Krem przeciwsłoneczny a ochrona środowiska wodnego – co mają ze sobą wspólnego?

Słońce już coraz śmielej wygląda zza chmur. Dla nas to oznacza dłuższe dni, zabawę na świeżym powietrzu i ładną opaleniznę. Czy to ostatnie jednak nie jest szkodliwe dla naszej skóry? Jak ją zabezpieczyć? I czy istnieje jakiś związek między kremem przeciwsłonecznym a środowiskiem wodnym?

Wydawałoby się, że to zadanie proste: idziemy do drogerii lub hipermarketu, wybieramy odpowiadający nam kosmetyk i gotowe. To jednak droga na skróty. Tego rodzaju preparaty nie zawsze skutecznie chronią nas przed szkodliwym działaniem promieniowania UV, ale też mogą podrażniać delikatną skórę i negatywnie wpływać na środowisko.

Dlaczego popularny kosmetyk, reklamowany jako delikatny, może negatywnie oddziaływać na naskórek? W jego składzie mogą znajdować się tzw. filtry przenikające uznane za potencjalnie niebezpieczne, np. oxybenzone, octinoxate (octylmethoxycinnamate), homosalate, octisalate, octocrylene. Uwaga: są one często stosowane w kremach przeciwsłonecznych dedykowanych dzieciom. Zrezygnować z nich powinny również kobiety w ciąży i karmiące piersią. Przenikają bowiem do krwiobiegu, a w organizmie zachowują się podobnie jak hormony.

Wątpliwości budzą też nanocząsteczki, zwłaszcza tlenku cynku i dwutlenku tytanu, które można znaleźć w spray’ach przeciwsłonecznych. O ile nakładane na skórę nie stanowią większego zagrożenia, o tyle wdychane podrażniają tkanki płuc.

Krem przeciwsłonczny a ryby – tylko pozorny brak związku

Jest też kwestia środowiska, a o tym najczęściej zapominamy. Kremy nakładamy tuż przed wejściem do wody, są przecież wodoodporne. Mimo to producenci zalecają, by smarować się kilkukrotnie w ciągu dnia, zwłaszcza jeśli kąpiemy się w morzu lub jeziorze. W kontakcie z wodą krem jest usuwany ze skóry, stąd konieczność jego ponownej aplikacji. Ale w przyrodzie nic nie ginie. Składniki preparatu przenikają w ten sposób do środowiska wodnego i negatywnie wpływają na żyjące w nim organizmy. I dlatego tak ważne jest, by wybrany przez nas kosmetyk był bezpieczny nie tylko dla nas, ale też dla przyrody, z którą powinniśmy żyć w harmonii.

– W naszym sklepie sprzedajemy kilka tysięcy kremów przeciwsłonecznych. Są to wyłącznie preparaty ekologiczne. Dodajmy do tej liczby jeszcze te konwencjonalne, popularnych marek, które kupić możemy wszędzie. To w pewnym stopniu zobrazuje nam, o jakiej skali problemu mówimy

– wyjaśnia Paweł Poloch z BetterLand, drogerii ekologicznej.

Wybieramy kosmetyki dla dziecka

Na czym polega badanie EcolCare i kto może pochwalić się tym certyfikatem?

Włoska firma Ecoreach testuje preparaty kosmetyczne pod kątem bezpieczeństwa dla środowiska wodnego. Jest to inicjatywa pracowników naukowych Uniwersytetu Technologicznego w Marche specjalizujących się w dziedzinie środowiska i organizmów wodnych. Przeprowadzają badanie EcolCare, które składa się z wielu testów każdego ze składników produktu. Sprawdzane są ich oddziaływania na każdy z elementów łańcucha pokarmowego organizmów wodnych. Testy są przy tym wykonywane z szacunkiem dla istot żywych i w pełni etyczne.

Jako że badanie jest bardzo rygorystyczne, niewiele kosmetyków może pochwalić się wysokimi notami. Udaje się to najlepszym. I tu na uwagę zasługują kremy przeciwsłoneczne Anthyllis, które w teście zdobyły 10/10 punktów. Oznacza to, że są w pełni ekologiczne i bezpieczne dla przyrody.

– Kosmetyki Anthyllis już jakiś czas temu miały bardzo dobry skład. Ale gdy właściciele marki otrzymali wyniki analiz EcolCare, jeszcze go udoskonalili. Dla Włochów bowiem troska o środowisko wodne jest niezwykle istotna

– mówi Paweł Poloch. I dodaje:

– Troszczymy się o swoje zdrowie, dbamy też o jakość powietrza, a o organizmach żyjących w wodzie często zapominamy.

Krem przeciwsłoneczny do zadań specjalnych

Marka Anthyllis posiada również certyfikat Eco Bio Cosmesi przyznawany przez włoski Instytut ds. Certyfikacji Etyki Środowiskowej (ICEA). I w tym przypadku, by móc legitymować się tym odznaczeniem, konieczne jest spełnienie wielu wymagań. Są wśród nich:

  • stosowanie składników roślinnych z organicznych upraw lub dziko rosnących,
  • bezpieczeństwo dla środowiska – zarówno produkt, jak jego opakowanie są ekologiczne,
  • dbałość o środowisko naturalne (stosowanie minimalnej ilości elementów opakowania oraz możliwość jego recyclingu lub zwrotu),
  • troska o skład produktu: muszą w nim być obecne jedynie składniki pochodzenia roślinnego, które nie alergizują, są delikatne dla skóry i nie szkodzą zdrowiu.

Wszystkie produkty Anthyllis spełniają te wymagania, wyróżniono je więc certyfikatem Eco Bio Cosmesi. Chronią skórę przed promieniowaniem UVA i UVB, są bezpieczne dla noworodków i małych dzieci. Nie zawierają chemicznych filtrów przeciwsłonecznych, nanomateriałów, parabenów, SLS, SLES, PEG i środków konserwujących. Obecny w nich olejek buriti nawilża skórę, koi niewielkie podrażnienia oraz zapobiega oksydacji. Rozświetla też cerę, a regularnie stosowany redukuje drobne zmarszczki.

Kremy chroniące przed słońcem marki Anthyllis to produkty wegańskie, testowane na zawartość niklu, chromu i kobaltu (<1 ppm). Są przy tym całkowicie bezpieczne dla środowiska wodnego. Można je stosować u najmłodszych, również jeśli ich problemem jest sucha i wrażliwa skóra.

Latem mnóstwo czasu spędzamy na świeżym powietrzu. To wspaniała rozrywka, sposób na ukojenie nerwów i zadbanie o swoje zdrowie. Nie możemy jednak zapominać o podstawowych zasadach bezpieczeństwa. Słońce, owszem, jest bardzo cenne i pod jego wpływem na skórze dochodzi do powstania niezbędnej dla zdrowia witaminy D, ale w dużej dawce i przy silnym nasłonecznieniu przynosi więcej szkody niż pożytku. Konieczne jest więc stosowanie kremów, które zapewnią nam maksymalną ochronę. Te jednak nie zawsze są dla nas dobre. Ich wybór nie może być więc przypadkowy. W trosce o zdrowie naszej rodziny sięgnijmy po preparaty, w składzie których znajdziemy wyłącznie składniki pochodzenia roślinnego, bezpieczne dla nas i środowiska.

Kremy Anthyllis znajdziecie w drogerii ekologicznej