O sztuce tworzenia nalewek, ogrodowych inspiracjach i rodzinnej pasji

Codzienną pracę w aptece łączy z pasją do domowego wytwarzania nalewek. Inspiracją do ich tworzenia jest ogródek, a pasją do poszukiwania smaków i aromatów zaraził się od taty. Rozmawiamy z Markiem Ellnainem, autorem wydanej niedawno książki „Nalewki z piwniczki farmaceuty”.

Skąd zrodziła się u Pana pasja do nalewek? Czy najpierw było zainteresowanie nalewkami a później farmacją jako taką, czy odwrotnie?

Pasję do tworzenia nalewek zaszczepił we mnie mój ojciec. Często przyrządzał on nalewki z owoców hodowanych w ogrodzie babci i dziadka. Pamiętam że nigdy nie bał się eksperymentów i odważnie łączył ze sobą różne owoce i smaki. Trunki które powstawały były bardzo dobre i wartościowe. Pomagałem je robić jeszcze przed rozpoczęciem studiów farmaceutycznych. Dopiero na uczelni dowiedziałem się że nalewka może być również postacią leku naturalnego. Do dziś zdarza nam się z tatą zrobić jakiś trunek razem, ostatnio był to np. całkiem przyzwoity cydr.

W jakim stopniu nalewki można wykorzystywać w celach leczniczych / profilaktycznych i jak robić to mądrze?

Nalewki są taką samą postacią leku naturalnego jak syrop czy napar. W celach leczniczych zwykle stosuje się nalewki komponowane z ziół. Często odmierza się je na krople i miesza w kieliszku z wodą. Profilaktycznie można stosować nalewki z niektórych owoców, jak choćby z aronii, która ma działanie przeciwutleniające i obniżające ciśnienie tętnicze krwi, należy jednak pamiętać że mówimy tu o małych ilościach, rzędu 25 ml dziennie. Bardzo ważny jest umiar i zdrowy rozsądek.

Czy te najsmaczniejsze nalewki też są zdrowe, czy zazwyczaj te mniej smaczne?

Smak jest zawsze kwestią gustu, a o gustach się nie dyskutuje. Prawda jednak jest taka, że często nalewki sporządzane z owoców uchodzących za smaczne, mają również działanie korzystne dla zdrowia. Jako przykład podam tu nalewkę z czarnej porzeczki, która korzystnie wpływa na mikrokrążenie oraz działa przeciwutleniająco.

Skąd czerpie Pan inspiracje do tworzenia nalewek?

Szczerze? Z ogródka. Często robię nalewki z owoców które akurat mam pod ręką. Czasami robię coś dla kogoś i wtedy jestem zainspirowany konkretnym problemem zdrowotnym. Staram się dobierać składniki odpowiednie dla danej dolegliwości, jeśli oczywiście w ogóle jest to możliwe. Nie zawsze można leczyć się nalewkami.

Najtrudniejsza nalewka, którą udało się Panu zrobić?

Za trudne uważam generalnie wszystkie nalewki złożone zawierające w swoim składzie kozłek.Sztuką jest takie dobranie proporcji składników aby uzyskać działanie lecznicze i w miarę przyzwoity smak. Wymaga to trochę eksperymentów.

Pana ulubiona nalewka to… i dlaczego?

Na pewno nalewka pigwowa. Robię ją od zawsze i przypuszczam że będę robił ją do końca życia. Bardzo lubię jej smak i zapach.

Pigwa czy pigwowiec? Jak je odróżnić?

Czasami zamiast pigwy używam owoców pigwowca japońskiego, co otwiera całkowicie nowe perspektywy smakowo-zapachowe.

Dziękuję za rozmowę

Marek Ellnain, doktor nauk farmaceutycznych. Autor książki “Nalewki z piwniczki farmaceuty“. Na co dzień pracuje w aptece. Zajmuje się także lekami pochodzenia naturalnego, głównie surowcami ziołowymi, medycyną alternatywną oraz tradycyjną fitoterapią. Tytuł doktora uzyskał w 2013 roku na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie, w dziedzinie farmakognozji. Pasję tworzenia nalewek, eksperymentowania ze smakiem oraz aromatem, zaszczepił w nim ojciec, a pierwszy trunek stworzył jeszcze przed rozpoczęciem studiów farmaceutycznych. Za najtrudniejszą w przygotowaniu uważa nalewkę z kozłka, a jego ulubioną jest pigwówka. Prywatnie szczęśliwy mąż i ojciec trójki dzieci.