Inspekcja Handlowa przeanalizowała skład i oznakowanie żywności eko

Wyniki analizy żywności ekologicznej przeprowadzonej przez Inspekcję Handlową w pierwszym kwartale 2016 roku napawają optymizmem, choć występują niedociągnięcia.

Kontrola objęła 161 różnych obiektów na terenie całego kraju (sieci handlowe, hurtownie, sklepy ze zdrową żywnością, sklepy internetowe). Sprawdzano nie tylko jakość produktów, ale też ich oznakowanie (co jest niezwykle istotne w przypadku osób z alergią). Badaniu poddano niemal wszystkie produkty żywnościowe: soki, mięso, wędliny, pasztety, miody, makarony, jak również warzywa i owoce.

Wyniki kontroli napawają optymizmem, choć nie obyło się bez nieprawidłowości. Wykryto je w 15 partiach (2,5 proc.), w przypadku których zakwestionowano nieprzestrzeganie wymagań dla żywności ekologicznej. Duża ilość błędów dotyczyła oznakowania.

Badania laboratoryjne produktów rolnictwa ekologicznego pozwoliły na zakwestionowanie ich 16 partii (9 proc). Sprzeciw wzbudziły choćby takie błędy jak: niewłaściwa jakość pomidorów w puszcze, czy też niższa zawartość cukru od deklaracji na etykiecie. Nieodpowiednie oznakowanie dotyczyło 12,6 proc. partii (niektóre z nich naruszały przepisy o rolnictwie ekologicznym).

Podoba Ci się to, o czym piszemy?     

Na opakowaniach brakowało oznaczenia miejsca pochodzenia produktów, czy danych o zawartości cukru. Zakwestionowano również bezzasadne umieszczanie informacji, tj. produkt wolny od glutenu (była ona umieszczona na produktach, w składzie których nie było zbóż).

Nadgorliwość zaszkodziła producentom

Klient z opakowania żywności ekologicznej mógł dowiedzieć się, że dany produkt nie jest modyfikowany genetycznie. Samo w sobie jest to absurdalne, zważywszy na fakt, że żaden produkt rolnictwa ekologicznego nie może zawierać GMO. Jest to zatem zamierzony zabieg producenta, który w ten sposób chce nadać swoim wyrobom wyjątkowych właściwości.

Samo wprowadzanie konsumenta w błąd jest stosunkowo powszechnie praktykowane, zwłaszcza wśród producentów produktów żywności konwencjonalnej. Inspektorzy zauważyli, że na wielu produktach niezgodnie z prawem pojawiają się słowa „bio”, „eko”, „organic”. A określenia te mogą być stosowane jedynie w przypadku produktów, do użycia których użyto co najmniej 95 proc. składników z certyfikowanych upraw.

By uzyskać certyfikat, gospodarstwo rolne lub zakład przetwarzający czy paczkujący musi poddać się szczegółowej kontroli.

Na etykiecie produktu ekologicznego znaleźć się musi unijne logo (ekoliść), numer identyfikacyjny jednostki certyfikującej oraz oznaczenie miejsca produkcji rolniczej (rolnictwo UE, rolnictwo spoza UE, rolnictwo Polska).

Oprac. Agnieszka Gotówka

Brak postów do wyświetlenia