Dorota Metera o nowych regulacjach dot. rolnictwa eko: Producenci kilka razy się zastanowią, czy warto rozpoczynać taką produkcję

22 maja br. Rada Unii Europejskiej  przyjęła nowe przepisy dotyczące produkcji ekologicznej i znakowania produktów ekologicznych. Co to oznacza dla polskich przedsiębiorców? Dorota Metera, ekspert w dziedzinie rolnictwa ekologicznego, jest zaniepokojona kierunkiem zmian.

Skąd pojawiły się postulaty zmian w unijnych regulacjach dotyczących rolnictwa ekologicznego?

Dorota Metera: Proces przeglądu prawa w tej dziedzinie rozpoczął się w 2012 r. po szerokich konsultacjach społecznych. Jego celem było dostosowanie obecnych przepisów do traktatu z Lizbony i do reformy systemu urzędowych kontroli w łańcuchu żywnościowym. Zdaniem wielu osób proces ten rozpoczęto zbyt wcześnie. Aktualnie obowiązujące rozporządzenie weszło w życie stosunkowo niedawno, bo w 2009 r.. Jest ono wdrożone na bardzo różnym poziomie w różnych krajach członkowskich UE. Oficjalnie chodziło o poprawę prawa i podniesienie zaufania konsumentów do systemu rolnictwa ekologicznego oraz zmniejszenie obciążeń związanych z funkcjonowaniem systemu rolnictwa ekologicznego (ułatwienia, uproszczenia itd.). Zdaniem środowisk producentów ekologicznych należało raczej rozwijać przepisy dotyczące produkcji szklarniowej, karmy dla zwierząt domowych, dodać zasady żywienia zbiorowego i produkcji nowych produktów jak np. kosmetyki, wełna, tekstylia oraz poprawić zasady dobrostanu zwierząt. A tymczasem do zakresu rozporządzenia dodano nieoczekiwanie sól morską, która nie jest produktem rolniczym, ale podobno jej pozyskiwanie przyczynia się do rozwoju obszarów wiejskich.

Zarówno Pani, jak i wielu innych ekspertów odnosi się krytycznie do uchwalonych regulacji. Jakie fragmenty nowych rozwiązań są szczególnie kontrowersyjne?

Przede wszystkim nie jest zgodne z prawdą reklamowanie nowego rozporządzenia jako uproszczenie i ułatwienie. Gdy to rozporządzenie wejdzie w życie, rolnik, który będzie chciał sprawdzić, jak utrzymywać krowy zgodnie z nowymi przepisami, będzie musiał przeczytać podstawowe rozporządzenie. A więc musi sięgnąć po główny tekst wraz z załącznikami, kilka aktów delegowanych i wdrażających oraz prawo krajowe lub regionalne. Także certyfikacja grupowa, która niby ma być świetnym rozwiązaniem dla małych gospodarstw jest bardzo trudna. W tym przypadku grupa musi mieć wewnętrzny system kontroli jakości. Certyfikat wydawany jest dla grupy, a żaden z członków grupy nie może sprzedawać na własną rękę. W przypadku stwierdzenia pozostałości środków ochrony roślin w próbce produktu z winy jednego producenta, certyfikat straci cała grupa i wszyscy producenci nie będą mieć możliwości sprzedaży swoich produktów jako ekologiczne. W związku z tym certyfikacja grupowa pozornie jest atrakcyjna, ale może okazać się pułapką.

Dorota Metera

Nowe regulacje bardzo podnoszą rygory jeśli chodzi o ekologiczne nasiona oraz pozyskiwanie zwierząt do gospodarstw ekologicznych. Czy na dzień dzisiejszy w Polsce jesteśmy gotowi na takie rozwiązania?

Przewidziano okresy przejściowe: 15 lat dla obowiązkowego stosowania ekologicznych nasion i dla wprowadzania ekologicznych zwierząt. Jednak przede wszystkim należy rozwijać ekologiczną hodowlę nowych odmian i produkcję nasienną oraz odchów młodych zwierząt. W tym kierunku od dawna pracują rolnicy ekologiczni w wielu krajach, gdzie rolnictwo ekologiczne jest na wyższym poziomie niż u nas. W tych krajach w roku 2035, kiedy ten obowiązek wejdzie w życie, rolnicy będą przygotowani do takich trudnych zasad.

