Farmer’s fridge – sałatki na bazie lokalnych i ekologicznych składników w automacie vendingowym

Okazuje się, że ludzka wyobraźnia nadal zmienia rzeczywistość. Kto by pomyślał, że za pomocą automatów vendingowych można sprzedawać zdrowe surówki. Na taki pomysł wpadł młody Amerykanin, Luke Sanders z Chicago.

Surówki z  automatu

Jak mówi pomysłodawca i twórca tego biznesu: Zdałem sobie sprawę, że przecież mogę robić świeże dania, bez dodatku konserwantów czy innych śmieci  i umieścić je w automacie. A najważniejsze, że będą one pyszne. Chcemy mieć wszystko, co pozwoli stworzyć najlepsze sałatki, jakie kiedykolwiek jedliśmy. Jeśli coś nie jest dobre, nie dodajemy tego.

Jego wypowiedzi (w języku angielskim) można posłuchać tutaj:

Farmer’s Fridge – jak to działa?

Stoisko, które wygląda bardzo zachęcająco, jest otoczone żywymi roślinami i obudowane drewnem, jest zapełniane codziennie około 10 rano świeżymi sałatkami i przekąskami zawierającymi głównie składniki ekologiczne, uprawiane lokalnie i przygotowane w znajdującej się nieopodal kuchni zaledwie kilka godzin wcześniej. Cokolwiek pozostanie w automacie na koniec dnia, zostaje podarowane miejscowemu bankowi żywności.

Podoba Ci się to, o czym piszemy?     

Troska o jakość

Z zasady nie znajdziemy w tych automatach kanapek, bo to nie są rzeczy, które pozostają smaczne leżąc w automatach chłodniczych. Z kolei sałatki i przekąski są zapakowane w plastik nadający się do recyklingu. Kolejność układania składników też jest ważna: zielone na górze, ser i owoce zawierające dużo wody na dole, orzechy w środkowych warstwach.

Trzeba pogratulować doskonałego pomysłu marketingowego ale i perfekcyjnej jego realizacji. Jaki na przykład ma pomysł na słoiki? Firma proponuje „recykling” klientom:

•    Zróbcie z niego świnkę-skarbonkę (wystarczy naciąć pokrywkę)
•    Doniczka na zioła (zrób otwory w dnie)
•    Podaruj komuś
•    Trzymaj w nim długopisy na biurku
•    Przechowuj kredki dla dziecka
•    Domek dla świetlików (nie zapomnij o otworach wentylacyjnych)
•    Zrób dekorację z kolorowego piasku

Czyżby rodziła się nowa moda?. Zamiast paradowania z kubkiem kawy z sieciowego giganta, ludzie będą chętnie pokazywać się ze słoikami w parkach, w biurach i komunikacji miejskiej.

Dla każdego coś smacznego

Sałatki nie są nudne. W menu znajdziemy mieszanki o kuszących nazwach: „Junk Food Eraser” (likwidator śmieciowego jedzenia przyp. red.), która widnieje na półce z podpisem „detoks”, a zawiera jarmuż, quinoę, kiełki, jagody i ananasa. Do tego dressing z octu winnego i soku z cytryny. Osobną kategorią są dodatki białkowe. Kurczak paprykowo-cytrynowy, tofu dla wegetarian, tuńczyk i łosoś. Oprócz tego można zjeść plasterki warzyw w humusie, a na deser grecki jogurt z jagodami. Ceny zaczynają się od 8 dolarów. Dodatki białkowe, z wyjątkiem łososia to dodatkowe 2 dolary, a przystawki 4.25 dolara.

Trudny biznes?

Niekoniecznie. Na razie Saunders mierzy się z nietypowym problemem, a mianowicie z ogromnym popytem. Mówi, że jego firma ma bardzo „agresywny” plan. Począwszy od 13 lutego ma otwierać jeden kiosk dziennie, na razie w samym Chicago: Jesteśmy zdumieni reakcją konsumentów. Największa obawa, jaka miałem zanim zaczęliśmy to ta, czy ludzie będą chcieli kupować w ten sposób, z automatów, żywność. Jednak to działa – opowiada Saunders.

Przy czym warto wspomnieć, że Chicago to trudny rynek, bo miasto jest nieco oszalałe na punkcie mięsa w diecie, a jeden z prezentowanych kiosków stanął nawet obok McDonalda. Dziennikarze z huffingtonpost.com sprawdzili więc, czy to działa. Około 13 popołudniu połowa sałatek zniknęła i w automacie skończyły się widelce (dodawane, by można było jeść wprost ze słoika). Właściciel mówi, że dzień wcześniej musieli nawet uzupełnić go w porze lunchu.

Praca dziennikarzy rzadko bywa tak przyjemna, przetestowali oni też smak sałatki nazwanej “Free-Radical Assassin” (zabójca wolnych rodników przyp. red).

Przeczytaj także: Świeżość i krótki łańcuch dostaw eko żywności jako model biznesowy. Czy to się sprawdza?

Składniki:

  • Sałata
  • Jagody
  • Migdały
  • ser kozi
  • nasiona lnu
  • marchewka
  • biały sos vinegrette

Każdy składnik był świeży i chrupiący, smakował dokładnie tak, jak powinien. A do tego to tylko 299 kcal, zadowalające tym bardziej, gdy alternatywą bywa mały cheeseburger z McDonalda obok.

Małgorzata Górska

źródła:

http://www.huffingtonpost.com/2014/02/07/salad-vending-machine-chicago_n_4745201.html
http://www.farmersfridge.com/

Brak postów do wyświetlenia