Aby żywność lokalna była legalna – o petycji i proponowanych zmianach

 

Soki, dżemy, chleb, sery i nalewki produkowane w małych gospodarstwach mają szansę wyjść ze szarej strefy. Organizatorzy kampanii społecznej Legalna Żywność Lokalna zbierają podpisy pod petycją w tej sprawie. Projekt poparło już ponad 2,3 tysiące osób.

Soki, dżemy, chleb, sery i nalewki produkowane w małych gospodarstwach mają szansę wyjść ze szarej strefy. Skorzystają na tym konsumenci i rolnicy. Dla jednych zwiększy się dostęp do naturalnej, wysokiej jakości żywności, a drudzy będą mogli rozwijać swój asortyment bez strachu przed urzędem skarbowym. Organizatorzy kampanii społecznej Legalna Żywność Lokalna zbierają podpisy pod petycją w tej sprawie. Projekt poparło już ponad 2,3 tysiące osób.

Co rolnik może sprzedawać z pierwszej ręki?

Czasy, kiedy do miasta przyjeżdżały kobiety z twarogiem, surowym mięsem i kiełbasami odeszły w niepamięć. Sprzedaż bezpośrednia zepchnięta została do szarej strefy przez przepisy sanitarne i weterynaryjne. I choć z założenia miały one ochronić konsumentów przed chorobami zakaźnymi i zatruciami pokarmowymi, to przy okazji utrudniły dostęp do lokalnej, naturalnej żywności.

Obecnie prawo zezwala na sprzedaż bezpośrednią pochodzących z własnych gospodarstw zbóż, warzyw, owoców, grzybów uprawnych, ziół, tuszek drobiowych, zajęczych i króliczych oraz mleka, śmietany, jaj, miodu, ryb. W gospodarstwie legalnie możemy kupić również ślimaki hodowlane i zwierzęta łowne. Jedyne metody przetwarzania, które dozwolone są w zagrodzie bez zakładania działalności gospodarczej to suszenie i kiszenie. Właściciel gospodarstwa agroturystycznego może żywić swoich gości, ale nie wolno mu sprzedać chleba czy konfitur „na wynos”.

Proponowane zmiany

Rolnicy najmniej zarabiają sprzedając swoje produkty pośrednikom i dużym przetwórniom. – Tylko około 15 procent ceny chleba stanowi koszt mąki – wyliczał Roman Włodarz, prezes Śląskiej Izby Rolniczej podczas czerwcowej Regionalne Konferencji Naukowej „Sprzedaż bezpośrednia produktów rolnych”.

Legalizacja produkcji zagrodowych serów, konfitur czy soków może poprawić sytuację ekonomiczną gospodarstw. Zwłaszcza tych najmniejszych. Fundacja Partnerstwo dla Środowiska razem z Małopolską Izbą Rolniczą przygotowała propozycje zmian, które umożliwią sprzedaż bezpośrednią.
Na liście czynności, które mogłyby być wykonywane w ramach działalności rolniczej znalazło się m.in. zezwolenie na krojenie, szatkowanie i mycie wszystkich wyprodukowanych w gospodarstwie warzyw i owoców. Według projektu dozwolona powinna być również produkcja niewielkich ilości konfitur, dżemów, sałatek i przetworów warzywnych, maki, kasz, oleju surowego oraz serów, masła, chleba i nalewek. Pod dwoma warunkami – surowce muszą pochodzić z danego gospodarstwa, a produkcja nie może przekraczać określonych limitów. Chodzi o to, aby oddzielić małych wytwórców od przemysłowego przetwarzania żywności.

Rolnicy posiadający własne uprawy winorośli powinni korzystać ze zwolnień z podatku VAT w przypadku produkcji do 2 tys. litrów wina rocznie lub okresowym zwolnieniom z podatku (np. 5 lat). Propozycje zakładają również legalizacje limitowanej sprzedaży surowej wołowiny, cielęciny i jagnięciny bezpośrednio z gospodarstwa.

Pomysłodawcy zakładają, że produkcja żywności do sprzedaży bezpośredniej powinna być objęta nadzorem instytucji kontrolujących oraz uzyskać zaświadczenia z odpowiedniego laboratorium o terminie ważności i akceptacji technologii produkcji. To bardzo ważny punkt projektu, ponieważ żywność która obecnie jest sprzedawana w szarej strefie, nie podlega żadnej kontroli.

Sprawą udało się już zainteresować polityków. Pod koniec marca powstała specjalna podkomisja sejmowa, która ma zająć zmianami legislacyjnymi dotyczącymi sprzedaży bezpośredniej produktów rolnych. Kampania społeczna Legalna Żywność Lokalna zorganizowana przez Fundację Partnerstwo dla Środowiska i Małopolską Izbę Rolniczą ma uświadomić konsumentów, jakie korzyści przyniosą proponowane zmiany.

Unia ufa rolnikom

Lokalna, „zagrodowa” żywność doceniana jest już w Unii Europejskiej. Największymi ułatwieniami w zakresie sprzedaży bezpośredniej cieszą się rolnicy we Włoszech. Wyspecjalizowane gospodarstwa produkują wino, oliwę, sery niepasteryzowanego mleka i szynki z surowego mięsa. Żywność z pierwszej reki popularna jest również w Niemczech i Austrii. Prawie co trzeci Austriak co najmniej raz w tygodniu kupuje zaopatruje się w zaprzyjaźnionym gospodarstwie.

Komisja europejska kilka miesięcy temu przygotowała projekt rozporządzenia w sprawie wprowadzenia określenia „produkt z mojego gospodarstwa”, który miałby wyróżniać żywność lokalną. Takie oznakowanie będzie mogło się znaleźć na etykiecie produktu, którego wszystkie etapy produkcji zostały przeprowadzone w danym gospodarstwie na bazie jego plonów.

NATALIA ADAMSKA-GOLIŃSKA
Petycję oraz więcej informacji na temat kampanii Legalna Żywność Lokalna

można znaleźć pod adresem: www.fpds.pl/pl/legalna-zywnosc-lokalna