Zaostrzyć mają się także normy dotyczące pozostałości pestycydów. Jak to wygląda teraz a jak wyglądać będzie w 2021 roku?

Po wejściu w życie nowego rozporządzenia środki ostrożności w celu zapobiegania obecności niedopuszczonych produktów i substancji muszą być podejmowane przez wszystkie podmioty na każdym etapie produkcji, przygotowania i dystrybucji. Ale tak jest i dzisiaj. Odpowiedzialność za stwierdzone zanieczyszczenie produktu ekologicznego niedozwolonymi substancjami będzie jednak spoczywała na tym podmiocie, u którego to stwierdzono. Wyobraźmy sobie sytuację, kiedy w jednej próbce pobranej, np. w przetwórni lub hurtowni zostaną wykryte pozostałości niedozwolonych środków ochrony roślin. Jeśli ta firma nie udowodni, że wprowadziła i utrzymywała środki, które są proporcjonalne i adekwatne do celów identyfikacji ryzyka zanieczyszczenia produkcji i produktów ekologicznych niedopuszczonymi produktami lub substancjami, uznana będzie jej wina. A w rzeczywistości ten przetwórca padł ofiarą oszustwa dostawcy.

Zgodnie z nowym rozporządzeniem, nawet gdy podmiot podejrzewa, że – z uwagi na obecność w produkcie ekologicznym substancji niedopuszczonej do stosowania w produkcji ekologicznej – produkt nie jest zgodny z rozporządzeniem, będzie zobowiązany do identyfikacji i odseparowania produktu. Będzie musiał sprawdzić, czy podejrzenie jest uzasadnione. Do tego czasu nie będzie mógł wprowadzać danego produktu do obrotu jako produktu ekologicznego. Wyjątek stanowi sytuacja, gdy podejrzenie można wykluczyć. Musi więc niezwłocznie poinformować odpowiedni organ i w pełni z nim współpracować.

Następnie właściwy organ lub jednostka certyfikująca rozpoczną niezwłocznie urzędowe postępowanie wyjaśniające zgodnie z rozporządzeniem (UE) 2017/625, celem określenia źródeł i przyczyn zanieczyszczenia. Zgodnie z rozporządzeniem “takie postępowanie powinno zostać ukończone najszybciej jak to możliwe, w rozsądnym terminie, biorąc pod uwagę trwałość danego produktu i złożoność sprawy”. Nie łudźmy się jednak. Takie postępowania będą trwały tygodniami, a produkty świeże będą musiały być sprzedawane jako konwencjonalne do czasu aż “podejrzenie” się wyjaśni. Rolnicy i firmy kilka razy zastanowią się, czy warto rozpoczynać produkcję ekologiczną lub handel produktami ekologicznymi i narażać się na “podejrzenia” i straty z powodu opieszałości w ich wyjaśnianiu.

Jakie dostrzega Pani wady aktualnych rozwiązań, jeżeli chodzi o rolnictwo ekologiczne w UE? Czy nowe rozporządzenie je wyeliminuje?

Nowe rozporządzenie eliminuje niektóre braki w aktualnych przepisach, np. wprowadza zasady produkcji ekologicznych królików, zwierząt jeleniowatych. Ale nie eliminuje aktualnych problemów, takich jak mała dostępność nasion ekologicznych, młodych zwierząt ekologicznych, pasz ekologicznych. I to dotyczy nie tylko Polski, ale także wielu innych krajów, gdzie rolnictwo ekologiczne jest mniej rozwinięte. Te problemy powinny być rozwiązywane właśnie tam, przez samych producentów przy pomocy rządów. Tak jest np. w Niemczech, gdzie przyjęto strategię z jasnym celem – 20% rolnictwa ekologicznego do 2030 r., a środki unijne w ramach Wspólnej Polityki Rolnej uzupełniono o ponad 30 mln euro ze środków krajowych.

Rozmawiał Karol Przybylak.