment oferowany do sprzedaży na natoobe.

KP: Ile przeciętnie trwać będzie realizacja zamówienia?

AT:  Szacujemy, że przeciętnie 2, góra 3, dni robocze (w przyszłości planujemy możliwość zamawiania typu ‘express’ oraz ‘w wybranym przedziale czasowym’, w tym – wieczór). Wszystkie produkty, które można zobaczyć w sklepie natoobe dostępne są od ręki, więc – od razu po złożeniu zamówienia – możemy przystąpić do jego realizacji.

KP: Jakie atrakcje przewidujecie na początku działania serwisu?

AT: Do 9. grudnia obowiązuje u nas Tydzień Darmowej Dostawy. Myślę, że to atrakcyjna propozycja dla naszych pierwszych klientów. Mamy też specjalną atrakcję dla czytelników Biokuriera. Tym z nich, którzy do końca roku (2011) zarejestrują się w portalu z użyciem kodu „biokurier”, możemy zaoferować rabat w wysokości 10 zł na przyszłe zakupy (do wykorzystania – już bez ograniczeń czasowych). Trzeba się tylko pospieszyć, bo liczba premiowych kont jest ograniczona. Rabat będzie przyznawany w natooPremii, czyli naszym programie rabatowym, który przy tej okazji chcemy trochę rozpropagować. Różni się on bowiem od typowych programów promocyjnych, jakich wiele na naszym rynku. W natoobe, za każdy zakup otrzymuje się konkretną kwotę natooPremii (wyrażoną w zł i zawsze widoczną przy kupowanych produktach), którą potem można wykorzystać do obniżenia należności za kolejne transakcje. W przypadku czytelników Biokuriera, 10 zł znajdzie się od razu na ich koncie natooPremii. Ponieważ promocje się nie łączą, skorzystać będzie zatem można dwa razy: w tym tygodniu – robiąc zakupy z darmową dostawą, a w przyszłości – korzystając z rabatu.

KP: Po jakie produkty najchętniej sięga Adam Turowiec?

AT: Najchętniej kupuję tzw. „lokalne przysmaki”, czyli produkty wytwarzane lokalnie, w małych ilościach, w gospodarstwach, kołach gospodyń itp. Często nie mają żadnych certyfikatów, ale po rozmowie z osobą je przygotowującą nie ma wątpliwości, że jest to produkt „nieprzemysłowy” (w naszym portalu też będziemy się starali stworzyć taką możliwość – nie tylko przeczytania tego, co producent sam o sobie napisze, ale także bezpośredniego z nim kontaktu, a nawet wizyty w gospodarstwie). Ponieważ lubię gotować, poszukuję też nowych smaków – więc wizyty u lokalnych wytwórców są dla mnie zawsze inspiracją kulinarną…

KP: Dziękuję za rozmowę, powodzenia w rozwijaniu serwisu.

AT: Dziękuję! Jesteśmy na samym początku trudnej drogi, która – mamy nadzieję – pomoże w budowie polskiego eko-rynku. Nie tylko poprzez wspieranie małych producentów, ale także budowanie świadomości. Najbliższe tygodnie spędzimy na ciągłym wprowadzaniu nowych produktów oraz ulepszaniu serwisu i dlatego będziemy wdzięczni za wszelkie, także (a może przede wszystkim) krytyczne, uwagi, które pozwolą nam uczynić natoobe naprawdę dobrą platformą. Myślę również, że także z Biokurierem przeprowadzimy razem jeszcze nie jedno wspólne przedsięwzięcie!


Chcesz być na bieżąco z BIO? Zapisz się na nasz newsletter (u dołu po lewej stronie)
lub sprawdź nasze profile na portalach społecznościowych Facebook i Twitter!     

Spodobał Ci się ten artykuł? Podziel się nim!



Polecamy kolejny eko przepis: Makaron z warzywami w sosie serowo-orzechowym

Brak postów do wyświetlenia